"Zastrzyk młodej lewicowej krwi", czyli "New York Times" o środowisku "Krytyki Politycznej"

Polska lewica dostała transfuzję świeżej krwi - tak reportaż o środowisku "Krytyki Politycznej" zatytułował "New York Times". Jego autor przypomina, że polską scenę polityczną zdominowały dwie partie prawicowe a lewica o postkomunistycznym rodowodzie ma marginalne znaczenie. Na tle tego krajobrazu wyłania się środowisko młodych ideowców. Dziennikarz spotyka się z nimi m.in. w modnej warszawskiej knajpie, gdzie w oparach dymu i przy piwie toczą się dyskusje o socjalizmie.
- W każdą sobotę wnętrze klubu "Nowy Wspaniały Świat" wypełnia się dymem i tłumem stylowo ubranych, młodych ludzi. Lokal w centrum Warszawy to jeden z najmodniejszych punktów na mapie stolicy. Klubowicze, między kolejnymi drinkami i tańcami na parkiecie dyskutują na temat myśli Marksa lub ideałów pracowniczej demokracji - tak swoją relację z Warszawy rozpoczyna dziennikarz "New York Timesa".

W większości zachodnioeuropejskich miast taki widok nie byłby dla nikogo zaskoczeniem. We wciąż konserwatywnej Polsce to jednak nowość. Tu ludzie wierzą w moc wolnego rynku, a konserwatywny amerykański prezydent Ronald Reagan to postać otoczona czcią.

Kapitalizm czyli praca na zmywaku

Lokal przy Nowym Świecie w weekendy wypełniają więc studenci, młodzi prawnicy, artyści, przedsiębiorcy. Większość z nich urodziła się już po upadku komunizmu w 1989 r. Ci ludzie stanowią podporę prężnego środowiska młodej lewicy skupionej wokół pisma "Krytyka Polityczna".

- Nie nosimy koszulek z Che Guevarą i nie pijemy ekologicznego piwa - tłumaczy Maciej Gdula, jeden założycieli pisma. Pytany o credo jego środowiska tłumaczy, że wielu ludzi z młodego pokolenia zawiodło się na obietnicach składanych przez kapitalizm. - Obiecano nam stabilność, wolność i świat nieograniczonej konsumpcji. Tak naprawdę mamy całe pokolenie młodych Polaków, które wyjechało zagranice, by tam zmywać talerze - dodaje. Gdula przekonuje swojego amerykańskiego rozmówcę, że wreszcie nadszedł czas, by do dyskusji politycznej przywrócić idee, które ze względu na komunistyczną przeszłość zostały zepchnięte na margines.

Lewicowiec to nie wariat

Część politycznych komentatorów kwestionuje jednak znaczenie środowiska "Krytyki". Związanych z nim ludzi nazywają "kawiorową lewicą". Wytykają im niekonsekwencję w działaniu i skupianie się na tak odległych tematach jak ochrona ptaków czy rozmieszczenie amerykańskich rakiet na terytorium Polski. Przypominają, że ich działania mają niewielki wpływ na główny nurt polskiej debaty politycznej. Amerykański dziennik przypomina, że europejska lewica traci na swoim znaczeniu. Partie tego nurtu nie potrafiły nawet zdyskontować dla siebie kryzysu gospodarczego, jaki ogarnął wiele krajów o ugruntowanej gospodarce rynkowej.

Krytyka kapitalizmu jest jeszcze trudniejsza w Polsce, która jako jedyny kraj Unii Europejskiej odnotowała w tym roku wzrost gospodarczy. - To prawica uchroniła Polskę przed kryzysem. Za to lewica zachowuje się jak darmozjady - twierdzi wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. Jego zdaniem przedstawiciele lewicy stracili kontakt z rzeczywistością. Jednocześnie ci ludzie zachowują się tak, jakby celowo chcieli zapomnieć o grozie poprzedniego systemu. - Oni mówią o redystrybucji dóbr dla ubogich. Na to jednak trzeba znaleźć pieniądze. Lewica tym czasem nie odpowiada na pytanie, jak to zrobić. Kapitalizm może prowadzić do chciwości, ale przynajmniej nie morduje ludzi - dodaje Niesiołowski.

- Chcemy udowodnić, że w dzisiejszej Polsce można być za równością ekonomiczną i redystrybucją dóbr dla ubogich. Można też sprzeciwiać się wpływom Kościoła Katolickiego na życie społeczne. Jednocześnie nikt nie musi cię uznać za wariata - mówi Gdula.

Upodabniamy się do Zachodu

"New York Times" przekonuje, że w dzisiejszej Polsce nastały ciężkie czasy dla lewicy. Scenę polityczną w tym kraju zdominowały bowiem dwie partie prawicowe . W ostatnich wyborach lewicowa koalicja zdobyła zaledwie 13,2 proc. głosów. Partie tego nurtu coraz bardziej marginalizują się i tracą na znaczeniu. Lewicowi kandydaci nie liczą się w przyszłym wyścigu o fotel prezydencki.

Jedyne znaki życia wydaje więc młode środowisko skupione wokół Sławomira Sierakowskiego. W 2008 r. ten charyzmatyczny 31-latek wziął udział w happeningu zorganizowanym przez izraelsko-holenderskiego artystę Yaela Bartana. Redaktor naczelny "Krytyki" wygłosił wówczas porywająca mowę, w której nawoływał 3 miliony Żydów, aby ci powrócili do Polski i urozmaicili polskie społeczeństwo.

- Oznaki życia na lewicy, zwłaszcza wśród młodych ludzi sugerują, że polskie społeczeństwo przechodzi zmiany i coraz bardziej przypomina społeczeństwa w krajach Europy Zachodniej - zaznacza "NYT".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny