Nagranie z dna oceanu: ropa tryska jak z gejzera [ZDJĘCIA]

Koncern BP ujawnił nagrania zrealizowane przez podwodną kamerę dokładnie w miejscu tragicznego w skutkach wycieku ropy. Specjalistom nadal nie udało się go zatamować. Założenie stalowo-betonowego sarkofagu nie zdało egzaminu i nadal nie wiadomo, jak uchronić ocean i wybrzeże Zatoki Meksykańskiej przed skażeniem.
Na nagraniach widać źródło wycieku, czyli uszkodzone rury, z których wciąż wydobywa się ropa. Zdjęcia zostały wykonane na głębokości około 1 500 metrów pod powierzchnią oceanu.



BP "desperacko" chce powstrzymać wyciek ropy. Na razie nieskutecznie. Eksperci korporacji potwierdzili, że spuszczona na zatopioną platformę kopuła, która miała dać możliwość odsysania ropy, nie zadziałała. Teraz specjaliści i inżynierowie BP myślą o rozwiązaniu zwanym "zastrzykiem śmieci". Używa się do tego pociętych opon, piłek golfowych i innych śmieci, a następnie pod dużym ciśnieniem wstrzeliwuje do zaworów zabezpieczających, licząc na to, że uda się je zatkać - wyjaśnia szef amerykańskiej straży przybrzeżnej admirał Thad Allen. To rozwiązanie było już stosowane w przeszłości, ale nie na głębokości półtora tysiąca metrów.

Platforma wiertnicza firmy British Petroleum uległa awarii 20 kwietnia,. Wybuch i pożar zabiły 11 osób. Według pracowników koncernu BP, wybuch na platformie spowodowało uwolnienie się dużej ilości metanu z podmorskiego złoża ropy naftowej. Przypuszcza się, że do wód Zatoki Meksykańskiej mogło przedostać się około 150 tys. baryłek ropy. Jeśli nie zadziałają środki zabezpieczające odwiert, do morza może przedostać się dwa razy więcej surowca, co oznacza, że grozi to największym wyciekiem w historii - większym nawet od słynnej katastrofy Exxon Valdez u wybrzeży Alaski w 1989 r.

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny