Andrzej Lepper nie żyje. Ostatnie godziny przed samobójstwem

- To był dla nas szok - powiedział o samobójstwie Andrzeja Leppera jego współpracownik z Samoobrony Janusz Maksymiuk. - Jeszcze wczoraj nic nie wskazywało, że może stać się coś złego. Martwego lidera partii znalazł w piątek w siedzibie partii członek jego rodziny. Jak podaje radio RMF - Lepper nie zostawił żadnego listu pożegnalnego.
Andrzej Lepper wczoraj wrócił "z północy" - jak relacjonował Janusz Maksymiuk, współpracownik Leppera z Samoobrony: - Odbył długą podróż, był zmęczony, rozmawialiśmy o planach na przyszłość. Nic nie wskazywało, że może stać się coś złego. Po rozmowie wyszedł z gabinetu, ja zostałem sam, pozbierałem rzeczy i spotkaliśmy się na ulicy, bo wracał ze sklepu. - mówił Maksymiuk i opowiedział, jak przebiegła ich ostatnia rozmowa.

Maksymiuk: - Idziesz?
Lepper: -Idę.
Maksymiuk: - To rano będę tak do 10.
Lepper: - To nawet dobrze, bo mam spotkanie ważne. To jutro ci przekażę.

"Był smutny, nie miał już siły walczyć z zaszczuciem"

O jakim spotkaniu mówił Andrzej Lepper, czy do tego spotkania doszło jeszcze w czwartek wieczorem - nie jest jasne. Wiadomo, że wczoraj Lepper widział się jeszcze z Piotrem Tymochowiczem, swoim byłym doradcą i twórcą wizerunku lidera Samoobrony. - Owszem - był zniechęcony, był smutny, powiedział mi, że w zasadzie już nie ma siły, już nie ma siły walczyć z przeciwnościami losu, z tym zaszczuciem, z tym wszystkim, co się działo od czasu afery gruntowej, od czasu seksafery - mówił w TVN24 o ostatnim spotkaniu z Lepperem Piotr Tymochowicz .

"Podejrzewałem, że odpoczywa"

Wiadomo też, że Lepper miał dziś rano spotkanie w biurze z kolegami z partii, prawdopodobnie między godziną 8 a 9.

Niedługo potem do biura przyszedł Maksymiuk. - Umówiłem się z Andrzejem, że będę dziś przed 11, byłem około 10. Andrzej był u siebie w pokoju gościnnym w siedzibie partii. Miał możliwość mieszkania, była tam łazienka, pokój i sala do ćwiczeń. Podejrzewałem, że odpoczywa, często tak było, koledzy mówili, że jest, że ma prawo odpocząć. Dzwoniłem na wewnętrzny telefon, posłuchałem, że faktycznie dzwoni za ścianą, ale Andrzej nie odbierał. Później, około 14. wyszedłem na miasto - opowiada Maksymiuk. Ok. 16. dostałem telefon, że Andrzej Lepper nie żyje.

Przesłuchiwane są osoby, które były dziś w biurze Samoobrony

Po godz. 16, również policja dostała informację o śmierci Andrzeja Leppera. : - Zawiadamiającym był członek rodziny. Lekarz jako przyczynę podał powieszenie samobójcze. Obecnie nie ma podstaw twierdzić, że jest inaczej. Policyjne czynności potrwają jeszcze parę godzin - mówił Marcin Szyndler z Komendy Stołecznej Policji na konferencji prasowej po godz. 21. - Do śmierci doszło w prywatnych pomieszczeniach, które znajdowały się na terenie biura. Trwają ich oględziny. W tej chwili przesłuchiwane są osoby, które były w biurze w ciągu całego dnia.

Lekarz, który przyjechał na miejsce nie podał dokładnej godziny zgonu. Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, stało się niedługo przed znalezieniem ciała.

"Jakaś przyczyna musiała być"

- To dla nas szok. Nie wiem, jak to wszystko przeżyjemy, jak to rodzina przeżyje. A jeszcze ta informacja, że to jest targnięcie - to nas dobija. To jakaś przyczyna musiała być - ja nie mówię tutaj o przyczynie bezpośredniej. Ale Andrzej Lepper był człowiekiem twardym. Nie wiem, co mogło go do tego skłonić. Jest mi tak przykro - powiedział Maksymiuk.

Wspominając Andrzeja Leppera w TVN24 powiedział, że choroba syna była przyczyną "dołu psychicznego": - Tutaj miał dołek, ale w tym dołku on uważał, że trzeba coś robić. Pamiętam moment, kiedy usiadł przede mną i mówi: "Janusz, syn mi umiera" i żeśmy się obaj popłakali i się zebrał, pojechał do domu. Faktycznie, to była ciężka sytuacja. Ja teraz bardzo rodzinie współczuję, całej rodzinie. - mówił Maksymiuk i dodał: - On nie miał dołów ze względów politycznych. On zawsze uważał, że z tego się wyjdzie, bo to był twardy człowiek, ale był też rodzinny.

- W sprawie śmierci polityka prawdopodobnie w poniedziałek zostanie wszczęte śledztwo i będzie zlecona sekcja zwłok - oświadczył Dariusz Ślepokura, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny