Wulkan Tungurahua wyrzuca skały wielkości ciężarówek. Paniczna ucieczka mieszkańców

W Ekwadorze obudził się groźny wulkan Tungurahua. Góra wyrzuca z siebie na odległość prawie dwóch kilometrów głazy wielkości ciężarówek. Po silnej erupcji domy opuściło kilkuset mieszkańców.
Szkoły w kilkunastu miastach otaczających wulkan były zamknięte już trzeci dzień z rzędu. Domy i ulice przykryte zostały grubą warstwą wulkanicznego pyłu.

Grzmiące eksplozje były słyszane wiele kilometrów od Tungurahua, który jest położony w łańcuchu górskim Andów, 135 km na południe od stolicy kraju, Quito.

Z podnóża wulkanu ewakuowano 300 mieszkańców wiosek Cusua, Bilbao i Chacauco. Władze ogłosiły pomarańczowy alarm. Służby publiczne poinformowały, że gęsty pył pokrył tereny na wschód od wulkanu. Leży tam m.in. popularny kurort turystyczny Banas, słynący z gorących źródeł.

Tungurahua znaczy "Gardziel ognia"

Lokalny instytut geofizyki poinformował, że wulkan wyrzucał głazy na odległość dwóch kilometrów. - Mniejsze z nich są wielkości samochodu osobowego, a większe wielkości ciężarówki. Gdy lądują na zboczach góry tworzą kratery uderzeniowe o średnicy 10 metrów - mówiła Silvana Hidalgo. Na razie według naukowców erupcja jest pomiędzy poziomem "średnim" a "silnym".

Tungurahua w języku Quechua oznacza "Gardziel ognia". Wulkan jest aktywny od 1999 roku. Poprzednie silne erupcje nastąpiły w lipcu i sierpniu 2006 roku. Zginęły wówczas cztery osoby, a tysiące ewakuowano.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny