Zbyt wielu księży w kampanii? Żakowski: "Nie do końca... Jest coraz lepiej"

Obecność księży w kampanii jest nadmierna i niepotrzebna - stwierdził w Radiu Zet bp Tadeusz Pieronek. - Nie do końca... Obecnie coraz mniej duchownych bierze udział w kampaniach wyborczych - oponuje Jacek Żakowski, prowadzący Poranek TOK FM i dziennikarz "Polityki".
- Wydaje mi się, że obecność księży w kampanii wyborczej jest nadmierna i zupełnie niepotrzebna. Każdy ma swój rozum, każdy widzi. Ja widzę, że nie ma sensu śledzić tej kampanii i to już jest też jakiś znak. A jeżeli ktoś uważa, że trzeba promować jakieś osoby - chodzi mi głównie o księży biskupów - to jest jego odpowiedzialność - mówił w Radiu Zet bp Tadeusz Pieronek.

- Jednak pamiętajmy, że księży w kampaniach jest coraz mniej - przekonuje z kolei Jacek Żakowski, prowadzący Poranek TOK FM i publicysta "Polityki". - Oczywiście pojawiają się incydenty, np. wokół Nergala, ale mam wrażenie, że wpływ księży na wybory jest mniejszy, niż np. w latach 90.

Nie Kościół do partii, lecz partie do Kościoła

Zdaniem Żakowskiego w Polsce od dawna partie polityczne próbują wykorzystać Kościół do celów politycznych. A problem pojawia się dopiero wtedy, gdy poszczególni księża i biskupi zaczynają wypowiadać się na kogo konkretnie należy głosować. - Jednak widzimy dzisiaj postępującą konsolidację procesu demokratycznego, tzn. Kościół wraca do swojej tradycyjnej roli, chociaż robi to niechętnie - podkreśla publicysta. I zaznacza: - Nie mam wątpliwości - wiele jest pozytywnych sygnałów, że idziemy w dobrą stronę.

Dodatkowym elementem przyczyniającym się do mniejszego zaangażowania duchowieństwa w wybory jest, zdaniem Żakowskiego, ich zwykła nieskuteczność. Można to zaobserwować chociażby w mniejszych miejscowościach. - Jest tam wyraźny rozdźwięk między katolikami a Kościołem. Małe miejscowości były kiedyś siedliskiem antyklerykalizmu polskiego, na przykład w tzw. Galicji Wschodniej. Ten antyklerykalizm ludowy, nie inteligencki, wynikał z niespójności tego, co proboszcz naucza, z tym jak żyje. Są oczywiście ludzie, którzy szukają rady jak żyć, ale ta grupa nie jest wielka. Nie przeceniałbym więc roli Kościoła w polskiej polityce - twierdzi prowadzący Poranek TOK FM.

To partie korumpują się moralnie

Publicysta "Polityki" piętnuje przede wszystkim partie polityczne za próby wykorzystania duchownych w swoich kampaniach. - To politycy walczący o końcówki procentowe w wynikach wyborów korumpują się moralnie i politycznie idąc na różne układy z duchowieństwem - twierdzi. - I to w partiach politycznych gotowych sprzedać swoje ideały za kilka punktów procentowych leży problem. W końcu takie para-mafijne związki zawiązują się też np. z lokalnymi grupami biznesowymi - podsumowuje dziennikarz.

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Komentarze (47)
Zbyt wielu księży w kampanii? Żakowski: "Nie do końca... Jest coraz lepiej"
Zaloguj się
  • aqmika

    0

    Nie do wiary - biskup mówi glosem rozsądku, Żakowskiego cieszy liczba księży w kampanii? W kościele nie ma miejsca na politykę, ma on swoje wyznaczone konstytucją miejsce w państwie.
    A jeśli księża są mniej widoczni w tegorocznej kampanii, to może dlatego, że dawno już zajęli decydujące miejsca na wszystkich strategicznych pozycjach - w kulturze, oświacie, mają wpływ na decyzje administracyjne, zwłaszcza na prowincji, czerpią swobodnie z państwowej kasy. Już nie muszą tak się wysilać, ktokolwiek by wygrał wybory...

  • romp66

    0

    Tajny dokument Watykanu z dnia 16 marca 1962 o nazwie "Crimen Solicitationis (copia dok.)" to nic innego jak instrukcje Watykanu dotyczące postępowania kleru na całym świecie w przypadkach oskarżeń księży o seksualne wykorzystywanie dzieci. Watykan nie zaprzecza wydania tych rozporządzeń twierdząc jednak, że miały one służyć, jako rozporządzenia wewnętrzne w przypadkach wykorzystywania przez księży spowiedzi, jako narzędzie do pozyskiwania odpowiednich osób do uprawiania seksu. W praktyce jednak dokument nakazywał biskupom i ich podwładnych, pod groźbą automatycznej ekskomuniki (wyklęcia z kościoła), zachowywanie absolutnej tajemnicy w przypadkach przestępstw seksualnych księży, niepowiadamianie władz cywilnych danego kraju, utrzymywanie absolutnej tajemnicy, uciszanie skandalów seksualnych, ochronę oskarżonego księdza, wymuszanie na ofiarach zachowania milczenia poprzez przysięgę na Pismo Święte, itp.
    Choć nie zgodne to z prawami niemal całego cywilizowanego świata - nie zwrócono by z pewnością uwagi na wszystkie te "wewnętrzne" rozporządzenia, gdyby nie fakt, że nie ma w nim absolutnie nic z troski o dobro dzieci, ofiar zwyrodnialców księży.
    Wprost przeciwnie, każdy, kto ośmielił się mówić o przypadkach przestępstw przeciwko dzieciom, wyklęty będzie z kościoła. Taka jest esencja tego dokumentu. Dokument ten to wypowiedzenie walki ofiarom księży pedofilów a nie ich ochrona czy walka z istniejącym problemem.

  • duokwak

    Oceniono 1 raz 1

    Panie Żakowski albo pan nie jest na bieżąco,albo czas zmienić okulary na mocniejsze.

  • asraz

    Oceniono 1 raz 1

    renifer_lopez

    Ksiądz,lekarz tak jak pozostali obywatele mają prawo do gloszenia swoich poglądów politycznych,
    uczestniczyć w spotkaniach wyborczych.
    Ksiądz nie może głosić swoich poglądów politycznych i namawiać do głosowania na określonych
    poltyków w kościele podczas mszy i innych nabożeństw, gdyż jest to czas modlitwy, a nie propagandy
    politycznej. Do kościoła przychodzą wierni o różnych poglądach politycznych modlić się , a nie politykować.
    Podobnie lekarz nie powinien prowadzić podczas badania pacjenta agitacji politycznej.

  • 1-gospodarz

    0

    Wg mnie Księża jako obywatele mają prawo się wypowiadać, tak jak dziennikarze. Kościół ma poparcie jako instytucja sprawiedliwości społecznej. Nie wszyscy hierarchowie taką opcję reprezentują. Są jednak księża, którym znający ich elektorat może podpowiadać, na pewno dla tych partii , które popierają naukę kościoła, czy naukę słuszną to już inna sprawa.
    Premier Tusk wg mnie nie walczy z kościołem ale go popiera, werbalnie szuka sprawiedliwości społecznej "dla tych jak stwierdził na spotkaniu z artystami" co nie mają co włożyć do gara. Po co ta grupa zażądała spotkania by bronić swojej kasy, bo głośno było o zmniejszeniu im 50% kosztów uzyskania. Mam nadzieję, że premier obecny , przy harcie jaki posiada zmniejszy koszty tym samym opodatkuje Żakowskiego, Lisa czy wielu innych i dlatego będę głosował na PO - bo inni chcą tylko rozdawać.
    Przypominam sobie słowa byłego prezydenta A. K. " bogaci muszą kupić sobie spokój społeczny, dlatego między innymi większość polityków popiera kościół - tak było i w PRL-u- aby ci co nie mają do gara czekali na sprawiedliwość na tamtym świecie.
    Mamy demokrację ale ona jest dyktatura większości. Całe wieki o podział tych dóbr toczy się spór i próbowano tworzyć rożne ustroje.
    Dzisiaj w dobie internetu rozwój sił wytwórczych, tj ukształtowanie człowieka zaczyna przebiegać w przyspieszonym tempie ale o tym dla inteligentnych więcej
    na stronie: www.rowiesnik-rowiesnicy.blog.onet.pl

  • glemp1

    Oceniono 1 raz 1

    Żakowski to szamański włazidupiec

  • easz

    Oceniono 2 razy 2

    Coraz mniej, oczywiście. Ukryty smok, przyczajony tygrys...

  • renifer_lopez

    Oceniono 2 razy 0

    Nie rozumiem dlaczego dziennikarz (czasem reprezentujący niejasne interesy - jak T. Lis), albo reżyser (działający w sferze masowej wyobraźni i to za państwowe pieniądze - jak Andrzej Wajda) może brać udział w kampanii i wskazywać na kogo należy głosować, a ksiądz (też obywatel) nie może? A np. lekarz może? Na razie (chyba) może, ale jak lekarze zaczną swym pacjentom wskazywać na niesłuszną partię natychmiast Żakowski im tego zabroni. A na dobrą sprawę, czyje to interesy reprezentuje Żakowski i kto mu dał mandat do organizowania reguł kampanii wyborczej?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX