Gruzja w panice po emisji filmu o drugiej wojnie z Rosją

Studio telewizji Imedi

Studio telewizji Imedi (Fot. Imedi)

Panikę w całej Gruzji wywołał pokaz filmu, udającego normalną telewizyjną relację z drugiej wojny z Rosją w telewizji Imedi. Film opowiada o udanym zamachu na prezydenta Osetii Południowej, potem o zabójstwie prezydenta Gruzji i wejściu rosyjskich wojsk do Gruzji. Według mediów co najmniej jedna osoba zmarła na zawał w trakcie pokazu.
W imitującym reportaż i sprawozdania "na żywo" ze studia Imedi poinformowała najpierw, że doszło do zamachu na Edouarda Kokojty, prezydenta Osetii Południowej, w wyniku którego zginął. Następnie Rosja miała zażądać dymisji prezydenta Saakaszwilego, jako "wspierającego terroryzm". W odpowiedzi Tbilisi ewakuowało cały rząd, ale w trakcie ewakuacji ktoś przeprowadził udany zamach na Saakaszwilego.

Rosjanie zbombardowali Cchinwali i lotniska, oraz porty na terenie kraju i weszli do Gruzji. Władzę w kraju przejęła Nino Burdżanadze, szefowa opozycji. Dopiero potem telewizja poinformowała, że to był właśnie "hipotetyczny scenariusz wydarzeń". W międzyczasie informację, jako "niepotwierdzoną", podały rosyjska agencja Interfax i radio Echo Moskwy.

Według rosyjskich mediów, które relacjonują bogato to, co dzieje się w związku z pokazem, w całym kraju wybuchła panika. Wiele osób doznało zawałów, wzywano karetki do domów, część osób próbowała uciekać z miast. Według Interfaxu co najmniej jedna osoba zmarła. To kobieta, której syn służył w gruzińskiej armii podczas wojny.

Emisja nagrania wywołała ogromne oburzenie w całej Gruzji. W blogosferze ludzie piszą, że Imedi złamała wszelkie możliwe etyczne zasady. Niektórzy w komentarzach domagają się postawienia zarzutów karnych odpowiedzialnym za wyemitowanie filmu, inni oczekują zamknięcia stacji.

Pod siedzibą telewizji, bezpośrednio po pokazaniu materiału, protestowało kilkadziesiąt osób, w tym politycy i duchowni.

Jako, że także inne media nie zdawały sobie w pierwszym momencie z tego, że film jest mistyfikacją, natychmiast rozpoczęto próbę potwierdzenia informacji. Agencja Interfax zdążyła poinformować w kilku depeszach o tym, że Kokojty żyje, o tym że Rosjanie pozostają w bazach, że na granicy panuje spokój i, że "kancelaria prezydenta Saakaszwilego nic nie wie o zamachu na jego osobę".

Zobacz także
  • Studio telewizji Imedi Szef telewizji Imedi broni fałszywego reportażu. "Informowaliśmy, że to symulacja"
  • Studio telewizji Imedi Gruzja: "To Saakaszwili stoi za fałszywym reportażem o wojnie"

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy