W Czechach "smutny czas porządków i błota". Nasi sąsiedzi wyciągnęli wnioski z wielkich powodzi z przeszłości

W czasie katastrofalnej powodzi w 1997 roku zginęło w Czechach 60 osób. Podczas ubiegłotygodniowego kataklizmu tylko jedna. Jak podkreśla dziennikarka Barbara Sierszuła, Czesi wyciągnęli wnioski z powodzi, które nawiedziły ich kraj w ciągu ostatnich lat. Czechom walkę ze skutkami powodzi osłodził tytuł MŚ w hokeju wywalczony przez ich rodaków.
Sytuacja w naszych południowych sąsiadów zaczyna się stabilizować. Jak powiedziała dziennikarka polonijna Barbara Sierszuła, we wszystkich rejonach odwołano stan zagrożenia powodziowego. - To smutny czas porządków i błota - mówiła w Komentarzach Radia TOK FM. Ale podkreśliła, że powódź w Czechach miała mniej dramatyczny przebieg niż w Polsce. Sierszuła dodała też, że Czesi wiele nauczyli się po powodziach w 1997r. i 2002r. - Akcja przebiegała znacznie sprawniej, to miało mniej tragiczny charakter - oceniła. Najlepiej może o tym świadczyć statystyka, którą przedstawiła. - W 1997 roku utonęło 60 osób, a w ubiegłym tygodniu - jedna kobieta - powiedziała Barbara Sierszuła.

W wielu miejscach doświadczonych przez powodzie domy odbudowywano na nowych - wyższych - fundamentach. I dzięki temu, jak relacjonowała dziennikarka, wiele budynków ocalało. - Powstaje nowa wieloletnia rządowa koncepcja ochrony przeciwpowodziowej. Mówi się nie tylko o przesuwanie ludzi na inne tereny, gdzie jest szansa że woda się nie pojawi. Jest również propozycja żeby dokonać zmian legislacyjnych - żeby na terenach na których woda pojawia się często, wywłaszczać właścicieli - mówiła dziennikarka. - Prezydent Vaclav Klaus i inni zwracają uwagę, żeby nie dawać pomocy ludziom na odbudowę domu, który był po raz trzeci zalany - dodała Sierszuła.

Choć powódź w Czechach nie miała tak dramatycznego oblicza jak w Polsce budżet mocno kataklizm odczuje. Każdy poszkodowany otrzyma 30 tys. koron (ok. 1 tys. euro) pomocy doraźnej. Dla tych którzy stracili dach nad głową przygotowano pomoc w wysokości do 150 tys. koron. Jak mówiła Barbara Sierszuła straty mogą wynieść nawet 3 mld koron.

W sobotę tereny które najbardziej ucierpiały podczas powodzi odwiedził przewodniczący PE Jerzy Buzek. - Mówił podczas wizyty, że chciał to sam zobaczyć, żeby pomoc z UE była szybsza - powiedziała dziennikarka.

Jak podkreślała Sierszuła bardzo wiele radości - w tym trudnym czasie - przynieśli Czechom sportowcy. W niedzielę po pokonaniu Rosji czescy hokeiści zdobyli tytuł mistrzów świata.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Skomentuj:
W Czechach "smutny czas porządków i błota". Nasi sąsiedzi wyciągnęli wnioski z wielkich powodzi z przeszłości
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX