Flotylla Wolności: na pokładzie statku, który padł ofiarą sabotażu, był znany polski dziennikarz

Na pokładzie wchodzącego w skład Flotylli Wolności 2 statku, który padł ofiarą sabotażu, miał popłynąć się m.in. znany polski dziennikarz i publicysta, Roman Kurkiewicz. Irlandzki statek Saoirse musiał pozostać w tureckim Göcek po tym, jak odkryto, że ktoś umyślnie uszkodził wał napędowy.
Irlandzki Saoirse w końcu nie wyruszył z tureckiego portu, aby dołączyć do Flotylli Wolności 2, która dąży do przełamania izraelskiej blokadzie Strefy Gazy. Statek stał się ofiarą sabotażu, polegającego na nadpiłowaniu wału napędowego jego prawej śruby. Uszkodzenie to najprawdopodobniej doprowadziłoby do jego zatonięcia już na otwartym morzu - donoszą działacze kampanii Irish Ship to Gaza.

"Akt potencjalnego mordu"

- Celem sabotażystów nie było powstrzymanie statku przed wypłynięciem z portu, ale jego uszkodzenie już w trakcie żeglugi na otwartym morzu, co mogło spowodować´ śmierć osób znajdujących się na pokładzie. Był to akt potencjalnego mordu - powiedział Fintan Lane, koordynator kampanii Irish Ship to Gaza. Według niego głównym podejrzanym jest Izrael, który odrzuca oskarżenia.

Na pokładzie statku miał popłynąć także znany polski dziennikarz, publicysta i wykładowca, Roman Kurkiewicz. - Zatrzymanie statków aktami sabotażu, które w konsekwencji doprowadziłyby do ich zatonięcia, groźby artykułowane przez władze izraelskie wobec uczestników Flotylli, tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że ten akt solidarności z Palestyńczykami z Gazy, protest polityczny bez użycia przemocy był i jest konieczny - podkreśla dziennikarz i dodaje, że mimo trudności uczestnicy Flotylli są zdeterminowani, aby dotrzeć Gazy.

Inżynier Pat Fitzgerald pokazuje uszkodzenia statku (nagranie Irish Ship to Gaza):



Grecja sabotuje Flotyllę

Sabotaż dokonany na statku Saoirse nie jest jednak odosobnionym zdarzeniem. Kilka dni wcześniej ofiarą niemal identycznego ataku padł inny statek Flotylli, Juliano, w greckim porcie Piraeus. Tamtejsze ministerstwo obrony cywilnej poinformowało zresztą, że Grecja w piątek zabroniła wyjścia ze swoich portów pozostałym statkom Flotylli. Amerykański statek "Audacity of Hope" przed wypłynięciem musieli powstrzymywać żołnierze, którzy uzbrojeni wtargnęli na pokład.

A dziś, jak agencja AP, Grecja aresztowała 60-letniego kapitana statku ze Stanów Zjednoczonych. Władze oskarżają go o próbę opuszczenia portu bez zezwolenia i narażenie na niebezpieczeństwo 36 pasażerów statku.

Protestuje przeciwko temu znajdująca się w Grecji Ewa Jasiewicz, działaczka na rzecz obrony praw człowieka i uczestniczka zeszłorocznej Flotylli Wolności, która została zaatakowana przez Izrael. - Jesteśmy niezrażeni faktem, że Grecja stała się najemnikiem Izraela, ignorując swój obowiązek zakończenia blokady Gazy - mówi Jasiewicz i przypomina, że wszystkie kraje, w tym także Polska, są zobligowane przez Konwencję Genewską do sprzeciwienia się działaniom Izraela wobec ludności Strefy Gazy.

"Nadal chcemy wypłynąć"

Działaczka dodaje, że poszczególne statki, mimo protestów Grecji i sabotaży, nadal są zdeterminowane, by wypłynąć. - Nam nie chodzi tylko o protest, działamy z konieczności, zależy nam na ostatecznym przełamaniu izraelskiej blokady. Dlatego nadal planujemy popłynąć. Na razie rozważamy różne opcje. Uszkodzone statki ciągle mogą zostać naprawione - dodaje.

Tymczasem Polska Kampania Solidarności z Palestyną przypomina, że Strefa Gazy od czterech lat znajduje się w stanie wojskowego oblężenia i blokady ekonomicznej, które zostały jej narzucone przez władze izraelskie. - Barbarzyńskie stosowanie przestępczej zasady odpowiedzialności zbiorowej wobec 1,5 miliona mieszkańców Gazy uczyniło z tego najgęściej zaludnionego obszaru miejskiego na Ziemi największe więzienie na świecie i sprowadziło nań katastrofę humanitarną - czytamy w oświadczeniu Kampanii Palestyna.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM