Zmniejszono napływ nielegalnych imigrantów w UE. Mur w Grecji i tak powstanie?

Dwa miesiące działalności funkcjonariuszy unijnych sił szybkiego reagowania na granicy grecko-tureckiej spowodował, że napływ nielegalnych imigrantów do Unii Europejskiej zmalał o ponad 40 proc. Mimo to Grecy chcą na granicy ustawić mur.
Pogranicznicy z unijnych sił szybkiego reagowania na granicach (RABIT) pomagają greckiej policji w patrolowaniu "zielonej" granicy z Turcją wzdłuż rzeki Evros. Greckie władze wystąpiły do Frontexu (Europejskiej Agencji Zarządzania Współpracą Operacyjną na Granicach Zewnętrznych Państw Członkowskich Unii) z prośbą o pomoc pod koniec października zeszłego roku. W tamtym okresie do Grecji przedostawało się około 300 nielegalnych imigrantów dziennie - głównie z Afganistanu, Pakistanu, Algierii, Iraku, Bangladeszu czy Somalii. Było to około 90 proc. całej nielegalnej imigracji na terenie Unii. Tylko w pierwszej połowie zeszłego roku przybyło tą drogą ponad 45 tysięcy osób.

Specjalny wysłannik ONZ Manfred Nowak donosił o "nieludzkich" warunkach, jakie panują w przepełnionych centrach zatrzymań, do których trafiają imigranci. Częste były także przypadki utonięć w trakcie przeprawiania się przez niebezpieczną granicę na rzece (41 osób od początku 2010 roku) - przemytnicy porzucali imigrantów na środku rzeki Evros w prymitywnych pontonach.

200 funkcjonariuszy na granicy

Frontex - po raz pierwszy w historii istnienia RABIT - wysłał na północny wschód Grecji, w rejon miejscowości Orestiada oddział składający się ze 175 pograniczników z 25 państw członkowskich Unii, w tym z Polski. Ich misja początkowo była zaplanowana na miesiąc, jednak w grudniu dyrektor generalny Agencji Ilkka Laitinen podjął decyzję o jej przedłużeniu do 3 marca tego roku.

Obecnie granicy z Turcją strzeże między 150 a 200 funkcjonariuszy, których praca - jak wyjaśnia rzecznik prasowy Frontexu Michał Parzyszek - polega na patrolowaniu regionu, identyfikacji imigrantów, którzy często posługują się fałszywymi paszportami lub też celowo pozbywają się dokumentów, by utrudnić deportację oraz na wprowadzaniu ich danych do specjalnej europejskiej bazy. Funkcjonariusze RABIT mają do dyspozycji specjalistyczny sprzęt: helikopter, busy i minibusy, samochody patrolowe oraz kamery termowizyjne. Cała operacja kosztuje około 4 milionów euro.

- Celem działania RABIT jest kontrola przepływu nielegalnych imigrantów przez granicę w warunkach kryzysu i ten cel realizujemy bardzo skutecznie - dodaje Parzyszek. - Widocznym efektem naszej pracy jest to, że coraz mniej imigrantów w ogóle decyduje się na wybór tego właśnie przejścia, tak do niedawna popularnego. Zanim siły szybkiego reagowania pojawiły się w Grecji, było to nawet trzysta osób dziennie, dziś niespełna sto, z czego 99 proc. identyfikujemy i jesteśmy w stanie zatrzymać.

Jak działa przemytnik

Funkcjonariuszy poznają też sposoby działania przemytników. Ustalono, że za sam transport do Grecji imigrant z Afganistanu musi zapłacić nawet 7,5 tys. dolarów. Za podróż do kraju docelowego (najczęściej Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Włoch) - kolejne tysiące. Jak dotąd, trzynastu przemytników (z Turcji, Afganistanu, Gruzji, Palestyny i Bułgarii) zostało aresztowanych. - Pozostali zaś wiedzą o wzmożonych kontrolach na granicy i boją się podejmować ryzyko - uważa Parzyszek. - Choć jest zbyt wcześnie, by stwierdzić to kategorycznie, nie następuje efekt tzw. "przemieszczenia strumienia imigrantów", czyli wyboru innego odcinka "zielonej" granicy.

Grecja chce stawiać mur

Kilka dni temu grecki rząd zdecydował, że na odcinku granicy z Turcją wybuduje dwunastoipółkilometrowy mur. Miałby on zatrzymać osoby nielegalnie przybywające do kraju, których przestępcza działalność stanowi poważny problem społeczny w wielu greckich miastach. Informację tę skrytykowały już między innymi, Komisja Europejska i organizacje zajmujące się prawami człowieka.

Rzecznik Frontexu nie chce oceniać pomysłu utworzenia muru, ponieważ bardzo mało wiadomo o jego szczegółach, a greccy dziennikarze, z którymi rozmawiało TOK FM, uważają, że inicjatywa rządu premiera Papandreou to próba odwrócenia uwagi społeczeństwa od kolejnych, bolesnych reform gospodarczych.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny