Świńska grypa atakuje w Anglii. Panika po 15 zgonach

Brytyjska służba zdrowia stara się zażegnać pierwsze oznaki paniki po tym, jak dzisiejsza prasa doniosła o ponad 100 przypadkach zachorowań na świńską grypę. Do tej pory na północy Anglii zmarło 15 pacjentów zakażonych wirusem H1N1.
Brytyjscy lekarze liczyli się z powrotem wirusa tej zimy, ale byli przekonani, że podjęli wystarczające środki, by nie dopuścić do epidemii. Już w zeszłym roku rozpoczęto akcję szczepień. Plakaty i ulotki w przychodniach informują pacjentów, jak się samemu leczyć, przede wszystkim nie wychodząc z domu, aby nie roznosić wirusa.

Lekarz domowy, doktor Rosemary Leonard powiedziała w dziś popularnym programie telewizji BBC: - To jest grypa jak każda inna. Dla większości jest to po prostu niemiła choroba z wysoką temperaturą i dreszczami. Trzeba się położyć do łóżka na parę dni i przejdzie.

Doktor Leonard nie bagatelizuje jednak poważnego zagrożenia, choć jest ono dość rzadkie: - Świńska grypa jest o tyle inna od pozostałych odmian, że ciężej przechodzą ją kobiety w ciąży, a niektóre dzieci mogą nagle bardzo poważnie zachorować. Ale zgon zawsze stanowił zagrożenie przy grypie - dla osób z astmą, z chorobami serca, z poważnymi problemami zdrowotnymi. Grypa potrafi być niebezpieczna, dlatego dajemy szczepionkę przeciwgrypową - ostrzegła doktor Leonard w brytyjskiej telewizji.

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Serwis informacyjny