Kolejne ofiary w Niemczech. "Apogeum zarażeń bakterią E. coli może dopiero nadejść"

Okres inkubacji bakterii E. coli w ludzkim organizmie może trwać do 10 dni. Fala zachorowań może dopiero osiągnąć apogeum - pisze niemiecka prasa. W Niemczech zmarło dotychczas 14 osób. Jako przyczynę zachorowań wymienia się skażone warzywa, ale polscy eksperci przestrzegają przed zrzucaniem winy na ogórki i pomidory.
W dziesięć dni po wybuchu epidemii, groźną bakterię EHEC (E. coli) stwierdzono na ogórkach w graniczącym z Polską landzie Meklemburgia-Pomorze Przednie - pisze "Deutsche Welle". Ogórki z bakteriami wykryto w handlu detalicznym i w gastronomii. Równocześnie Belgia wprowadziła częściowy zakaz importu ogórków z Hiszpanii z powodu stwierdzenia w nich bakterii EHEC i śmiertelnych zatruć w Niemczech. Import - zarówno z Niemiec, jak i Hiszpanii - wprowadziła Rosja.

Kilkanaście ofiar w Niemczech

Od wykrycia pierwszych przypadków aż do dziś wskutek zakażenia bakterią E. coli u naszych zachodnich sąsiadów zmarło już 14 osób. Dziewięć ofiar to kobiety, w tym starsze - 84, 86 i 87 lat. Zmarł też m.in. 38-letni mężczyzna i 41-letnia kobieta. Ofiary zmarły na tzw. zespół hemolityczno-mocznicowy (HUS), który jest komplikacją po zatruciu bakterią E. coli. HUS objawia się krwawą biegunką i może prowadzić do uszkodzeń nerek i anemii. Według niemieckich władz zarejestrowano już ponad 1200 potwierdzonych i prawdopodobnych przypadków zatrucia, w tym co najmniej 467 w samym Hamburgu.

Liczba chorych może się zwiększyć

- Musimy liczyć się z tym, że liczba ciężko chorych jeszcze się zwiększy - cytuje "Die Zeit" rzecznika ministerstwa zdrowia Dolnej Saksonii. Jego słowa przytacza też "Die Welt". "Deutsche Welle" donosi, że niemiecka minister rolnictwa i ochrony konsumenta Ilse Aigner (CSU) utrzymała w mocy ostrzeżenie, by nie jeść sałaty, surowych ogórków i pomidorów. Rozszerzenia epidemii oczekuje również - według "Zeit" - minister zdrowia landu Schleswig-Holstein, Heiner Garg. - Między zakażeniem a ujawnieniem się objawów choroby może minąć nawet do 10 dni - ostrzega. Także według Instytutu Roberta Kocha, na który powołuje się m.in. "Handelsblatt", liczba nowych chorych może się zwiększyć.

Polska bezpieczna? Jak uchronić się przed zakażeniem

- E. coli to powszechnie występująca bakteria, która może produkować szczególnie niebezpieczne toksyny, tzw. czerwonko-podobne, wywołując ciężkie schorzenia u ludzi - powiedział dr Paweł Grzesiowski, specjalista Fundacji "Instytut Profilaktyki Zakażeń". - Przenoszenie tej bakterii następuje przez skażoną wodę, świeże warzywa, takie jak sałata, brokuły, pomidory, ogórki itp., a także poprzez surowe mleko, sery z niepasteryzowanego mleka. Powodem zakażenia może być również bliski kontakt z chorym (dom, przedszkole), zaniedbania higieniczne oraz kontakt z zakażonymi zwierzętami - podkreślił dr Grzesiowski. Powołał się przy tym na informacje dwóch instytucji zaangażowanych w walkę z rozprzestrzeniającą się falą zakażeń - Europejskiego Centrum Kontroli Chorób w Sztokholmie (ECDC) oraz niemieckiego Instytutu Roberta Kocha.

- W Polsce do tej pory nie odnotowano zakażeń powiązanych z zatruciami pokarmowymi z Niemiec - poinformował z kolei zastępca głównego inspektora sanitarnego, Jan Olgerbrand. Z kolei rzecznik warszawskiego sanepidu Wiesław Rozbicki powiedział, że na Mazowszu nie ma obecnie informacji o sprzedaży ogórków importowanych z rejonów, w których odnotowano zatrucia. - Inspektorzy sanitarni sprawdzają czy nie są one sprzedawane na bazarach, ale na razie nie ma żadnych niepokojących sygnałów. O tej porze roku następuje zwiększenie zatruć pokarmowych. Aby zminimalizować ryzyko ich wystąpienia, trzeba zachować higienę i myć warzywa i owoce - dodał Rozbicki.

Źródło zakażenia wciąż nieznane

Dotąd nie udało ustalić ani pierwotnego źródła, ani miejsca skażenia. - Wiemy jedynie, że w wielu przypadkach chorzy spożywali surowe warzywa, głównie pomidory, ogórki oraz sałat, ale nie wszyscy - podkreślił dr Grzesiowski. W instytucie badawczym w Hamburgu uzyskano pozytywne wyniki z próbek ogórków pochodzących z Hiszpanii, jednak zasięg epidemii wskazuje na szerszy zakres skażenia. Według cytowanego przez "Deutsche Welle" raportu Europejskiego Centrum Kontroli Chorób i Prewencji (EDCD) w Sztokholmie, w związku z wciąż rosnącą liczbą chorych "źródło zakażenia jest wciąż jeszcze aktywne". Jak pisze "Die Welt", to największa fala zakażeń bakterią coli na świecie. Na wywołanej serią zakażeń histerii tracą niemieccy rolnicy. Rynek warzyw (i częściowo owoców) przeżywa załamanie. Wiceprzewodniczący zrzeszenia rolniczego landu Schleswig-Holstein, Hans-Peter Witt, stwierdził, że rolnicy ponoszą "obłędne straty". Producenci rolni sami zlecają wyrywkowe testy, by udowodnić klientom, że ich produkty są zdrowe i bezpieczne. Nikt nie kupuje sałaty, popyt na truskawki spadł o połowę - pisze "Deutsche Welle". Wyniki badań z Hiszpanii, skąd pochodziły wycofywane pospiesznie ze sklepów partie warzyw, mają być znane we wtorek lub środę.

Przypadki zakażenia w Wielkiej Brytanii, Szwecji, Polsce...

Oprócz Niemiec, przypadki zachorowań wykryto w Wielkiej Brytanii, Szwecji, Holandii i Danii. Wszystkie te osoby miały epizod pobytu w północnych Niemczech. W szpitalu w Szczecinie przebywa zakażona bakterią E. coli Polka, która mieszka na stałe w Niemczech. Rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Szczecinie Renata Opiela powiedziała dziś, że stan pacjentki pogorszył się i jest określany jako ciężki. Kobieta jest na oddziale intensywnej opieki medycznej, ma objawy niewydolności nerek, a lekarze nie wykluczają, że będą musieli wykonać pacjentce przeszczep. Do tej pory jednak wszystkie przypadki śmiertelne pochodzą z północnych Niemiec. W Hamburgu z braku miejsc kliniki zaczęły odsyłać pacjentów do placówek w Dolnej Saksonii.

"Możemy stracić kolejnych ludzi"

"Możemy stracić kolejnych ludzi" - cytują niemieckie gazety prof. Jörga Debatina, dyrektora hamburskiej kliniki uniwersyteckiej Eppendorf. Wiele osób wciąż przebywa tam na intensywnej terapii, część chorych na zespół hemolityczno-mocznicowy ma zaburzenia funkcjonowania nerek. Osoby, które przeżyją ciężki przypadek tego schorzenia, muszą liczyć się z komplikacjami neurologicznymi i uszkodzeniami nerek. Dr. Debatin ostrzegł, że śmierć w wyniku powikłań po zakażeniu może grozić także młodszym pacjentom niemieckich szpitali. Dwie trzecie chorych w Hamburgu to kobiety, wśród nich wiele młodych.

Spotkanie sztabu kryzysowego w Berlinie

Niemiecki rząd zwołał na dziś spotkanie sztabu kryzysowego - informuje agencja dpa. W berlińskim Instytucie Roberta Kocha spotkają się minister rolnictwa i ochrony konsumenta Ilse Aigner, minister zdrowia Daniel Bahr oraz przedstawiciele władz landów, którzy poinformują rząd centralny o stanie w poszczególnych krajach związkowych Niemiec. Sztab ma też dyskutować nad najlepszymi środkami zapobiegającymi rozwijającej się po zakażeniu bakterią E.coli chorobie. Czas nagli: lekarze boją się, że niezbędne przy leczeniu skutków zakażenia i późniejszych powikłań rezerwy krwi z zapasów Niemieckiego Czerwonego Krzyża mogą szybko się skurczyć.

Czy farmaceuci znajdą lek?

Farmaceuci pracują nad skutecznym lekiem, który powstrzyma spiralę zakażeń. W Niemczech testowany jest nowy środek - Eculizumab, który w ubiegłym roku wywołał radykalną poprawę stanu zdrowia trójki dzieci zainfekowanych bakterią coli. Wciąż jednak nie jest pewne, czy nowy specyfik zadziała tak, jak na to liczą lekarze. A - jak przypomina "Deutsche Welle" - naukowcy ze sztokholmskiego ECDC podkreślają nietypowy przebieg infekcji: do tej pory zachorowali przede wszystkim dorośli (87 proc.). Najczęściej infekcja występuje u dzieci do lat 5.

O zagrożeniu zatruciami bakterią E.coli pisały m.in. "Die Welt", "Die Zeit", "Handelsblatt" i "Frankfurter Allgemeine Zeitung ".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny