Szef kartelu w areszcie. Zlecił dziesiątki zabójstw

Sukces meksykańskiej policji. Aresztowany w sobotę potężny szef narkotykowego gangu Los Aztecas przyznał się do zlecenia ok. 80 proc. zabójstw w nazywanym stolicą narkotykowej przemocy mieście Ciudad Juarez od sierpnia 2009 roku.
32-letni Arturo Gallegos Castrellón, domniemany przywódca gangu Los Aztecas, to dla meksykańskiej policji i rządu zdobycz bezcenna. Los Aztecas to działający na granicy meksykańsko-amerykańskiej narkotykowy kartel, który walczy o kontrolę nad miastem Ciudad Juarez z konkurencyjnym gangiem Sinaloa. Tylko w tym roku wojna między rywalizującymi kartelami przemytników i handlarzy narkotyków pochłonęła w leżącym nieopodal granicy Meksyku ze Stanami Zjednoczonymi mieście ponad 2 tys. ofiar.

Długa lista gangsterskich zleceń

Gallegos przyznał się m.in. do zamachu na Lesley A. Enriquez, ciężarną pracowniczkę konsulatu USA i jej męża Arthura H. Redelfsa - poinformowała meksykańska policja. Bandyta został aresztowany wraz z dwoma innymi przywódcami gangu na przedmieściach Ciudad Juarez - powiedział Luis Cárdenas Palomino, szef regionalnego wydziału bezpieczeństwa policji federalnej.

Funkcjonariusz stwierdził, że Castrellón przewodził całej organizacji Los Aztecas w mieście. Dodał, że aresztowany mężczyzna przyznał się do zlecenia 80 proc. zabójstw w mieście w ciągu ostatnich 15 miesięcy. - Wszystkie zlecenia morderstw popełnianych w mieście przechodzą przez niego - oświadczył Palomino.

Pasmo sukcesów i spadające sondaże

Ambitny plan bezkompromisowej walki z narkobandytami do tej pory przynosił siłom rządowym straty, a prezydentowi Felipe Calderonowi spadek popularności w udręczonym krwawą wojną społeczeństwie. Aresztowanie Gallegosa może zapewnić Calderonowi lepszą prasę.

Meksyk konsekwentnie kontynuuje politykę twardej walki z narkobaronami, mimo ogromnych strat w policji i szokujących wyczynów gangsterów. Gallegos przyznał się m.in. do masakry na imprezie dla nastolatków w Villas del Salvárcar, sądząc, że będą na niej członkowie konkurencyjnego gangu. To po tej rzezi prezydent Felipe Calderon przyznał, że meksykańska wojna narkotykowa dotyka też bezpośrednio niewinnych ludzi.

Ostatni rok przyniósł kilka upragnionych sukcesów. W czerwcu meksykańskie władze aresztowały innego szefa Los Aztecas, Jes sa Ernesto Chávez Castillo, znanego jako "Wielbłąd". Meksykańskim siłom bezpieczeństwa udało się też zabić lub schwytać szefów karteli Beltrán Leyva i Sinaloa. Niedawno siły specjalne namierzyły i zastrzeliły Antonia Ezequiela Cárdenas Guillén, jednego z bossów kartelu Gulf z Matamoros.

Opinia publiczna ma dość narkotykowej wojny

Złapanie Gallegosa to kolejny silny cios wymierzony w gangi. Jednak opublikowany w ubiegłym tygodniu sondaż po raz pierwszy od początku ogłoszenia przez prezydenta Calderona wojny z narkomafiosami wskazał, że większość Meksykanów nie wierzy w strategię rządu.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny