Katastrofa w Australii. Powódź dotknęła 200 tys. osób

Australijski stan Queensland dotknęła najgorsza od 40 lat powódź, podaje BBC. Tysiące ludzi zostało ewakuowanych, a straty mogą wynieść wiele miliardów dolarów. Poziom wody w rzekach ciągle się podnosi. - Najgorsze cały czas przed nami - ostrzegła premier stanu, Anna Blight.
- Powódź dotknęła prawie 200 tys. ludzi, żyjących na obszarze, który jest większy niż Francja i Niemcy razem wzięte - powiedziała australijska premier, Julia Gillard. Razem z premierem stanu Qeensland, Anną Blight, odwiedziła dzisiaj zalane tereny i spotkała się z ewakuowanymi ludźmi. W mieście Emerald nie udało im się wylądować - woda zalała około 80 proc. jego powierzchni. Panie premier wyszły z samolotu dopiero w mieście Bundaberg, które zostało podzielone na pół wodami lokalnej rzeki Burnett.

Ze wszystkich miast zagrożonych powodzią ewakuowano tysiące osób. Z samego Emeraldu wywieziono helikopterami 11 tys. ludzi. Niektórzy mieszkańcy odmawiali opuszczenia swoich domów. Pod koniec tygodnia woda najprawdopodobniej odetnie od reszty świata również Rockhampton.

Władze uważają, że w ciągu kolejnej doby jeszcze więcej osób straci dach nad głową. - Jak na razie, wylały trzy rzeki. Otworzyliśmy 17 specjalnych centrów, do których zabieramy ewakuowanych ludzi. Do tej pory jest ich tam około tysiąca. Oprócz tego, wiele osób mieszka u swoich krewnych i przyjaciół - powiedziała Blight.

Premier Australii pochwaliła ekipy ratunkowe. - Pomimo ogromu zniszczeń, które niosą ze sobą powodzie, personel ratunkowy i władze lokalne zachowują się wspaniale - powiedziała Gillard - Wszędzie jest obecne to poczucie wspólnoty, które pokazuje, że kiedy czasy są ciężkie, Australijczycy potrafią pracować razem i dbać o siebie nawzajem.

Władze oceniają, że naprawianie szkód powodziowych będzie kosztowało kilka miliardów dolarów.

Szalejący TIR, wyprzedzanie na jednym kole - policyjne filmy roku Kliknij, by obejrzeć galerię

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny