"Tusk nie rozumie internetu", "debata poniewczasie", "nieprzekonująca" [KOMENTARZE]

dżek, PAP, IAR
06.02.2012 , aktualizacja: 06.02.2012 22:39
A A A Drukuj
Debata odbyła się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta Debata odbyła się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów
Ponadsiedmiogodzinna debata premiera z ekspertami, twórcami i blogerami niewiele da. Strony sporu przedstawiły swoje argumenty i zdania nie zmienią. - To nie są żadne konsultacje, tylko debata poniewczasie. Jest to bicie się w piersi i przyznawanie się do błędu - uważa prof. Henryk Domański, socjolog. - Protest zniknie w momencie definitywnego wycofania się rządu z tych regulacji - prof. Kazimierz Krzysztofek, socjolog komunikacji i kultury z SWPS. Tylko, że premier zapowiedział, że się nie wycofa.
Debata otwarta z udziałem premiera Donalda Tuska
Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Debata otwarta z udziałem premiera Donalda Tuska
Debata otwarta z udziałem premiera Donalda Tuska
Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Debata otwarta z udziałem premiera Donalda Tuska
SONDAŻ
Co myślisz o debacie w KPRM?

Bardzo ciekawa, oglądałem/-łam z zainteresowaniem, Szkoda, że tak późno.
Dobry krok, ale nie wiem, czy coś z niej wyniknie.
Spóźniona, zagranie PR-owskie rządu.
Nie mam zdania, nie obchodzi mnie to.

Na debatę w sprawie umowy ACTA do kancelarii premiera zaproszono ekspertów, przedstawicieli społeczeństwa informacyjnego i twórców. Część przeciwników ACTA zbojkotowała spotkanie (m.in. Fundacja Panoptykon, Helsińska Fundacja Praw Człowieka czy Fundacja Nowoczesna Polska), zarzucając rządowi, że dyskusję o ACTA powinno poprzedzić m.in. ujawnienie wszystkich dokumentów dotyczących negocjacji tej międzynarodowej umowy.

Debata? Kompletna pomyłka, rząd robi z nas idiotów [BLOG]

Radca prawny Aleksander Zioło, który był zaangażowany w protesty przeciwko ACTA, uważa, że spotkanie jest początkiem drogi w debacie publicznej. Zwrócił jednak uwagę, że Donald Tusk nie rozumie internetu. Zioło podkreślił, że polska ustawa o prawach autorskich pochodzi z 1994 roku, czyli z czasów sprzed internetu. Teraz trzeba wypracować inne rozwiązania.

- Uczestników tej debaty można podzielić na trzy grupy: zwolenników ACTA, którzy twierdzą, że nie ma tu alternatywy; internautów, którzy nie przyjmują argumentów za wprowadzeniem tych regulacji; oraz tych, którzy widzą wady i zalety, zgadzając się co do tego, że nie ma zgody na piractwo w sieci - mówi prof. Kazimierz Krzysztofek, socjolog komunikacji i kultury ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. - Krzywdzące jest nazywanie przeciwników ACTA złodziejami. To nieprawda, że oni jedynie biorą, oni również dają. Dziś ponad 50 procent zasobów internetu nie jest wytwarzana przez działalność koncernów, tylko indywidualnych twórców. Umieszczają oni w internecie swoje wytwory, jednocześnie korzystając z jego zasobów - dodaje prof. Krzysztofek.

Spotkanie nie przekonało nieprzekonanych

Krzysztofek uważa, że tych, którzy nie przyjmują argumentów za wprowadzeniem ACTA debata nie przekonała, a ich protest zniknie w momencie definitywnego wycofania się rządu z tych regulacji. Pamiętajmy, że w tej kwestii sytuacja może rozwijać się dynamicznie. Mogą wycofać się inne kraje Unii Europejskiej (dziś zrobiły to Czechy - red.), a kluczowe będzie stanowisko Parlamentu Europejskiego.

Co ważniejsze? Wolność czy własność?

ACTA to spór o wartości; o to co ma być ważniejsze - wolność czy własność? W swych początkach internet był sferą wolności, ale sytuacja się skomplikowała, kiedy w tym wolnym świecie pojawił się biznes. W przeciwieństwie do poprzedniego ładu, gdzie najpierw była własność, a potem wolność, tu mamy sytuację odwrotną - najpierw była wolność, a późnej pojawiła się własność - przede wszystkim intelektualna. Spór o ACTA wyraźnie pokazuje również przepaść pokoleniową - mówi prof. Krzysztofek.

Debata jako zasłona dymna

- To nie są żadne konsultacje, tylko debata poniewczasie. Rząd próbuje załagodzić (sytuację); jest to takie bicie się w piersi i przyznawanie się do błędu: spotkajmy się teraz i rozejdźmy w spokoju po uzgodnieniu stanowisk. Ale w sytuacji, kiedy podpisaliśmy tę umowę (...) trudno właściwie rozstrzygnąć, czego sam rząd oczekuje od takiej debaty - uważa prof. Henryk Domański, dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Jego zdaniem rząd przyjął strategię pt. debata, jako sposób na poradzenie sobie z sytuacjami kryzysowymi. - Na ogół w takich przypadkach rząd, premier próbował rozwiązywać (konflikt) przy pomocy formuły debat, która jest pewnym schematem. Później się okazywało - przynajmniej do tej pory tak było - że rząd po takich debatach niczego nowego się nie uczył, w kolejnych przypadkach dochodziło do podejmowania kolejnych decyzji, które wywoływały spory, protesty uliczne i znowu dochodziło do debaty.

Prof. Domański uważa, że społeczeństwo nauczyło się już, że debaty nic nie dają, a rząd nie idzie na kompromis.- W tej debacie i w tych protestach chodziło raczej o wymuszenie na rządzie bardziej długotrwałego dialogu, ustanowienie pewnej formuły instytucjonalnej, której do tej pory w polskiej demokracji w ogóle nie było - dodał socjolog.

Dobrze, że się odbyła, ale nic z niej nie wynika

Jakub Śpiewak z fundacji Kidprotect.pl cieszył się z tego, że udało się przeprowadzić debatę. Podkreślał jednak chaos panujący na tym spotkaniu. Śpiewak żałuje, że nie zjawili się na nim przedstawiciele środowisk, które wcześniej ostro krytykowały ACTA. Jego zdaniem, zabrakło merytorycznych uwag tych organizacji, które mogłyby skutecznie szachować propozycje strony rządowej.

Muzyk Zbigniew Hołdys uważa, że debata u premiera nie wniosła nic nowego do dyskusji. On sam nie usłyszał żadnego argumentu, który mógłby go przekonać do zmiany opinii na temat ACTA. Poseł Ruchu Palikota Artur Górczyński uważa, że zarówno premier jak i cała strona rządowa była nie przygotowana do dzisiejszej debaty. Dodał, że Donald Tusk odpowiadał tylko na niektóre pytania, kierując się względami medialnymi.

Tusk zapowiedział, że polski rząd nie wycofa swojego podpisu z żadnego dokumentu "dlatego, że jakaś grupa tego żąda". - Taki rząd powinien podać się do dymisji" - uznał. Jednocześnie dodał, że rząd chce rozmawiać, "bo domyślamy się - także z powodu zakresu niepokoju - że coś jest na rzeczy, czego my być może nie dostrzegamy, nie rozumiemy - podkreślił premier.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (6)

  • avatar

    ciemnyludd

    Oceniono 7 razy -1

    Jak na razie to ze strony internautów dominowały pojękiwania ich obrażonej dumy i przemożna chęć wdeptania w posadzkę rządu. Rzeczowych argumentów przeciw ACTA było niewiele, jeżeli nie liczyć tego rodem z PRL o "amerykańskim imperializmie" Nie docierało, że Polska jako jedyna nie mogła tego nie podpisać, a także to że podpisanie bez ratyfikacji nie jest aktem prawnym. Deklaracja o protestowaniu do końca świata, przypomina podobne deklaracje lekarzy i farmaceutów już po ustępstwach rządu. Główni organizatorzy protestów nie przybyli bo większość ich zarzutów już została "rozładowana" przez stronę rządową, a do spokojnej rozmowy o przyszłości ACTA w Polsce potrzeba czegoś więcej niż nakładania masek i podskakiwania na demonstracjach

    • avatar

      demolka666

      Oceniono 2 razy -2

      @ciemnyludd
      10/10 - popieram

  • avatar

    vas-b

    Oceniono 2 razy 0

    Niby cos wie a ciemny jak but,polacy nie maja pojecia o internecie,zachowuja sie jak rozkapryszone dzieci podnasza larum kiedy zabrania im sie wyrywac ucho czy noge misiowi,w innych krajach dawno juz nauczyli sie jak maja traktowac ulubiona zabawke,po wczorajszej dyskusji widze,ze musi uplynac duzo wody w Wisle zanim dorosna do cieszenia sie ta zabawka i do czego ona sluzy

  • avatar

    villk

    Oceniono 3 razy 1

    zapytam --czy mamy pewność ze porozuminie ACTA nie obowiązuje w Polsce juz do 26 stycznia 2012 r,? bo w swietle artykułu 12 konwencji wiedensiej i niecheci rzadu do rozmawiania o dokumentach niegocjacyjnych ja mam powazne obawy ... debaty.. ratyfikacje......... a może stony Acta umowily sie inaczej...

    a) parafowanie tekstu stanowi podpisanie traktatu, gdy ustalono, że państwa negocjujące tak się umówiły;

    Generalnie bez dokumentów negacjacyjnych na stole to nie ma oczym gadac z rzadem bo w swietle artykułu 12 konwencji wiedenskiej i niecheci do odsłonięcia dokumentów prze Rząd, isnieje domniemniemanie graniczace z pewnoscia , że porozumienie ACTA obowiazuje od 26 stycznia 2012 r na terenie Rzeczpospolitej Polski , tylko że nie ma odważnych co by to Obywatelom powedzieli.....



    Może ktos mi jednak powe ze sie myle? byłbym wdzieczny ....

    villk.blox.pl/html

    • avatar

      demolka666

      0

      @villk
      ty się tak tutaj nie lansuj hehehehe :)

    • avatar

      villk

      0

      @demolka666
      bez komentarza

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX