Były dyktator-morderca nowym prezydentem

Były przywódca Republiki Surinamu - Desi Bouterse - oskarżony m.in. o przemyt narkotyków, masowy mord, został zaprzysiężony na prezydenta. Mimo że czeka na zakończenie procesu w sprawie porwania i zamordowania 15 opozycjonistów.
Desi Bouterse powraca do władzy nad państwem o niezwykłym zróżnicowaniu etnicznym. Zagraniczne media zastanawiają się, czy 'nowe' rządy nie przyniosą powrotu dawnych mrocznych czasów za panowania dyktatora. Okres poprzednich rządów Bouterse'a zwieńczony był masowym łamaniem praw człowieka, a państwo stało się największym eksporterem narkotyków do USA i Europy.

Czy Bouterse stał się z dyktatora demokratą? Nie wierzy w to Sunil Oerawsingh, który stracił wujka w wyniku masowego mordu "wrogów reżimu wojskowego mającego miejsce w grudniu 1982 roku. Przerażony Sunil, nie jest w stanie zrozumieć wyboru obywateli, zwłaszcza w obliczu tragedii jaka dokonała się na ich oczach.

Jednak osoby takie jak Henri Behr patrzy z nadzieją na rzekomą przemianę 'nowego' prezydenta . Behr stracił dwójkę swoich dzieci, które zostały porwane i zamordowane przez żołnierzy Boutersego.- Chciałbym wierzyć, że wszystko się zmieni na lepsze. Może jednak jestem po prostu naiwny - stwierdza Behr.

Trwa proces przeciwko staremu reżimowi

Nowy prezydent wraz 20 innymi, byłymi członkami reżimu czeka na zakończenie procesu trwającego od 2007 roku. Na piątek było przewidziane wezwanie Boutersego na świadka. Jednakże, pod pretekstem zmniejszonej ochrony ze stron sił bezpieczeństwa, które w większości oddelegowane są na inauguracje zaprzysiężenia, przesłuchanie zostało odroczone.

Bouterse wziął na siebie odpowiedzialność za morderstwa, ale zaprzeczył bezpośredniego udziału w egzekucjach. Będąc prezydentem, Desi nie jest zobligowany do składania zeznań. Może także ogłosić amnestię, w przypadku, jeżeli sprawa zakończy się wydaniem niekorzystnego wyroku; Desi może być skazany nawet na 20 lat pozbawienia wolności. Wiele źródeł obawia się, że prezydent może ingerować w pracę sądu.

Krwawa droga do władzy

Bouterse był aktywny w życiu politycznym Surinamu przez prawie trzy dekady. Pierwszy raz doszedł do władzy w lutym 1980, podczas zamachu stanu, zawiesił konstytucję i ograniczył swobody obywatelskie. Doprowadził także do rozwiązania parlamentu po pięciu latach od uzyskania niepodległości od Holandii w 1975. Dyktator stał na czele kolejnego zamachu w 1990 na trzy lata po wprowadzeniu cywilnych rządów dzięki interwencji przywódców międzynarodowych.

Od dawien dawna Bouterse oskarżany był o korupcję. Został skazany w Holandii na 11 lat za przemyt narkotyków. Uniknął jednak wyroku, gdyż Surinam nie posiada umowy o ekstradycję z byłym kolonizatorem.

W majowych wyborach, partia Boutersego uzyskała 40% poparcia i 23 miejsca w parlamencie. Wszystko to dzięki populistycznej kampanii spowitej nadziejami na budowę nowych domów i zwiększenie wydatków na ubezpieczenie socjalne. Prezydent zyskał głosy dzięki hasłom orzeźwienia i wzmocnienia gospodarki, która w dużej mierze zależna jest od eksportu złota, boksytu oraz ropy, a gdzie zatrudnienie ociera się o dolne granice.

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny