Przełom? BP udało się zamontować rurę wysysającą ropę

Koncern BP poinformował dziś, że udało się zamontować długą na 1,6 kilometra rurę, która odsysa ropę naftową z dna oceanu do tankowca. Czy oznacza to, że uda się zastopować wyciek, z którym walka trwa już trzy tygodnie?


Prace nad zamontowaniem urządzenia na dnie oceanu trwały od piątku. Rura została zamontowana w miejscu platformy, która zatonęła trzy tygodnie temu. Przy zainstalowaniu urządzenia na dnie oceanu, ponad półtora kilometra pod powierzchnią wody, pracowały zdalne roboty.

Dzięki urządzeniu koncern odzyskał częściową kontrolę nad sytuacją. Rura zamontowana została na innej rurze, szerokiej na około pół metra, z której tryska ropa. Wiceprezes BP ds. produkcji i eksploracji, Kent Wells, powiedział dziennikarzom, że ilość ropy wysysanej przez rurę cały czas rośnie.

Koncern BP i amerykańskie władze wcześniej bezskutecznie próbowały zatamować wyciek ropy 100-tonową kopułą, która miała być zamontowana na dnie oceanu. Po fiasku tego przedsięwzięcia koncern opuścił na dno mniejszą kopułę, proponowano także zatkanie wycieku piłkami golfowymi i kawałkami gumy.

Od 20 kwietnia, kiedy na platformie "Deepwater Horizon" doszło do wybuchu, w którym zginęło 11 osób i który doprowadził do jej zatonięcia, do wody przedostało się kilkanaście mln litrów ropy. Jeśli szybu nie uda się zatkać za około miesiąc rozmiary katastrofy w Zatoce Meksykańskiej przekroczą, tę do której doszło w 1989 roku w wyniku uszkodzenia tankowca Exxon Valdez u wybrzeży Alaski.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny