Miller "ma tremę", ale i tak uważa, że w SLD nie ma lepszego lidera niż on

Na sobotnim kongresie SLD wybierze nowego szefa. - Mam tremę, bo to szczególny moment i dla mnie, i dla SLD. Jestem niespokojny - przyznał główny kandydat Leszek Miller w "Rozmowie bardzo politycznej" w TVN24. Wcześniej nie krył jednak, że uważa, że to właśnie on jest ostatnią deską ratunku dla Sojuszu: - Każdy inny przewodniczący miałby mniejszą zdolność mobilizacyjną. Nie mówiąc już o innych kwalifikacjach.
W sobotę kongres SLD - tuż po 11.00 zapraszamy na specjalną relację na żywo na Gazeta.pl. Na przewodniczącego - oprócz Millera - kandydują europosłanka Joanna Senyszyn, b. wiceszef Sojuszu Artur Hebda oraz częstochowski poseł Marek Balta. Niewykluczone, że jutro chęć kandydowania ogłosi też Katarzyna Piekarska, która - jak mówi - wciąż się nad tym zastanawia.

Miller od czasu wyboru na szefa klubu zaprzeczał, że chce zostać także szefem partii. Dlaczego zmienił zdanie? - Każdy inny przewodniczący miałby mniejszą zdolność mobilizacyjną niż ja - mówiąc nieskromnie. Nie mówiąc już o innych kwalifikacjach. A dziś SLD potrzebna jest zdolność mobilizacyjna, przejście od 21.13 od myślenia o sobie, do myślenia o ludziach - mówił dziś w TVN24.

Nie powiedział, że lekceważy swoich konkurentów, ale zasugerował, że uważa ich za dużo słabszych od siebie, a Joannę Senyszyn - za mniej poważnego polityka: - Joanna Senyszyn dużo mówi i nie tracę nadziei, że wreszcie coś powie.

Przyznał jednak, że "bardzo się cieszy" z kandydatury Senyszyn, "bo to zapowiada ciekawe współzawodnictwo". Nie obawia się, że w razie swojej przegranej Senyszyn odeszłaby do Ruchu Palikota: - Miałaby problemy z odejściem, bo musiałaby uznać prymat Janusza Palikota. A dwie gwiazdy w jednej partii zajmujące się tym samym tematem to za dużo.

Miller - jeśli zostanie przewodniczącym SLD - nie widzi Grzegorza Napieralskiego jako sekretarza generalnego partii. - Ale mam nadzieję, że w sobotę zbudujemy takie rozwiązania, że będzie tam miejsce i dla Grzegorza Napieralskiego, i dla Wojciecha Olejniczaka - dodał.

Miller: Nie da się izolować Ruchu Palikota

Co ze współpracą z Ruchem Palikota? Miller odrzuca możliwość koalicji, ale rozważa współpracę w Palikotem. - Nie chcemy się za wszelką cenę tylko różnić. W jednych sprawach będziemy się różnić, w innych - kooperować - powiedział i przyznał, że SLD może poprzeć niektóre inicjatywy Ruchu Palikota.

Miller nie zgodził się też z propozycją Aleksandra Kwaśniewskiego, by bojkotować Ruch Palikota: - Nie da się izolować partii, która jest w parlamencie. Będziemy się spotykać tam, gdzie możemy cos razem zrobić dla społeczeństwa.

- Janusz Palikot i jego partia nie jest dla nas żadnych punktem odniesienia. Są nim 4 mln naszych wyborców i te miliony, które mogą być nimi za cztery lata. (...) Na razie to partia bogatych antyklerykałów. A co się wykluje z tego? To się okaże - mówił wytykając Palikotowi spotkanie z szefem europejskich liberałów. - W przyszłości możemy negocjować różne rzeczy, ale nie na zasadach dyktatu - dodał.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny