"Wsiedliśmy z Polakami i pomyśleliśmy, że w Warszawie zobaczymy, jak dotrzeć do domu"

Czterdziestu brytyjskich pracowników rafinerii naftowych w Libii wróciło do Wielkiej Brytanii dzięki uprzejmości ambasady RP w Trypolisie, która zgodziła się przyjąć Brytyjczyków na pokład polskiego samolotu po fiasku akcji ratowniczej prowadzonej przez brytyjski rząd - poinformowały brytyjskie media.
Rządowy embraer z Brytyjczykami na pokładzie wylądował o godz. 2.40 na warszawskim lotnisku wojskowym Okęcie. Maszyna miała pierwotnie zabrać na pokład 80 obywateli Polski, którzy zadeklarowali chęć wyjazdu z Libii. Ostatecznie do kraju przyleciało jedynie 15 Polaków. Resztę pasażerów stanowili Brytyjczycy i Rumuni.

Brytyjczycy zamiast Polaków

Miejsca dla obywateli Wielkiej Brytanii zwolniły się, ponieważ kilkudziesięciu Polaków odleciało wcześniej z Trypolisu samolotami specjalnymi innych państw europejskich.

Informację o geście ze strony Polaków podało na wyspach BBC, które podobnie jak inne media od kilku dni stawia pod obstrzałem premiera Davida Camerona i Ministerstwo Spraw Zagranicznych za brak należytej pomocy dla swoich obywateli nadal uwięzionych w Libii.

- Ze względu na opóźnienia lotów i niepojawienie się samolotów British Airways i British Midland International zaoferowano nam około czterdziestu miejsc, które znajdowały się na pokładzie polskiego samolotu prezydenckiego - relacjonował dla BBC Bryan Richards, jeden z pasażerów.

- Dowiedzieliśmy się, że lecimy do Warszawy. Wsiedliśmy z Polakami i pomyśleliśmy, że będziemy się martwić o to, jak dotrzemy do domu, gdy już wylądujemy - dodaje.

Premier przeprasza

Premier David Cameron przeprosił dzisiaj za nieskuteczność brytyjskiej akcji ratowniczej. Przyznał, że jest mu bardzo przykro z powodu nieskuteczności działań, z powodu której brytyjscy obywatele musieli próbować ewakuować się innymi sposobami.

Do przeprosin premiera skierowanych zwłaszcza do 200 Brytyjczyków, którzy nadal przebywają w Libii, dołączył się minister spraw zagranicznych William Hague: - Jest mi niezmiernie przykro, że nie wszyscy zdołali się wydostać - mówił Hague. Dodał także, że jest "wściekły" na linie lotnicze, które nie dotrzymały obietnicy wysłania samolotów do Trypolisu.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny