Polscy żołnierze wysadzili afgańską chatę. "Chatka Puchatka rozp..."

PRZEGLĄD PRASY. Polscy żołnierze wysadzili afgańską chatę - informuje "Rzeczpospolita". - To było dla zabawy - mówi gazecie jeden z wojskowych. To łamanie prawa międzynarodowego - twierdzi wiceprezes Polskiego Czerwonego Krzyża.
"Przepięknie (...) Chatka Puchatka rozp... [śmiech]" - słychać na filmie, do którego dotarła gazeta. Na trzyminutowym ujęciu widać opuszczone afgańskie chaty, a po chwili moment wysadzenia jednej z nich oraz słychać komentarze polskich żołnierzy.

Całe zajście miało miejsce, kiedy na misji przebywała VI zmiana polskiego kontyngentu, czyli na przełomie 2009 i 2010 roku.

Rosomaki jako zabawki polskich żołnierzy

Do wysadzenia chaty użyto amunicji stosowanej w działach Rosomaków - twierdzi gazeta. - Amunicja do rosomaka jest bardzo droga. Nie wyobrażam sobie, aby było nas stać na takie marnotrawstwo - mówi w rozmowie z gazetą gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych.

"Rzeczpospolita" podaje powołując się na Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych, że jeden taki pocisk kosztuje od 600 do 1400 złotych.

- Zdarzało się, że zabierano ze składu sprawną amunicję i robiono fajerwerki - mówi gazecie jeden z żołnierzy, służący w Afganistanie podczas VI zmiany.

W sprawie niszczenia amunicji Wojskowa Prokuratura Garnizonowa już prowadzi śledztwo, może mieć nawet dowody na zniszczenie amunicji wartej ok. 400 tys. zł - informuje gazeta.

Wysadzenie chaty złamaniem konwencji genewskiej

Za karygodne zachowanie żołnierzy uważa dr Elżbieta Mikos-Skuza, wiceprezes PCK. - Zakaz atakowania obiektów cywilnych to fundament prawa międzynarodowego. Bez względu na to, czy jest on wart miliony dolarów, czy jest zapuszczoną chatką - mówi. - W tym przypadku zastosowanie mają polskie przepisy o niszczeniu mienia - mówi Mikos-Skuza.

Gen. Skrzypczak również nie kryje swojego oburzenia. - Taki obiekt można wysadzić tylko w uzasadnionych przypadkach, np. w celu szkoleniowym przy zgodzie lokalnych władz - tłumaczy.

Dowódca VI zmiany, gen. Janusz Bronowicz, twierdzi jednak, że nic nie wiedział o ujawnionym przez "Rzeczpospolitą" incydencie. - Wiem, że była wysadzana jaskinia, w której znaleziono materiały wybuchowe i granaty, ale nic nie wiem o żadnej chacie czy innym budynku -mówi.

Więcej w dzisiejszym wydaniu gazety, film z udziałem polskich żołnierzy obejrzeć można na stronach internetowych dziennika.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny