"Wszędzie biegali poparzeni ludzie" - relacjonuje świadek wybuchu

- Wszędzie biegali poparzeni ludzie - relacjonuje Andriej jeden z naocznych świadków wybuchu na podmoskiewskim lotnisku. - Coś strasznego tam się stało. Dziesiątki osób zostało stamtąd wyciągniętych.
- Dzieje się tu coś strasznego! Biegają poparzeni ludzie! Dziesiątki osób jest wynoszonych na noszach. Niektórzy wyglądają na ciężko rannych, cali zalani są krwią - mówi roztrzęsiony Andriej.

Siergiej Lawoczkin, który czekał w sali przylotów powiedział, że widział ekipy ratunkowe wynoszące zakrwawione ciała. - Usłyszałem potężny wybuch, potem widziałem odrywające się z sufitu plastikowe panele. Krzyczący ludzie zaczęli wtedy uciekać - relacjonuje telewizji Rossija 24.

- Patrząc na leżących ludzie nie miałem pewności, czy oni jeszcze są żywi - dodawał Aleksiej. - Nie jesteśmy bezpieczni we własnym kraju - zauważa gorzko.

- Właśnie pakowałem bagaże do samochodu, kiedy doszło do wybuchu. Z hali zaczęli wybiegać ludzie. Niektórzy byli zakrwawieni - opowiada brytyjski turysta, który przybył do Moskwy tuż przed zamachem. - Wszystko się zatrzęsło, kiedy umieszczaliśmy bagaże w samolocie. Potem uruchomiły się syreny - relacjonuje Mark Green. - Jeden z mężczyzn miał rozerwane spodnie i zakrwawioną koszulę.

Obsługa lotniska zburzyła ścianę

- Słyszałam o wybuchu w hali przylotów. Kiedy przybyłam w strefie bagażowej było pełno dymu. Mnóstwo ludzi tłoczyło się, ponieważ nie działały windy. Próbowano ich skierować do innych pomieszczeń, ale drzwi były zbyt wąskie. Wtedy obsługa lotniska zburzyła ścianę. Część osób zaczęła opuszczać strefę, ale ci, co nie odebrali bagaży zostali - opowiada roztrzęsiona Tatiana Popowa.

Na lotnisku Domodiedowo w Moskwie doszło do eksplozji. Rosyjskie agencje podają, że zginęło 35 osób, około 170 rannych, a 46 z nich jest w stanie krytycznym. Władze podają, że był to samobójczy zamach. Prezydent Rosji zapowiedział, że terroryści zostaną ujęci i ukarani.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM