Nie wiadomo, czy frontman słynnej rockowej grupy U2 jest fanem marszałka polskiego Sejmu, ale sam w marszałku ma zaprzysięgłego fana. - Chciałbym, żeby poparł mnie Bono - powiedział Grzegorz Schetyna (PO) pytany - w kontekście wyborów - którego artysty lub sportowca poparcie chciałby uzyskać. Marszałek wzbudził tym wesołość dziennikarzy, zgromadzonych na jego porannym briefingu.
Marszałek: Platforma będzie jak U2 Schetyna już nie pierwszy raz pokazał, że jest fanem U2. Marszałek sam mówił, że był na jednym z koncertów grupy w Chorzowie. W 2009 r., odnosząc się do relacji między nim a Donaldem Tuskiem po aferze hazardowej, Schetyna stwierdził w wywiadzie, że PO będzie teraz jak U2. Jak wyjaśnił, każdy z członków zespołu przyjeżdża na koncert z zupełnie innej strony świata.
- Spotykają się dopiero w hotelu przed samym koncertem. Przyjeżdżają osobno, podają sobie ręce, grają wielki koncert, są wielkim zespołem i wyjeżdżają. Później spotykają się za tydzień, dwa w innym miejscu - mówił wtedy Schetyna.
"Szorstka przyjaźń"? U2 raczej nie jest jak PO Marszałek zapomniał jednak o pewnym szczególe. U2 wciąż nagrywa płyty. A do tego potrzebne są często długie miesiące spędzone razem w studiu nagraniowym. Zespół słynie też z tego, że od 35 lat gra w tym samym składzie, co jest ewenementem wśród grup rockowych. Sami członkowie U2 często zresztą podkreślają, że są przyjaciółmi od lat. Zespół sprzedał ponad 150 mln płyt, otrzymał 22 nagrody Grammy, a w 2005 roku został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame.
Bono (właściwie Paul Hewson), od początku jest liderem grupy. Znany jest też ze swojej działalności charytatywnej. Był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla za swoją pracę m.in. na rzecz zmniejszenia długów państw Trzeciego Świata. W 2006 roku irlandzki muzyk otrzymał od brytyjskiej królowej Elżbiety II Order Imperium Brytyjskiego.