Klich: "Wmawiali, że wysłałem swoich dowódców do nieba"

- Żadne raporty na temat błędów szkoleniowych w 36. specpułku w ciągu ostatnich czterech lat do mnie nie docierały - powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" były szef MON, Bogdan Klich. Minister wyznał, że część wniosków raportu komisji Millera go "zaskoczyła".
Bogdan Klich powtórzył, że do dymisji podał się nie dlatego, że czuł się odpowiedzialny za sytuację w 36. pułku, który przez lata dopuszczał się poważnych uchybień, ale dlatego, że łączy go "zbyt emocjonalny związek z wojskiem".

- Raport komisji ministra Millera przedstawia serię tzw. zaleceń profilaktycznych dla różnych instytucji i osób - wyjaśniał. - Wraz z premierem uznaliśmy, że jeżeli te wytyczne mają być realizowane, to przez kogoś, kto nie ma takiego emocjonalnego związku z wojskiem jak ja - skwitował. Dalej dodał jednak, że "w jednostce wojskowej obowiązuje zasada: dowodzisz, szkolisz, odpowiadasz".

"To było dla mnie zaskoczenie"

Jak powiedział były minister, po katastrofie smoleńskiej, kilkakrotnie oddawał się do dyspozycji premiera. O powadze sytuacji w 36. specpułku dowiedział się jednak dopiero w ostatnią środę - po lekturze raportu komisji Millera.

- Część z tych informacji była dla mnie zaskoczeniem. Żadne raporty bowiem wciągu ostatnich czterech lat na temat błędów szkoleniowych w 36. pułku do mnie nie docierały - oświadczył i dodał, że wyniki kontroli przeprowadzonych przez Dowództwo Sił Powietrznych nie stwierdzały nigdy żadnych poważniejszych błędów.

Mimo wszystko Klich zdaje się nie mieć wątpliwości, że przeszłe niedopatrzenia były incydentalne. Polityk podkreślił, że w reszcie jednostek wojskowych żadne nieprawidłowości nie mają miejsca, bo zdecydowana większość żołnierzy i dowódców przestrzega prawa wojskowego. - Znam ich, wiem, jak postępują - zaznaczył.

"Jest mi teraz niewątpliwie łatwiej"

Były szef resortu obrony narodowej przyznał, że mimo wszystko publikacja raportu sprawiła mu także ulgę. - Jest mi niewątpliwie w tej chwili łatwiej, bo raport wyjaśnił sprawę, która dla mnie osobiście była niezmiernie ważna. Komisja jednoznacznie potwierdziła, że to nie ja wsadziłem na pokład samolotu wszystkich dowódców sił zbrojnych - powiedział Klich.

Polityk wyznał, że ostatnie miesiące pod tym względem były dla niego "szczególnie trudne", bo próbowano wmówić opinii publicznej, że to on "wysłał swoich dowódców do nieba".

Były minister nie chciał natomiast rozmawiać o swojej przyszłości w polityce. Na ostatnie pytanie o swoje kandydowanie do Senatu z list Platformy zdecydowanie zbył krótkim: - Dziękuję za rozmowę.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (8)
Klich: "Wmawiali, że wysłałem swoich dowódców do nieba"
Zaloguj się
  • nodens_pn

    Oceniono 12 razy 4

    Nie chcę pastwić się nad Klichem. Powiem krótko jedna błędna decyzja (ta o jego nominacji) pociąga za sobą inne, błędne i szkodliwe decyzje.

    Nie mamy armii!
    Nie mamy (z małymi wyjątkami) prawdziwych dowódców.
    Nie mamy koncepcji strategicznej
    Nie mamy (no dobrze, mamy, ale w niewystarczających ilościach) nowoczesnego sprzętu bojowego.
    A co mamy?
    Związek taktyczny ( przez niektórych zwany armią lądową), którego wszystkie siły nie wystarczyłyby do obrony Warszawy. Ale przecież nie trzeba jej przed nikim bronić prawda? Żyjemy w czasach wielkiej szczęśliwości i spokoju, otoczeni przez samych przyjaciół!

    Związek taktyczny (przez niektórych zwany flotą), który najlepiej, strategicznie byłoby zatopić, aby w razie wojny nie wpadła w ręce wroga, który to przerobiłby ja na żyletki.

    Związek taktyczny (przez niektórych zwany lotnictwem), mogący w godzinie "w" zastąpić komputerową strzelankę do samolotów. Oczywiście wróg strzela, a nasze niezwyciężone efy rozpadają się w ogniu spektakularnych eksplozji. A tak poważnie. Nasze lotnictwo przestałoby istnieć w piętnastej minucie prawdziwego konfliktu.

    Mamy niesprawne, niepoważne, nieprzeszkolone i w wystarczającej ilości Narodowe Siły Rezerwowe oraz młodych, wykształconych z wielkich miast, którzy pierwsi, na odgłosy wojny, w podskokach popędzą by do bunkrów, razem z kobietami i dziećmi.

    Mamy mundurowych sztabowców, którzy zielonego pojęcia nie mają o dowodzeniu wojskiem.

    Mamy wreszcie Donalda Tuska, który sam wystarczy przynajmniej za korpus pancerny, wielkiego męża stanu, syna Aresa i Ateny, tego, który uzdrowił i uczynił wielką naszą ojczyznę.

    I to nam musi wystarczyć.

  • dziadwawelski

    Oceniono 1 raz 1

    Skandalem było wybranie tego karłowatego pierdołę na tak poważne stanowisko. Teraz dopiero widać wyraźnie, jak profesor jego rodzina i inny wierni towarzysze rozumieli prezydenturę . Etacik do załatwiania lepszej przyszłości dla rodzinki, karłowatego brata, kolegów w partii i zaszczyty z tytułami "pierwszy pilot RP" itp ;)) A gdzie praca dla kraju skończony bufonie !!!!

  • kwapek-3

    Oceniono 1 raz 1

    Jeżeli Prezydent faktycznie odmówił p. Klichowi odwołania gen. Błasika, to powinien złożyć rezygnację z zajmowanego stanowiska. Obecnie jego żałosne biadolenie jest po prostu niesmaczne i świadczy jedynie, że ten człowiek nigdy nie powinien zajmować żadnego stanowiska kierowniczego (nawet brygadzisty), a brednie o honorze i odwadze, świadczą jedynie o poziomie tego pana. Dla mnie największym skandalem jest mianowanie kogoś takiego, na tak odpowiedzialne stanowisko. No, ale to już problem Premiera D. Tuska.

  • przyganiacz

    Oceniono 7 razy 1

    Klich: "Wmawiali, że wysłałem swoich dowódców do nieba"

    Naczelnym dowódcą sił zbrojnych RP jest prezydent. Był nim także Lech Kaczyński, który potrzebował bardzo bogatej w generałów oprawy dla swego występu w Katyniu. I zażyczył ich sobie, pozostawiając armię bez naczelnych dowódców...

  • siarymon

    Oceniono 9 razy 1

    tak wypowiadają się tylko głupki z PiS-u mądry człowiek nawet o tym nie pomyśli , na tą śmierć tych ludzi zabrał lech kaczyński i to on jest winien śmierci tych ludzi co ten dureń chciał pokazać ten pierwszy i najważniejszy osioł Polski

  • siarymon

    Oceniono 2 razy 0

    panie Klich nie słuchaj pan durni i idiotów

  • radoslav85

    0

    @nodens_pn
    www.youtube.com/watch?v=WNLeZPU7LfM

  • kolega77

    Oceniono 8 razy 0

    Więc kto właściwie "wsadził wszystkich dowódców polskich sił zbrojnych" do tego samolotu i "wysłał ich do nieba"? Komu zależało na tak wysokiej randze tej delegacji?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX