13 ofiar erupcji wulkanu. 20 osób poparzonych

Wybuch indonezyjskiego wulkanu Merapi zabił 13 osób. Pierwszą ofiarą kataklizmu było trzymiesięczne dziecko. Wiele osób zostało poparzonych. Plująca płynnym ogniem góra grozi wybuchem na znacznie większą skalę - ostrzegają naukowcy.


Tysiące mieszkańców sąsiadujących z wulkanem Merapi wiosek - głównie starszych i dzieci - zostało ewakuowanych. Dorośli woleli zostać, by pilnować dobytku. W wyniku wybuchu gorący pył oparzył kilkadziesiąt osób. Jak poinformowały indonezyjskie służby ratownicze, zginęło co najmniej 13 osób, w tym kilkumiesięczne niemowlę.

- Około godziny 18 lokalnego czasu (ok. godz. 13 czasu polskiego) usłyszeliśmy trzy eksplozje. Wulkan wyrzucał pyły na wysokość 1,5 km, a wzdłuż jego zbocza tworzyły się obłoki pary - poinformował Surono, szef państwowego centrum wulkanologicznego Indonezji.

Naukowcy ostrzegają, że ciśnienie, które rośnie pod wulkanem, może wywołać jedną z największych eksplozji ostatnich lat. Eksplozja może przynieść wiele ofiar, bo ziemie wokół wulkanu są wyjątkowo żyzne i przez to gęsto zaludnione.

Do erupcji Merapi dochodzi średnio co cztery lata. Ostatni wybuch nastąpił w czerwcu 2006 roku. Zginęły wówczas 2 osoby. W wyniku wybuchu w 1994 roku śmierć poniosło 60 osób. Z kolei erupcja z roku 1930 zabiła 1400 ludzi.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny