Ambasador USA pierwszy raz w Hiroszimie. 65. rocznica zrzucenia bomby atomowej

Po raz pierwszy ambasador amerykański, wraz z 73 innymi delegacjami z całego świata, uczestniczył w obchodach rocznicowych w Hiroszimie. Wbrew oczekiwaniom części opinii publicznej w Japonii, nie było przeprosin ze strony USA. Dziś mija 65. lat od pierwszego w historii ataku nuklearnego.
Wybuch bomby atomowej w Hiroszimie spowodował śmierć około 140 000 osób. Trzy dni później, 9. sierpnia, USA zrzuciły następną bombę na Nagasaki. Te dwa ataki doprowadziły do kapitulacji Japonii w II Wojnie Światowej.

O 8.15, czyli dokładnie wtedy, kiedy Amerykanie zrzucili bombę, zebrani uczcili tragedię minutą ciszy. Po raz pierwszy w ceremonii wziął udział Ban Ki-moon, Sekretarz Generalny ONZ. - Życie jest krótkie, ale pamięć długa - mówił w swoim oświadczeniu - Dla wielu z was ten dzień sprzed 65. lat dalej trwa... Tak żywy, jak to białe światło, które wybuchło na niebie, tak czarne, jak czarny deszcz, który później spadł.

Japonia jest jedynym państwem, przeciwko któremu została użyta broń atomowa. Robi teraz wszystko, aby doprowadzić do całkowitej likwidacji broni nuklearnej. Władze Hiroszimy mają nadzieję, że pierwsza wizyta amerykańskiego ambasadora na obchodach przyśpieszy proces globalnej denuklearyzacji. - Dla dobra przyszłych pokoleń, musimy kontynuować naszą współpracę, aby stworzyć świat bez broni atomowej - powiedział John Ross, ambasador amerykański.

"Zrzuciłbym bombę jeszcze raz"

Jednak wbrew oczekiwaniom, reprezentant USA nie przeprosił za to, co stało się w1945 roku. Brytyjska gazeta "The Guardian" zapytała jedynego żyjącego członka załogi samolotu, który 65 lat temu zrzucił bombę na Hiroszimę, czy ma wyrzuty sumienia z powodu śmierci tysięcy ludzi. Theodore van Kirk, nawigator na pokładzie samolotu, mówi: - Gdyby zaistniały takie same okoliczności jak w 1945 roku, zrobiłbym to jeszcze raz.

Wizyta Rossa na obchodach jest interpretowana przez niektórych jako znak, że prezydent USA Barack Obama pojedzie do Hiroszimy w czasie swojej następnej wizyty w Japonii. Gdyby rzeczywiście się tak stało, byłby on pierwszym urzędującym amerykańskim prezydentem odwiedzającym to miasto.

250 tys ofiar

Decyzję o posłużeniu się bronią atomową, Stany Zjednoczone podjęły zaraz po zakończeniu obrad w Poczdamie. 26 lipca 1945 roku alianci postawili Japonii ultimatum i wezwali ją do bezwarunkowej kapitulacji. Premier Kantaro Suzuki oświadczył, że deklarację poczdamską należy zignorować. 6 sierpnia 1945 roku o godzinie 8.15 na Hiroszimę zrzucono bombę uranową. W ciągu kilku sekund w ogniu zginęło ponad 78 tysięcy osób. W temperaturze 3500 stopni Celsjusza przez kilka godzin wybuchały pożary. Zostało zniszczonych blisko 90 procent budynków. Liczba ofiar Hiroszimy sięgnęła 250 tys, razem z osobami, które zmarły z powodu choroby popromiennej i skażenia radioaktywnego. Jednak rozmiaru katastrofy nie można dokładnie ustalić. Wielu ludzi popełniło samobójstwo, nie mogąc znieść skutków choroby popromiennej i żyjąc w strachu przed "chorobą atomową".

Kilkadziesiąt lat po Hiroszimie, Stany Zjednoczone prezentują stanowisko, że zastosowanie broni atomowej skróciło działania wojenne i uchroniło świat przed blisko półmilionową liczbą ofiar, które byłyby nieuniknione podczas dalszych walk.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny