Nie ma kontaktu z Polką z konwoju z pomocą humanitarną dla Strefy Gazy

- Nie mamy kontaktu z osobami biorącymi udział w konwoju z pomocą humanitarną dla Palestyńczyków w Strefie Gazy. Łączność została zerwana tuż przed atakiem marynarki wojennej Izraela - mówi TOK FM Aneta Jerska, przyjaciółka Polki, która płynęła w konwoju. W izraelskim ataku zginęło 19 osób.
Aneta Jerska w rozmowie z TOK FM mówi, że o 4 rano, tuż przed atakiem zostały zerwane wszelkie połączenia, w tym telefonia satelitarna, z osobami płynącymi na statkach w konwoju "Freedom Flotylla". Wśród nich jest Polka, Ewa Jasiewicz z Ruchu Wolna Gaza, dziennikarka, która brała już udział w podobnych akcjach humanitarnych. Na szczęście kobieta płynęła na statku pod amerykańską banderą, a nie na zaatakowanej tureckiej jednostce.

Wiadomo, że zatrzymani aktywiści, dziennikarze i pasażerowie trafią, bądź już trafili do portu w Hajfie skąd mają zostać przetransportowani do więzienia w Negew oddalonego o 100 kilometrów od Tel Awiwu.

Jerska wyjaśnia, że marynarka izraelska w ostatniej chwili zmieniła port docelowy na Hajfę.

- Zatrzymani mieli trafić do portu Aszdod, gdzie zgromadziła się większość zagranicznych dziennikarzy. Zmiana taktyki ma utrudnić dziennikarzom szybkie przemieszczenie się do odległej Hajfy - tłumaczy znajoma zatrzymanej Polki.

19 ofiar ataku

Aneta Jerska apeluje w TOK FM o zakrojoną na szeroką skale akcję informacyjną o tym, co się wydarzyło, bo jak podkreśla w ekspedycji uczestniczyło ponad 700 osób, w większości członków międzynarodowych organizacji pozarządowych, działacze reprezentujący 50 krajów; ponad połowa pasażerów to obywatele tureccy. Wśród uczestników są także osobistości polityczne, dziennikarze i europejscy deputowani. Na jednym ze statków flotylli znajdował się też szwedzki pisarz Henning Mankell , autor kryminałów policyjnych o komisarzu Wallanderze oraz Mairead Corrigan Maguire z Irlandii Północnej, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla.

Według Jerskiej w porannym ataku na turecki statek "Mavi Marmara" płynący w konwoju zginęło 19 osób, w tym 14 obywateli Turcji. Armia izraelska mówi o ponad 10 ofiarach.

Izrael: zostaliśmy zaatakowani

Strona izraelska twierdzi, że komandosi, którzy dokonali abordażu na turecką jednostkę, zostali ostrzelani i zaatakowani nożami i co najmniej czterech z nich zostało rannych. - Komandosi marynarki wojennej przejęli sześć statków, które chciały naruszyć blokadę morską (Strefy Gazy). Podczas przejęcia żołnierze spotkali się z fizyczną przemocą ze strony (propalestyńskich) działaczy, którzy zaczęli do nich strzelać z ostrej amunicji - napisano w komunikacie armii izraelskiej.

Izrael od początku zapowiadał, że nie pozwoli dotrzeć statkom do rządzonej przez radykalny palestyński Hamas Strefy.

Trzy statki konwoju płynęły pod flagą turecką, dwa - grecką i jeden - USA. Konwój zorganizowany został przez "Koalicję Flotylli Wolności", na którą składają się ruch Wolna Gaza, Europejska kampania na rzecz zniesienia blokady Gazy, pozarządowa organizacja turecka Insani Yardim Vakfi, organizacja Perdana na rzecz pokoju światowego, pozarządowe organizacje z Grecji i Szwecji "Statek dla Gazy" i Międzynarodowy komitet na rzecz zniesienia blokady Gazy.

Jarosław Kaczyński u państwa Mielczarków [ZDJĘCIA] Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by obejrzeć galerię

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Serwis informacyjny