Kowal o podpaleniu: Nie gramy tragedią. Musimy reagować

Nie można udawać, że tam się nic nie stało. Tam się coś stało. Miałbym wyrzuty sumienia, gdybyśmy milczeli. Jeżeli dziś w Polsce dochodzi do tak mocnego aktu rozpaczy, to my musimy zastanowić się, co się stało - mówił w TVP Info Paweł Kowal, komentując dzisiejsze podpalenie się mężczyzny pod Kancelarią Premiera.
Paweł Kowal w TVP Info bronił swoich partyjnych kolegów - Pawła Poncyljusza i Elżbiety Jakubiak, którzy w ostrych słowach zareagowali na tragedię pod KPRM. Jakubiak mówiła m.in., że Donald Tusk i Jarosław Kaczyński powinni pojechać do żony niedoszłego samobójcy. - Ona została z trójką dzieci. Niech dzisiaj premier tam pojedzie i powie, że będzie dalej jeździł busem po Polsce. Niech jedzie Jarosław Kaczyński i pokaże paprykę, którą będzie trzymał w ręku. Na pewno będzie to dla niej pocieszeniem. Mam nadzieję, że rozumieją karykaturalność swoich rządów - mówiła w Sejmie Jakubiak.

Mężczyzna podpalił się przed KPRM. Zostawił list. Tusk wraca do Warszawy

Kowal: W kampanii mówi się o dyrdymałach

Kowal bronił koleżanki i zapewniał, że PJN nie próbuje nic ugrać politycznie na tragicznym wydarzeniu.

- Mamy obok biuro, i miałbym wyrzuty sumienia, gdybyśmy milczeli. Jeżeli dziś w Polsce dochodzi do tak mocnego aktu rozpaczy, to my musimy zastanowić się, co się stało - mówił w TVP Info szef PJN. - To nie jest wina PO, przerzucanie winy na jedną partię to przesada. To wina kampanii, w której mówi się o nieistotnych dyrdymałach, jak biuro programowe zamienione w przedszkole (chodzi o centrum programowe PiS, w którym podczas jednej z konferencji Jarosława Kaczyńskiego zaaranżowano plac zabaw dla dzieci), papryka... - dodał. - A nas ludzie pytają, po co jeszcze politycy są, czy z jakimiś sprawami można się do nich zwrócić. Jeśli zwracają się do nas z takim apelem, to musimy odpowiadać, nawet jeśli to bolesne i dramatyczne - podkreślił szef PJN.

Dlaczego podpalił się przed siedzibą premiera? List do Tuska [ZDJĘCIA]

Zdesperowany człowiek podpalił się pod KPRM

49-letni mężczyzna podpalił się pod Kancelarią Premiera około godz. 11.15. Tragedii zapobiegli oficerowie BOR, którzy ugasili go kocami. Mimo błyskawicznej reakcji funkcjonariuszy mężczyzna odniósł ciężkie obrażenia - ma poparzone 50 proc. ciała. Stan przewiezionego do szpitala na Szaserów niedoszłego samobójcy jest ciężki, według lekarzy tak duże poparzenie oznacza zagrożenie życia. Więcej o szansach na przeżycie rannego będzie można powiedzieć dopiero w poniedziałek.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny