Szef rządu spotkał się z przedstawicielkami Rady Programowej Kongresu Kobiet w gmachu
Giełdy Papierów Wartościowych. Dyskusja poświęcona była kwestii podniesienia wieku emerytalnego.
Reforma albo w trzy miesiące, albo w ogóle - Uważam, że jeżeli reformy emerytalnej nie załatwimy w ciągu trzech miesięcy, to jej w ogóle nie załatwimy. To nie jest tak, że ja będę obrastał w siłę w trakcie debaty, a oponenci wobec reformy będą słabi. Będzie dokładnie odwrotnie i czas jest tutaj - jeśli poważnie myślimy o wprowadzeniu tej reformy - funkcją kluczową - powiedział Tusk.
W ocenie premiera nie ma bardziej skutecznego działania przez tych, którzy nie chcą tej reformy, niż warunkowanie wprowadzenia jej od wielu innych spraw. - Spraw jest ocean i my nie załatwimy tych spraw ani w rok, ani w dwa, ani w trzy lata. (...) Równocześnie wiem, że ten kontekst innych przedsięwzięć musi być bardzo poważnie potraktowany i musi jak najszybciej obrastać w projekty, konkretne projekty - dodał.
Podniesienie wieku emerytalnego nie oznacza przymusu pracy Zdaniem szefa rządu podniesienie wieku emerytalnego nie musi oznaczać wprowadzenia przymusu pracy. - Teraz też mamy przymus pracy, tylko na niższym poziomie - podkreślił.
- Trzeba zrobić wszystko, by podniesienie wieku emerytalnego nie spowodowało procesu społecznego wypychania starszych ludzi z
rynku pracy - zaznaczył Tusk. Podkreślił, że doświadczenia innych krajów nie wskazują na to, by istniała tutaj bezpośrednia zależność. - To nie jest tak, że w gospodarce powstaje więcej miejsc pracy z tego tytułu, że więcej ludzi jest na emeryturze. Jest dokładnie odwrotnie - zaznaczył Tusk.
"Jestem gotów ponieść za to pełne ryzyko polityczne" Tusk powiedział, że jego obowiązkiem jest tłumaczyć powody i prawdopodobne skutki podwyższenia wieku emerytalnego. Przyznał, że "operacja" może być bolesna z punktu widzenia wielu ludzi, szczególnie kobiet. Zapewnił, że zdecydował się na reformę z pełną świadomością, że nie wszyscy będą w stanie to zaakceptować oraz bierze za zmiany pełną odpowiedzialność.
Zaznaczył, że podniesienie wieku emerytalnego w Polsce jest koniecznością, jest też gotów ponieść za to pełne ryzyko polityczne. - Wiem, że nie mam wyjścia - przyznał szef rządu. Poprosił kobiety o zrozumienie jego determinacji w sprawie tej reformy.
- Robimy to w imię najwyższego poczucia odpowiedzialności za to, żeby ten system dał elementarne zabezpieczenie, tę należną każdemu emeryturę, a nie żeby za kilkanaście lat ktoś powiedział: nie jesteśmy w stanie zapłacić emerytury - podkreślił Tusk.
- Uważam, że jeżeli reformy emerytalnej nie załatwimy w ciągu trzech miesięcy, to jej w ogóle nie załatwimy - powiedział.
Dodał, że powiększa się w Polsce grupa ludzi, która na różne sposoby omija obowiązek płacenia składek emerytalnych, choć nie jest w szarej strefie. Poinformował, że poprosił Ministerstwo Finansów, aby przygotowało model, który wiązałby odprowadzanie składek emerytalnych ze ściąganiem podatku. - Nie mówię, że to zastosujemy, trzeba się zastanowić - powiedział.
- Niech każdy płaci składkę od dochodu, wtedy by się skończyła przynajmniej lwia część tych manewrów, które powodują, że - niestety - najrzetelniej płacą na emerytury przyszłych Polaków słabo zarabiający pracownicy sfery budżetowej zatrudnieni na etatach - mówił.
Według Henryki Bochniarz, szefowej PKPP Lewiatan, w Polsce trzeba wydłużyć wiek emerytalny - bo to, co się dzieje na rynku pracy, nie pozwala na inne wyjście. Jej zdaniem warto byłoby rozpatrzyć możliwość wcześniejszego przechodzenia na emeryturę, np. w wieku 65 lat, przy otrzymaniu emerytury, którą się w tym czasie wypracowało.
Prof. Małgorzata Fuszara z Uniwersytetu Warszawskiego zwróciła uwagę, że w dyskusji na temat wyrównania wieku emerytalnego trzeba powrócić do kwestii równych płac dla kobiet i mężczyzn. - To element, który ma zasadnicze znaczenie dla wysokości emerytur i jest ściśle związany z sytuacją kobiet - mówiła.
Państwo traktuje opiekę nad dziećmi jak "siedzenie w domu", a nie pracę Natomiast pisarka Agnieszka Graff tłumaczyła, że problem polega także na tym, że opiekę nad dziećmi albo osobami starszymi państwo traktuje jak "siedzenie w domu", a nie pracę.
Graff powiedziała, że w Polsce pracuje tylko 44 proc. kobiet - matek
dzieci do 3-go roku życia, a różnica wynagrodzeń między mężczyznami a kobietami wynosi 23 proc. (średnia europejska - 18 proc.); wskaźnik opieki nad dziećmi w wieku żłobkowym wynosi w Polsce 2 proc. (we Francji 80 proc.), wskaźnik opieki
dla dzieci w wieku przedszkolnym 3-5 lat - 40 proc. (w UE nawet do 90 proc.).
Wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka (RP) podkreśliła, że podczas prac nad ustawą podwyższającą wiek emerytalny konieczne są rozmowy rządu ze społeczeństwem. - Nie możemy sobie pozwolić na wprowadzenie ustawy, która wprowadza przymus pracy, ale nie gwarantuje miejsc pracy - mówiła.
Zw. zawodowe przeciw podniesieniu wieku emerytalnego do 67 lat Związki zawodowe sprzeciwiają się podniesieniu wieku emerytalnego do 67 lat i zrównaniu wieku dla kobiet i mężczyzn, co zapowiedział w expose premier.
Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych pod koniec stycznia br. powołało Ogólnopolski Komitet Protestacyjny OPZZ, którego celem jest "zablokowanie rządowych propozycji". NSZZ "Solidarność" zebrało już ponad 1,1 mln podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie podniesienia wieku emerytalnego. Związek zapowiada, że podpisy i wniosek zostaną przesłane do parlamentu, gdy projekt rządowy będzie gotowy. Natomiast Forum Związków Zawodowych ostrzega, że jeżeli rząd zignoruje partnerów społecznych, to "możliwe, że wówczas dialog przeniesie się na ulice".
Sojusznikami premiera w działaniach zmierzających do podniesienia wieku emerytalnego są pracodawcy.
Pracodawcy RP argumentują, że zmiany są konieczne ze względów ekonomicznych, a
Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan przekonuje, że podniesienia wieku emerytalnego nie da się uniknąć, jeżeli nie chcemy, aby wielkość emerytur nie spadła o 1/4.
Zgodnie z koncepcją premiera, co cztery miesiące wiek emerytalny podwyższany byłby o kolejny miesiąc, co oznaczałoby, że z każdym rokiem będziemy pracować dłużej o trzy miesiące. W ten sposób poziom 67 lat w przypadku mężczyzn osiągnięty zostanie w roku 2020, a kobiet - w 2040 r.