USA przeprasza za krytykę Libii. Bo grożono amerykańskim firmom?

Departament Stanu przeprasza za krytyczne słowa swojego rzecznika pod adresem Muammara Kadafiego. Libijski przywódca wezwał niedawno do dżihadu przeciwko Szwajcarii. - Żałuję, że moje komentarze stały się przeszkodą na drodze do dalszego rozwoju naszych dwustronnych stosunków - powiedział rzecznik PJ Crowley.
Libijski przywódca pod koniec lutego wezwał muzułmanów do dżihadu przeciwko Szwajcarii. Kadafi zarzucił Szwajcarii, że jest "niewiernym, nieprzyzwoitym państwem, które niszczy meczety". Odniósł się w ten sposób do przeprowadzonego tam niedawno referendum dotyczącego zakazu budowy minaretów.

Rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu PJ Crowley - komentując słowa Kadafiego - powiedział, że "to dużo słów, ale niekoniecznie dużo sensu".

Kilka dni temu Libia zagroziła Stanom Zjednoczonym pogorszeniem politycznych i gospodarczych stosunków, jeśli nie usłyszy przeprosin od amerykańskich władz. Na dywanik został wezwany amerykański ambasador w Trypolisie. W ubiegłym tygodniu libijskie władze ostrzegły amerykańskie koncerny energetyczne (Exxon Mobil, ConocoPhillips, Occidental, Hess, Marathon) przed możliwymi "reperkusjami".

- Moje słowa nie odzwierciedlają amerykańskiej polityki, ani nie chciały nikogo urazić. Przepraszam, jeśli zostały odebrane w ten sposób - przyznał PJ Crowley.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny