Egzekucja w centrum Moskwy. Pułkownik Budanow nie żyje

W centrum Moskwy zastrzelono byłego pułkownika rosyjskiej armii Jurija Budanowa. Dla jednych był on symbolem okrucieństw popełnianych przez wojsko w czasie walk w Czeczenii. Dla nacjonalistów był bohaterem. Na razie nieznane są motywy zabójstwa, ale media już mówią o ?czeczeńskim tropie? zbrodni. I możliwej zemście.
O 12.10 lokalnego czasu Jurij Budanow wychodził z mieszczącego się w podwórku biura notarialnego na Komsomolskim Prospekcie. Według jednej z wersji podbiegł do niego napastnik, strzelił w głowę z pistoletu z tłumikiem a potem odjechał Mitsubishi Lancer. Z kolei portal Lifenews twierdzi, że do byłego pułkownika oddano aż sześć strzałów z samochodu. Cztery kule utkwiły w głowie. Jest też wersja, że napastników był dwóch. Jeden z nich, jak mówią świadkowie o słowiańskich rysach twarzy, siedział za kierownicą. Drugi strzelał. Chwilę po zamachu porzucili i podpalili samochód.

Znaleziono samochód, broń

Media podkreślają, że zamach musiał być starannie zaplanowany i "profesjonalnie wykonany". Ofiara była najprawdopodobniej śledzona. Lifenews, powołując się na rozmowy z przyjaciółmi zabitego, pisze, że od miesięcy pułkownik wiedział, że chodzą za nim nieznani mu ludzie i kilkakrotnie zwracał się o ochronę do MSW. Za każdym razem spotykał się z odmową.

Na miejscu trwa intensywne śledztwo. Dwadzieścia minut po zamachu znaleziono samochód, którym poruszali się napastnicy oraz broń z tłumikiem, z której oddano strzały. Być może jest zapis wideo - miejsce, w którym doszło do zamachu jest obserwowane przez kamery miejskiego monitoringu. Świadkiem zamachu była żona byłego pułkownika. W chwili gdy padły strzały szła metr od niego. Kobiecie nic się nie stało. Jest w szoku. Pod opieką psychologów.



Kim jest pułkownik Budanow?

Budanow przez lata był symbolem zbrodni i nadużyć popełnianych przez Rosjan w Czeczenii. Były dowódca pułku czołgów był początkowo doceniany przez armię, wielokrotnie go odznaczano. W marcu 2000 roku porwał 18-letnią Czeczenkę z wioski Tangi Czu. Najprawdopodobniej zgwałcił ją, udusił a jej ciało kazał zakopać w lesie. Przez lata unikał odpowiedzialności. Początkowo nawet nie został aresztowany. Po długich perturbacjach (w międzyczasie był uznany przez sąd za niepoczytalnego) w 2003 roku został skazany na dziesięć lat więzienia. Na wolność wyszedł w 2009 roku. Przedterminowo. Jego proces był najgłośniejszą sprawą związaną z drugą wojną czeczeńską.

Radziwinowicz: To zabójstwo symboliczne

- Dla Czeczenów był symbolem tych, którzy przyjeżdżali po ludzi, którzy potem przepadali bez wieści. Ludzi, którzy zabijali, rabowali na Kaukazie. Dla nacjonalistów rosyjskich był bohaterem. Symbolem dzielnego żołnierza - opowiada korespondent "Gazet Wyborczej w Moskwie Wacław Radziwinowicz. Przypomina też, że Czeczeni oskarżają Budanowa nie tylko o śmierć 18-latki. - Oskarżają go o uprowadzenie siedmiu osób, które potem przepadły bez wieści.

Śmierć Markiełowa

Sprawa Budanowa wiąże się z kolejnymi zabójstwami. W styczniu 2009 roku w Moskwie zastrzelono prawnika rodziny czeczeńskiej ofiary pułkownika. Na ulicy, w niemal identycznych okolicznościach zginął adwokat Stanisław Markiełow i dziennikarka niezależnej "Nowej Gaziety" Anastazja Baburowa. 34-letni prawnik i 25-letnia dziennikarka zostali zastrzeleni w środku dnia na ruchliwej ulicy w pobliżu Soboru Chrystusa Zbawiciela, kilkaset metrów od Kremla. Do zabójstw doszło kilka dni po zwolnieniu Budanowa. Markiełow wracał z konferencji, na której protestował przeciwko wcześniejszemu wypuszczeniu z więzienia byłego pułkownika.

Kto stoi za zabójstwem?

Zabójstwo Budanowa mogło być zemstą za zbrodnie, które popełnił. Tak uważa między innymi szef stowarzyszenia "Memoriał" Oleg Orłow. Natomiast pełnomocnik prawny rodziny zamordowanej przez Budanowa dziewczynki - Ludmiła Tichomirowa odrzuca taką wersję. - Oni obecnie mieszkają w Norwegii i w ich charakterze nie leży zlecanie zabójstwa - dodała.

Z ojcem zamordowanej przez Budanowa Elzy - Wisą Kungajewem - rozmawiali dziennikarze Lifenews. - Szkoda, że tak go zabili. Sam powinienem go zabić. 'Sabace - sabacza śmierć' - powiedział mężczyzna. Zapewniał jednak, że nie ma nic wspólnego z dzisiejszym zabójstwem.

Kadyrow: My się z nim rozliczymy

Rosyjscy dziennikarze zastanawiają się, czym zajmował się pułkownik Jurij Budanow po przedterminowym zwolnieniu z więzienia i sugerują, że zabójstwo mogło mieć związek z jego nową działalnością.

Wacław Radziwinowicz nie wyklucza, że w sprawie śmierci Budanowa trop prowadzi do Czeczenii. Ale niekoniecznie zabójstwo przygotowali czeczeńscy separatyści. W rozmowie z TOK FM przypomniał, że porachunki z Budanowem miał też obecny prezydent, popierany przez Moskwę Ramzan Kadyrow. - On nie krył, że go nienawidzi i chciałby się z nim rozliczyć. Mówił, że jeśli Budanow wyjdzie z więzienia przed terminem "to my się z nim rozliczymy".

Śmierć i groźba zemsty

- Nie jest tajemnicą, że w Moskwie grasują komanda Kadyrowa, które zabijają jego wrogów - podkreśla Radziwinowicz. I boi się, że na śmierci byłego pułkownika się nie skończy, że radykalni nacjonaliści będą chcieli się mścić. Na przykład na licznych w rosyjskiej stolicy mieszkańcach Kaukazu. - Reperkusje tej śmierci mogą być bardzo groźne - podkreśla korespondent "Gazety Wyborczej". Rosyjscy śledczy nie wykluczają, że zabójstwo Budanowa mogło być prowokacją mającą wywołać niepokoje etniczne w Rosji. Tę wersję rozpowszechnia też Dmitrij Rogozin, polityk bliski prawicy a obecnie przedstawiciel Moskwy przy NATO.

"Bohater" Politkowskiej

W "Drugiej wojnie czeczeńskiej" o Juriju Budanowie pisała o nim między innymi słynna Anna Politkowska, dziennikarka, która za obronę praw człowieka została zamordowana na klatce schodowej swojego domu: "Pułkownik Budanow uczestniczył w drugiej wojnie czeczeńskiej od września 1999 roku, a więc prawie od samego początku. Jego pułk uczestniczył w najcięższych walkach: w szturmie Groznego, w bitwie o wieś Komsomolskoje i w Wąwozie Arguńskim. W czasie zaciekłego oblężenia osady Duba-Jurt (wejście do Wąwozu Arguńskiego) Budanow stracił wielu swoich oficerów i kiedy w lutym 2000 roku pułk został rozmieszczony "na odpoczynek" pod wioską Tangi-Czu (rejon Urus-Martan), dowódcę, który ciężko przeżył te straty, wysłano na urlop do rodzinnego domu w Zabajkalu. Jednak długo tam nie zabawił - żona zauważyła, że bardzo się zmienił, po prostu nie można było z nim wytrzymać. Stał się wręcz niebezpieczny dla rodziny. Na przykład pewnego pięknego dnia omal nie zrzucił z balkonu na ulicę starszego syna - uznał, że to on zrobił siniak na ręce malutkiej siostry, i tylko dzięki temu, że żona Budanowa zwiesiła się z parapetu i utrzymała dziecko, nie doszło do dzieciobójstwa... Budanow przerwał urlop i wrócił do Czeczenii, a zdumionym kolegom powiedział, że ma kłopoty z żoną".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (9)
Egzekucja w centrum Moskwy. Pułkownik Budanow nie żyje
Zaloguj się
  • 1975jakubb

    0

    @dongru
    powiem czy to sie skonczy. co najwyzej kolenjnym pogromem w moskwie wszystkich ludow kaukazu co sie i tak dzieje i bez powodu. a jesli pytasz co przynioslo takie p[ostepowanie czeczenom to ci mowie. dostali wolnosc. w chwili obecnej rosjanie odfajkowali pyrrusowe zwyciestwo, pozwolili czeczenom rzadzic sie sami , wycofali sily zbrojne, i pompuja tam forse zeby byl spokoj, defato sa niezalezni i jeszcze za to im placa. jesli nie wierzysz tpzobacz kto tam rzadzi gosc jes prezydentem czeczeni a nie jej gubernatorem

  • dongru

    0

    @1975jakubb
    Ja pisałem o tym, kto ma JAJA, anie kto jest silny - to nie zawsze idzie w parze. Silni, którzy tą siłę wykorzystują często jaj nie mają. Przemoc zawsze rodzi przemoc. Zabili Budanowa - ok. I czym się to skończy? Specnaz wjedzie do kilku wiosek w Czeczeni, zginą kolejni przypadkowi cywile. No to Czeczeńcy znowu znajdą za to odpowiedzialnych, zabiją ich i tak w kółko. Wiem, że Ci biedni ludzie są przyparci do muru, znikąd pomocy, ale takie załatwianie spraw prowadzi w ślepą uliczkę niestety. Sprawiedliwość jest ZAWSZE podwójna - jedna oskarżonego i druga oskarżającego.

  • dongru

    Oceniono 2 razy 0

    @1975jakubb
    Jaja to trzeba mieć, żeby ustalić sobie jakieś standardy - my mamy prawa człowieka (mniej lub bardziej respektowane - i się ich trzymać nawet wobec typów pokroju Karadzica czy Mladica.

  • 1975jakubb

    Oceniono 2 razy 0

    dlaczego my nie wykonczylismy zyjacych mordercow z katynia. przeciez to jest rosja tam to jest normalne i latwe wystarcza checi i forsa na lapowki.
    bo do tego potrzebne sa jaja
    maja je nie tylko czeczeni ale tez i zydzi.
    a u nas tylko sla noty dyplomatyczne i prosza o dokumenty albo nic nie robia jak w sprawie zyjacych sku...eli z brygady delingera

  • 1975jakubb

    Oceniono 1 raz 1

    @dongru
    człowieku świat jest brutalny te standardy kresla silni i często od sytuacji je przestrzegają albo nie. Przestrzegać mogą je tylko słabi zreszta są tez możliwości sprawiedliwego osadzrenia i powieszenia lotrow. Mam pretensje do nas iż nie mamy chęci wyrównania krzywd, skutecznoasci w działaniu, determinacji oraz woli politycznej i administracyjnej dozalatwienia pewnych problemów . Są tylko płacze samobiczowanie iwielbienie do fałszywej wyjatkowosci naszych ran. To jest nasz problem

  • thezydor

    Oceniono 1 raz 1

    ... oko za oko :)

  • najlepszy.formoza

    Oceniono 1 raz 1

    Chwała bohaterowi ! Uczył mnie jak mordować czeczeńskie bydło.Teraz w Afganistanie to mi się przydało..Chociaz nas zostatni wyczyn,zabicie 14-stu 12-letnich chłopców i dziewczynek bardzo wku...ł Hamida Karzaja...Bardzo wku...ł...Petreus musiał go przepraszać...

  • marpa1506

    Oceniono 1 raz 1

    Jakby na to nie patrzeć "czapa" mu się należała.

  • yacek67

    Oceniono 1 raz 1

    Wsciekła bestia, dobrze się stało!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX