Dokumenty na Wikileaks obciążają także Brytyjczyków?

Ujawnienie przez portal Wikileaks 400 tys. dokumentów ws. wojny w Iraku poirytowało brytyjskie ministerstwo obrony. Zdaniem resortu ujawnienie dokumentów może stwarzać zagrożenie dla żołnierzy. Z kolei ?The Guardian? pisze: dwa dokumenty mówią o przypadkach maltretowania irackich więźniów przez żołnierzy brytyjskich.
Okrutne tortury i żadnej reakcji? "Ujawniamy prawdę"

Dokumenty dotyczą głównie armii amerykańskiej. Jednak Londyn także skrytykował opublikowanie tajnych dokumentów na stronie Wikileaks. Brytyjskie MON uznało bowiem, że ich ujawnienie może stwarzać zagrożenie również dla Brytyjczyków biorących udział w operacjach wojskowych za granicą.

Dokumenty obciążają Brytyjczyków?

W Wielkiej Brytanii materiały opublikowane na Wikileaks otrzymał wcześniej do wglądu dziennik "The Guardian". Gazeta twierdzi, że dwa dokumenty z czerwca 2008 roku mówią o przypadkach maltretowania irackich więźniów przez żołnierzy brytyjskich.

Trzeci dokument, z września 2008 roku dotyczy domniemanego torturowania przez Brytyjczyków irackiego współpracownika armii amerykańskiej.

Co jest w dokumentach?

Ujawnione przez Wikileaks dokumenty sugerują, że amerykańscy dowódcy ignorowali informacje o torturach dokonywanych przez Irakijczyków. Z tajnych materiałów wynika również, że na wojskowych punktach kontrolnych zginęły setki cywilów

W dokumentach znajdują się opisy okrutnych tortur, jakim irackie władze poddawały irackich więźniów; czasem dochodziło nawet do egzekucji zatrzymanych. W jednym z opisanych przez BBC przypadków armia USA podejrzewała irackiego żołnierza o obcięcie więźniowi palców i poparzenie go kwasem.

Opublikowane dokumenty sugerują, że opisany proceder odbywał się przy pełnej wiedzy amerykańskich sił w Iraku, które opatrywały związane z nim raporty notą "bez dalszego dochodzenia".

Wikileaks: Chodzi o prawdę

Podczas konferencji prasowej w Londynie założyciel Wikileaks Julian Assange powiedział, że ujawnione dokumenty "dają pojęcie o ludzkim wymiarze konfliktu w Iraku". Rzecznik współpracującej z Wikileaks organizacji Iraq Body Count John Sloboda dodał, że materiały te ilustrują "różnorodność i częstotliwość drobnych, nieustannych tragedii wojny".

Adwokat Phil Shiner, który reprezentuje rodziny 142 Irakijczyków skarżące armię brytyjską oświadczył, że odnotował wiele niezbadanych przypadków śmierci cywilów aresztowanych przez Brytyjczyków. Jak twierdzi, oficjalnie odnotowywano, że osoby te zmarły z przyczyn naturalnych. Rodziny w to nie wierzą.

Brytyjskie ministerstwo obrony poinformowało później, że powołało specjalny zespół do badania zarzutów z okresu interwencji w Iraku, który analizuje wszystkie takie oskarżenia.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny