Uratowali 8 osób z płonącego tupolewa. "Mężczyzna wyciągał do mnie ręce... nie zdążyłem"

- Jeden wyciągał do mnie ręce, ale nie zdążyliśmy go uratować. Wszystko zaczęło się palić i wybuchać - przez cały dzień po katastrofie tupolewa Tu-137 rosyjskie media szukały mężczyzny w czerwonej kurtce, który rzucił się na ratunek ludziom uwięzionym w płonącym tupolewie. Bohaterów tego wieczoru było więcej - donosi newsru.com.
Tu-134 linii lotniczych RusAir, który wystartował z Moskwy, rozbił się w poniedziałek wieczorem w pobliżu lotniska w Pietrozawodsk, 700 metrów przed płytą lotniska, gdzie miał wylądować. Na pokładzie znajdowały się 52 osoby. 45, w tym ośmioro dzieci zmarło. Siedmioro przeżyło. Część z nich dzięki natychmiastowej reakcji znajdujących się w pobliżu ludzi.

Kim jest człowiek w czerwonej kurtce?

Wieczorem cała Rosja mogła usłyszeć na kanale informacyjnym "Wiesti" wypowiadane na gorąco słowa mężczyzny, który rzucił się na ratunek ludziom uwięzionym we wraku.

- Jedną osobę wyniosłem na rękach. Trudno było zrozumieć, co się dzieje. Z ojcem wyciągnęliśmy jeszcze jednego mężczyznę, Siergeja. Teraz nie pamiętam, ale ktoś trzeci nam jeszcze pomagał. Potem jeszcze wynieśliśmy dwóch mężczyzn ze środka. Jeden mężczyzna wyciągał do mnie ręce, ale nie zdążyłem, wybuchły już płomienie. Nie mogę o tym mówić - załamał mu się głos.

Tego "człowieka w czerwonej kurtce" poszukiwały przez cały następny dzień wszystkie rosyjskie media. Udało im się wreszcie ustalić, że bohaterem jest Walerij Minin, mieszkaniec domu położonego najbliżej miejsca tragedii. Od czasu wystapienia przed kamerami, nikt go nie widział.

"Siedziałem przed telewizorem. Zgasło światło, a potem ten huk"

Drugim bohaterem okrzyknięto Jewgienija Kowaliewa, który także ryzykując własne życie wyciągał ludzi z wraku.

- Siedziałem przed telewizorem, gdy w domu nagle zgasło światło, a potem usłyszałem straszny huk - mówił Kowaliew, który pobiegł w kieunku miejsca, gdzie rozbił się samolot. Pierwsze, co zobaczył, to mężczyznę leżącego na środku drogi. Odciągnął go od płomieni. Potem wrócił po kobietę, która sama już się wyczołgiwała z wraku, miała złamaną nogę. - W tym czasie przybiegł sąsiad i razem wyciągnęliśmy jeszcze człowieka w mundurze pilota, ale ten po chwili zmarł - dodał..

Kowaliew powiedział też, że z wnętrza samolotu dochodziły go krzyki, ale płomienie były tak silne, że nie dało się podejść.

"Widziałam kule ognia we wstecznym lusterku"

Ksenia i Witalij jechali samochodem, gdy w odległości 200 m za nimi runęła maszyna. Według dziewczyny najpierw zobaczyli co się dzieje w lusterku wstecznym. Na niebie ujrzeli kulę ognia, która potem rozbiła się o ziemię i rozpadła na kawałki. Witalij natychmiast zawrócił, podjechał do wraku samolotu i zobaczył ludzi, którzy palili się żywcem. Gry podjeżdżali słychać było wybuchy. Ksenia zobaczyła dziewczynę, która wydostała się z wraku. Była przytomna i podała im swoje imię. To Julia Skworcowa, stewardessa, jedyna osoba z załogi, która przeżyła.

Mgła była straszna. Nagle zagrzmiało i błysnęło

Irina Martynova ze wsi Besowiec mówiła, ze cała jej rodzina już kładła się spać, gdy w domu zabrakło prądu. Gdy wybiegła na werandę zobaczyła słup ognia i czarnego dymu nad pobliska drogą. Sąsiad krzyknął, że widział, jak rozbił się samolot. - Tak strasznego widoku nigdy nie widziałam. Wszystko płonęło - mówiła dla "Rossijskiej Gazety". Irina nie słyszała krzyków uwięzionych we wraku.

Inny świadek Oleg Michajłow wracał z rodziną z działki koło wsi Besowiec drogą, na której rozbił się tupolew. - Mgła była straszna, autobus jechał bardzo powoli. Nagle coś zagrzmiało i błysnęło. Na początku myślałem, że eksplodowała stacja benzynowa. Ale ci z przodu autobusu zaczęli krzyczeć, że samolot spadł na drogę. Ktoś go widział, jak leciał strasznie nisko, pochylony za bardzo w jedną stronę - mówił.

Michajłow po kilku minutach usłyszał syreny. Na miejscu pojawiły się straż i policja, która zamknęła ten odcinek drogi. - Nie mogliśmy blisko podejść. Widzieliśmy tylko płonący kadłub samolotu. Ale ci, którzy jechali przed nami, mówili, że na drodze leżały ciała.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny