"Ten rok to wystrzał Wikileaks. Pracują tam kryptografowie i rosyjscy emigranci"

- W grupie WikiLeaks przeglądającej dokumenty są kryptografowie, rosyjscy emigranci, ponoć nawet były analityk wywiadu wojskowego - mówił w TOK FM Tomasz Grynkiewicz, dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Afera Wikileaks - raport specjalny>>

- Ten rok jest wystrzałem WikiLeaks - mówił w TOK FM Tomasz Grynkiewicz, dziennikarz "Gazety Wyborczej". - Na początku było ściśle tajne, kto jest szefem WikiLeaks. Obecnie twarzą serwisu jest Australijczyk Julian Assange. Prawdopodobnie ma 39 lat. On sam się przedstawia jako haker i dziennikarz, chociaż w mediach często jest przedstawiany jako założyciel WikiLeaks - opowiada Grynkiewicz. - Na stronie jednak jest informacja, że została ona założona przez chińskich dysydentów i byłych dziennikarzy. Nie ma twardego dowodu, że Assange jest jej twórcą.



- Jako członków rady doradczej WikiLeaks przedstawiano kilka osób. Do jednego z nich - tybetańskich dysydentów - dotarł dziennikarz i okazało się, że owszem, ta osoba dostała mail z prośbą o współpracę, ale nigdy na niego nie odpisała - mówił dziennikarz "GW".

WikiLeaks potrzebuje dziennikarzy

Grynkiewicz podkreślił, że często wskazuje się na współpracę WikiLeaks z tradycyjnymi mediami, żeby wywrzeć większy wpływ. - Obecny przeciek twórcy serwisu dali wcześniej dziennikarzom do zweryfikowania, bo WikiLeaks samo z siebie nie ma możliwości pełnej weryfikacji tego, co do nich trafia. Prowadzący taki portal nie mają umocowania, nie są tradycyjną redakcją i dlatego prowadzą politykę własnego bezpieczeństwa - dodaje.

- Serwis twierdzi, że nie wie, kto jest źródłem przecieków. Mają mechanizm wrzucania plików, który gwarantuje anonimowość - mówił Grynkiewicz.

Anonimowość, żeby ludzie chcieli "przeciekać"

Gość Radia TOK FM podkreślił, że cała filozofia serwisu polega właśnie na tym, żeby ktoś dostarczył materiał do publikacji. - W grupie przeglądającej dokumenty przed publikacją są kryptografowie, rosyjscy emigranci, ponoć nawet były analityk wywiadu wojskowego. Jest też grupa recenzentów, która przegląda te materiały - zaznaczył dziennikarz "Gazety Wyborczej".

Grynkiewicz podsumował, że WikiLeaks może działać w dwie strony: - Wywiad amerykański, mając jakiś swój interes, mógłby przecież dokonać takiego "wycieku" do serwisu - mówił.

Jak oceniasz działalnosć portalu Wikileaks?
Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (1)
"Ten rok to wystrzał Wikileaks. Pracują tam kryptografowie i rosyjscy emigranci"
Zaloguj się
  • mario-radyja

    0

    Zmartwienie na wyrost. Jeżeli coś zostanie ujawnione w ramach Wikileaks, to przecież i tak trafi to do Ruskich. Ten kto robi przeciek zdaje sobie z tego zdawać sprawę. Sens miałoby jedynie gdyby oni przechwytywali rzeczy na swój użytek i ich właśnie nie upubliczniali. Ale wtedy przeciekowiec pójdzie z tym do kogoś innego i wynik jest ten sam, treść znana na cały świat.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX