Powiernik Mandeli "przechowywał" diamenty Campbell

Jeremie Ratcliffe, były dyrektor fundacji Nelsona Mandeli, przez ponad 10 lat przechowywał "krwawe diamenty", które dostał od super modelki Naomi Campbell. Sąd zastanawia się nad wezwaniem go na świadka w procesie b. liberyjskiego dyktatora, Charlesa Taylora.
Naomi Campbell podczas przesłuchania przed Trybunałem w Hadze przyznała, iż przekazała diamenty dyrektorowi Fundacji Nelsona Mandeli na rzecz Dzieci, jak twierdzi, "aby coś z nimi zrobił".

Obecność supermodelki na procesie byłego liberyjskiego dyktatora, Charlesa Taylora wywołała morze spekulacji na temat losu "krwawych diamentów". Taylor miał podarować je Campbell podczas kolacji, której gospodarzem był prezydent Nelson Mandela.

Modelka opowiedziała przed sądem jak otrzymała woreczek z diamentami od Taylora, który oskarżony jest m.in. o liczne morderstwa, gwałty i praktykowanie niewolnictwa. Zarzuty związane są z okresem wojny domowej w Sierra Leone, która zabrała życie ponad 120 000 osób.

W zeznaniu, Ratcliffe potwierdził, że przechowywał diamenty i nigdy nie oddał ich fundacji. - Naomi Campbell dała mi trzy małe diamenty w Niebieskim Pociągu, 26 września 1997 roku - oznajmił odnosząc się do luksusowego pociągu, w którym podróżował wraz z modelką oraz innymi gośćmi zaproszonymi przez Mandele. Campbell chciała, aby diamenty zostały wykorzystane przez fundację, jednak Ratcliffe stwierdził, iż wolał nie mieszać organizacji w możliwą nielegalną działalność.

Sąd stwierdził, iż musiałby złożyć wiosek o ponowne otwarcie sprawy by wezwać Ratcliffe'a na świadka. Oskarżyciele oświadczyli, że były dyrektor fundacji nie skontaktował się jeszcze z władzami.

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny