Pentagon: libijska obrona przeciwlotnicza poważnie uszkodzona

Siły amerykańskie, brytyjskie i francuskie zaatakowały około 20 celów w Libii, m.in. bazę wojskową koło miasta Misrata i składy broni koło Trypolisu. Według przedstawicieli Pentagonu, libijska obrona przeciwlotnicza została poważnie uszkodzona. To efekt pierwszych ataków na Libię. W niedzielę doszło do kolejnych nalotów. Wzięło w nich udział 18 amerykańskich maszyn.
Libijski dyktator Muammar Kaddafi zapowiedział ataki odwetowe na cywilne i wojskowe cele w basenie Morza Śródziemnego. Libia zażądała też zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. W akcji wzięło udział 70 francuskich samolotów, użyto 112 rakiet typu Tomahawk wystrzelonych z brytyjskich okrętów podwodnych, a także dwóch amerykańskich niszczycieli rakietowych i trzech łodzi podwodnych.



"Zginęły 64 osoby"

- Co najmniej 18 samolotów amerykańskich przeprowadziło w niedzielę nalot na Libię - podało dowództwo sił zbrojnych USA na Afrykę. Wcześniej, w nocnej operacji, uczestniczyły- jak podano- wojska amerykańskie, brytyjskie, francuskie, włoskie, kanadyjskie oraz siły Kataru. Po południu Reuters, powołując się na anonimowego urzędnika władz libijskich, podał, że w wyniku ataków zginęły 64 osoby. Ponad sto zostało rannych. Wybuchy i odgłosy obrony przeciwlotniczej było taż słuchać w nocy w Trypolisie, jednak nie wiadomo, kto strzelał.

Amerykański prezydent Barack Obama oświadczył, że wydał zgodę na operację o kryptonimie "Odyssey Dawn". Podkreślił, że będzie to ograniczona akcja militarna. Z amerykańskich i brytyjskich okrętów wystrzelono 110 rakiet Tomahawk na stanowiska libijskiej obrony przeciwlotniczej, a także na ośrodki łączności i dowodzenia.

Francuskie samoloty zaatakowały libijskie czołgi pod bronionym przez powstańców miastem Bengazi. Szef kolegium sztabów połączonych armii USA sam admirałMike Mullen oświadczył w wywiadzie dla NBC, że międzynarodowa operacja wojskowa w Libii doprowadziła do "znacznych postępów" w ciągu ostatnich 24 godzin. Według Mullena siły sojusznicze praktycznie ustanowiły nad Libią strefę zakazu lotów.

Kaddafi: Wojna będzie długa

Libijski przywódca Muammar Kadafi oświadczył w niedzielę w telewizji państwowej, że naloty zachodniego lotnictwa na jego kraj to terroryzm. - Wojna będzie długa, ale nie zostawimy naszej ziemi i wyzwolimy ją, a rządowe siły zwyciężą - oznajmił Kadafi. Dodał, że wszyscy mieszkańcy noszą odtąd broń w obronie kraju. - Nie pozwolimy eksploatować naszej ropy - oświadczył Kadafi.

Libia zwraca się do ONZ

Libia zażądała zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Oświadczyła też, że uważa za nieobowiązującą rezolucję Rady numer 1973, wzywającą do wstrzymania działań wojsk rządowych przeciwko powstańcom. Takie informacje podają dwie arabskie telewizja: Al-Dżazira i Al-Arabija, ale nie precyzują one, jaki cel miałoby to spotkanie. Libijska telewizja państwowa poinformowała też, że przerywa współpracę z państwami europejskimi w ograniczaniu nielegalnej imigracji na kontynent. Wcześniej szef libijskiego parlamentu Mohamed Zwei potępił ataki i nazwał je "barbarzyńską agresją" przeciwko libijskiemu narodowi. Podkreślił, że "nastąpiła ona w momencie, gdy rząd zaakceptował rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ i ogłosił przerwanie ognia w walkach przeciwko militarystom z Al-Kaidy".

Zwei powiedział też, że podczas ataków zginęło wielu cywilów i pytał, jak to się ma do twierdzeń Zachodu, że operacja ma na celu ochronę ludności cywilnej. "Przeczą temu fakty, to co się wydarzyło dzisiejszej nocy. Szpiatale są przepełnione "- mówił. Potwierdził też, że obiektem ataków były cele w Trypolisie i Misracie. Państwowa telewizja libijska pokazuje obazki ze szpitala, gdzie Mohamed Zwei odwiedza rannych w wyniku ataków sił międzynardowych.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM