Afganistan: Pilot śmigłowca wykonał lot mimo postrzału w głowę

Brytyjski pilot śmigłowca Chinook został postrzelony w głowę podczas walk w afgańskiej prowincji Helmand, ale mimo tego zdołał bezpiecznie ewakuować wszystkich 20 rannych na pokładzie maszyny.
Historia miała miejsce kilka tygodni temu, ujawniła ją bulwarówka "The Sun", a za nią podały wszystkie brytyjskie i wiele amerykańskich mediów. Tego dnia na pokładzie maszyny, która miała wykonać rutynowy lot po odbiór rannych, była ekipa brytyjskiej telewizji. Lot nie był jednak rutynowy; już w powietrzu pilot dostał informację, że będzie lądował bezpośrednio na polu bitwy. Do lądowania podchodził kilka razy z powodu ciężkiego ostrzału talibów.

Gdy udało mu się wylądować i rozpoczęto załadunek rannych, głównie afgańskich żołnierzy rządowych, ogień talibów skupił się na śmigłowcu. 28-letni porucznik Ian Fortune zdołał podnieść Chinooka i wtedy właśnie został postrzelony w głowę.

- To było potworne. Znaleźliśmy się pod ostrzałem w momencie, gdy kończyliśmy załadunek rannych. Chwilę potem Chinook się cały zatrząsł i usłyszałem, że pilot jest ranny. Słyszałem jak ktoś krzyczy przez radio "Mayday, mayday!", zobaczyłem że przyrządy kontrolne są zniszczone. Wtedy zacząłem żegnać się ze swoim życiem - powiedział telewizji Sky Mike Brewer, prowadzący program "Frontline Battle Machines", który tego dnia nagrywał materiał z pokładu Chinooka.

Pilot, mimo zalewającej twarz krwi - jak relacjonował jego zmiennik na pokładzie - zdołał bezpiecznie odlecieć do brytyjskiej bazy Bastion, gdzie trafił pod opiekę medyków wraz z innymi rannymi, których przetransportował. Przeżył, chociaż - jak podało brytyjskie lotnictwo w komunikacie - "gdyby pocisk trafił o milimetr niżej, nikt na pokładzie nie miałby szans".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny