Brytyjczycy krytykują Izrael, wydalają dyplomatę

Po raz pierwszy od ponad 20 lat Wielka Brytania wydaliła izraelskiego dyplomatę. To wynik afery podrobionych europejskich paszportów, wykorzystanych przez sprawców zabójstwa dowódcy Hamasu, do którego doszło w styczniu w Dubaju. O zabicie terrorysty i podrobienie dokumentów podejrzewa się izraelski Mossad.
Brytyjski minister spraw zagranicznych David Miliband ostro krytykował Izrael za - jak mówił - "jego, teraz już absolutnie pewną, rolę w zabójstwie Palestyńczyka". - Takie wykorzystanie brytyjskich paszportów jest nie do zaakceptowania. Stwarza ono zagrożenie dla obywateli brytyjskich i dowodzi absolutnego braku szacunku dla suwerenności Zjednoczonego Królestwa - mówił Miliband, oskarżając Izrael. - Fakt, że dokonało tego państwo zaprzyjaźnione, z bogatymi kontaktami dyplomatycznymi, kulturowymi, biznesowymi i osobistymi z naszym krajem, tylko pogłębia tę zniewagę - kontynuował. Zapewnił jednak, że Brytyjczycy nie zerwą współpracy wywiadowczej z Izraelem. - Wielka Brytania współpracowała i dalej będzie współpracować z Izraelem w wielu kwestii, w tym tej dotyczącej irańskiego programu nuklearnego. Jednak taka współpraca musi bazować na przejrzystości i zaufaniu - grzmiał brytyjski minister.

Także dziś francuskie media poinformowały nieoficjalnie, cytując anonimowego urzędnika sądowego, że tamtejsza prokuratura wszczęła dochodzenie pod zarzutem fałszerstwa. W zabójstwie Mahmuda al-Mabhuha wykorzystano cztery tożsamości francuskich obywateli.

Brytyjska Serious Organised Crime Agency (Agencja ds. Przestępczości Zorganizowanej) prowadzi w tej sprawie śledztwo na polecenie premiera Gordona Browna.

Ostatni raz izraelski dyplomata został z Wielkiej Brytanii wydalony w 1988 roku w związku z wybuchem sprawy szpiegowskiej. Wówczas podejrzewano go o szpiegowanie na rzecz Mossadu. Ogłoszony dziś persona non grata dyplomata został przez izraelską gazetę Haarec rozpoznany jako jeden z attache pracujących w ambasadzie, będący pół-oficjalnym łącznikiem MI6 z Mossadem.

27 paszportów z różnych stron świata

Policja w Zjednoczonych Emiratach Arabskich od dłuższego czasu utrzymuje, że jest "na 100 procent przekonana", że za zabójstwem jednego z liderów Hamasu stoi izraelski wywiad. Izrael oficjalnie nie potwierdził, ani nie zaprzeczył tym oskarżeniom, chociaż zrobił to za niego Hamas - który informował wielokrotnie, że w jego opinii za zabójstwem stoją "służby kraju arabskiego".

Władze ZEA podały listę 27 domniemanych zabójców, którzy śledzili i zabili Palestyńczyka, informując że osoby te wykorzystały 27 fałszywych paszportów brytyjskich, irlandzkich, niemieckich, francuskich i australijskich. Użyto ich zarówno przy wjeździe, jak i wyjeździe z ZEA. Domniemani sprawcy morderstwa przybyli z Paryża, Franfurtu, Zurychu i Rzymu. Wyjeżdżając kierowali się do RPA, Chin i Singapuru, a dwóch z nich - jak podała policja w ZEA - łodziami popłynęło do Iranu.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny