Obama w Polsce. Kiedy Polacy pojadą do USA bez wiz?

?Znieście te wizy? - taki przekaz otrzymał w kwietniu 2010 r. w Waszyngtonie wiceprezydent USA, Joe Biden, od Jerzego Buzka, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Polska porusza ten problem w rozmowach z USA od lat. Obama, doskonale zdaje sobie sprawę, że właśnie deklaracji ws. wzniesienia wiz do USA oczekuje od niego Warszawa.
- Jeśli mówimy o strategicznym partnerstwie USA i UE, to niemożliwe jest dzielenie Unii na kraje lepsze i gorsze - mówił wiceprezydentowi USA Joe Bidenowi ponad rok temu były premier RP, a obecnie przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Jerzy Buzek. Nie był pierwszym polskim politykiem, który o to zabiegał. Od akcesji do Unii Europejskiej w 2004 r. wymóg wiz do USA nie jest już dla Polski aż tak istotną kwestią ekonomiczną, bo na Polaków otworzyły się kraje UE. Pozostaje kwestia prestiżu - Polska jest jedynym z 25 państw-stron układu z Schengen i jednym z czterech państw UE, którego obywatele muszą stać w kolejkach do amerykańskiego konsulatu. Pozostałe to Cypr, Rumunia i Bułgaria.

Wizy ułatwią załatwienie innych spraw?

Sygnał, że sprawa wiz może zostać pozytywnie załatwiona, to dla Baracka Obamy dobry sposób na zapewnienie sobie przychylności Warszawy w innych kwestiach. I według "Gazety Wyborczej" szanse na taki sygnał są. - Tak, to czołowy punkt w naszych stosunkach z Polską - powiedział "GW" Ben Rhodes, zastępca doradcy prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego. Według niego od spotkania Obama-Komorowski Biały Dom pracuje nad sprawą wiz, a Amerykanie będą o tej kwestii w Polsce mówić. Nic dziwnego. USA mają do załatwienia w Warszawie (zarówno z władzami polskimi, jak i przywódcami innych państw, którzy przyjadą na szczyt państw Europy Środkowej i Wschodniej) kilka ważnych interesów, m.in. kwestię eksploatacji polskich zasobów gazu łupkowego, współpracy wojskowej w ramach sił ISAF w Afganistanie i rewolucje w krajach arabskich.

Wizyta prezydenta USA w Polsce

Obama przyleci do Warszawy w dzisiaj ok. 18.00 wprost ze szczytu G-8, gdzie spotyka się m.in. z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem. Wieczorem będzie gościem XVII warszawskiego szczytu prezydentów Europy Środkowo-Wschodniej. W sobotę spotka się kolejno z prezydentem Komorowskim, byłym prezydentem Lechem Wałęsą oraz premierem Donaldem Tuskiem. Choć minister zagraniczych RP Radosław Sikorski zarzekał się w TVN24, że Polacy o wizy nie będą Ameryki prosić, to ten temat na pewno w polsko-amerykańskich rozmowach się pojawi.

"Reszta należy do rządu USA"

W 2010 r. minister Sikorski rozmawiał o zniesieniu wiz dla Polaków m.in. z sekretarz stanu Hillary Clinton, sekretarzem obrony Robertem Gatesem oraz z niektórymi członkami Kongresu. A przed ubiegłoroczną wizytą Bronisława Komorowskiego w USA w programie "Kontrwywiad" w radiu RMF FM doradca prezydenta Roman Kuźniar mówił, że polska delegacja będzie z Amerykanów "trochę szydzić, jeżeli chodzi o anachroniczny reżim wizowy". - Myślę, że to może być skuteczniejsza broń niż wcześniejsze umizgi i nie do końca pełne godności zabiegi o to, żeby ten reżim został zniesiony - mówił w RMF FM Kuźniar. I prezydent Komorowski rzeczywiście mówił potem w Waszyngtonie, że "Polacy nie rozumieją, dlaczego wszyscy ich sąsiedzi mogą podróżować do USA bez wiz, a oni nie". - To nielogiczne. I to tyle co mam do powiedzenia o wizach. Reszta należy do rządu Stanów Zjednoczonych, który musi sprawę przeanalizować - mówił Komorowski.

Obama wypełni "konkretną obietnicę"?

- Mam nadzieję, że wizy zostaną zniesione do końca mojego urzędowania - odparł Obama. - Wiem, że wizy są przyczyną irytacji w naszych relacjach i moim zadaniem jest teraz przekonać Kongres, który kwestię wiz reguluje, żeby jakoś ją rozwiązać - podkreślał prezydent USA.

"Prezydent Obama czuł się wyraźnie zakłopotany i podjął zobowiązanie, że za jego prezydentury ten reżim zniknie. Po raz pierwszy nie kluczył w tej sprawie, nie zasłaniał się Kongresem, tylko złożył jednoznaczną deklarację" - komentował potem w "Rzeczpospolitej" Kuźniar. Odpowiedź Obamy rozbudziła nadzieje. "To najbardziej konkretna obietnica w sprawie wiz, jaka padła z ust któregokolwiek z amerykańskich prezydentówTo najbardziej konkretna obietnica w sprawie wiz, jaka padła z ust któregokolwiek z amerykańskich prezydentów". - komentowała wówczas "GW". Ale sprawa wiz raczej nie znajdzie finału w Warszawie. Z kilku powodów.

Polsko-amerykańskie zmagania o wizy

Wizy dla Amerykanów do Polski zniósł już w 1991 r. prezydent Lech Wałęsa. O tym, że Amerykanie powinni odpłacić nam tym samym, zaczęto mówić po tym, jak Polska weszła do NATO. Temat wiz pojawiał się przy większości wizyt polskich polityków w USA. Raz prawie się udało. Amerykańskie prawo przewiduje, że do programu ruchu bezwizowego może zostać włączony kraj, którego obywatele otrzymują nie więcej niż 3 proc. odmów wydania wizy. W 2006 r. senator polskiego pochodzenia Barbara Mikulski przeforsowała w Kongresie ustawę, która podnosiła ten próg do 10 proc. -">przypomina "Newsweek ". Jednak zanim liczba odmów wizowych w amerykańskich konsulatach w Polsce zmalała do tej wartości, w życie weszła poprawka do ustawy, wprowadzająca ponownie próg 3 proc. do czasu zbudowania w USA systemu kontroli wyjeżdżających cudzoziemców. A tego dotychczas nie stworzono. Tymczasem - podkreśla "Newsweek" - dzięki przygotowywanej z myślą o Polakach ustawie do systemu bezwizowego weszły np. Węgry, Litwa czy Czechy, które zdążyły na czas zejść do progu 10 proc.

Sprawę wiz rozstrzygnie Kongres, nie prezydent

Obama może zadeklarować, że będzie starał się o poparcie Kongresu dla projektu zniesienia obowiązku wizowego dla Polaków. Ale sam go nie uchwali. A mimo tego, że w obu izbach amerykańskiego parlamentu jednobrzmiące projekty złożyła ponadpartyjna grupa senatorów, nie jest wcale pewne, że zdominowany przez Republikanów Kongres taki projekt w ogóle uchwali. Firmujący projekt senatorowie są dobrej myśli, a na niedawnym spotkaniu z polskim ambasadorem w USA Robertem Kupieckim dyskutowali o strategiach budowania poparcia dla sprawy polskich wiz i sposobach lobbowania za korzystnym dla Polski rozwiązaniem.

- Myślę, że atmosfera w Kongresie jest bardzo sprzyjająca, ale szanse na przyjęcie jakiejkolwiek ustawy wzrastają wraz ze wsparciem prezydenta. Mam nadzieję, że taką deklarację usłyszymy podczas jego pobytu w Warszawie - mówił podczas obchodów 220. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja w Chicago republikański senator Mark Kirk, jeden z inicjatorów złożonego w Kongresie projektu. - Mam nadzieję, że nadal będziemy mieli silne poparcie prezydenta dla tej kluczowej inicjatywy - wtórował mu po spotkaniu z ambasadorem Kupiszem inny forsujący zmiany w amerykańskim prawie wizowym kongresmen, Demokrata z Chicago, Mike Quigley.

Czy zmiana kryterium pomoże Polsce?

Ale, jak zauważa "GW", Polska wciąż nie spełnia podstawowego wymogu zaliczenia kraju do ruchu bezwizowego: zejścia poniżej 3 proc. odmów przyjęcia wniosków o wizę. A proponowana przez sprzyjających Polsce senatorów zmiana nie musi być korzystna dla Stanów Zjednoczonych. Jak podkreśla "Gazeta Wyborcza", Amerykanie musieliby dla Polaków zrobić wyjątek, bo wciąż odpowiedź odmowną przy występowaniu o wizę słyszy około 9 procent starających się o wizy USA Polaków. A wówczas z pretensjami mogą się zgłosić Chorwacja czy Izrael, wobec których istnieje podobny wymóg, jak wobec Polski. Zgłoszony niedawno do Kongresu projekt tworzy nowe kryterium przyznawania wiz: odsetek obywateli pozostających nielegalnie w USA po wygaśnięciu wizy. Do systemu bezwizowego zaliczane byłyby kraje, dla których wynosiłby on nie więcej niż 3 proc. A ten warunek Polska spełnia.

A POZA TYM:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM