"Czekaj, chłopie", "Herezje!", "Kto by politykom swoje pieniądze dał?" - dyskusja o subwencjach [RANNI POLITYCY]

Ruch Palikota chce, by płaciły na nich tłuste koty. Jak nie chcecie, to nie bierzcie subwencji - tak politycy zgromadzeni w studiu TOK FM atakowali propozycje Ruchu Palikota. Nie obyło się bez personalnych docinek i wybuchów śmiechu.
W piątek zapoczątkowana przez wniosek Ruchu Palikota sejmowa dyskusja nt. subwencji dla partii zakończyła się awanturą. Dziś partie podały, ile pieniędzy dostają z budżetu i na co je wydają. Najwięcej z kasy państwa dostaje PO (28 mln) i PiS (23 mln).

PO popiera projekt, ale...

- Jest to sporo pieniędzy, ale 50 procent mniej, niż było do tej pory - zauważył Adam Szejnfeld z PO. - Platforma od swojego powstania 10 lat temu niezmiennie stoi na stanowisku zniesienia finansowania partii z budżetu - dodał. W tym momencie w słowo próbował mu wejść Artur Dębski z Ruchu Palikota. - Ale poczekaj, chłopie - przywołał go do porządku Szejnfeld.

Polityk tłumaczył, że Platforma wstrzymała się z poparciem dla wniosku Ruchu Palikota, bo "sprawa budzi pewną ambiwalencję". - Musimy pamiętać, że finansowanie z odpisu podatkowego to jest i tak de facto finansowanie z budżetu państwa, tylko w inny sposób. Pomijając, że jeszcze większe pieniądze byłyby z jednego procentu niż do tej pory - argumentował. Według niego PO się wstrzymała, bo mimo że "idea była dobra", towarzyszyły jej pewne "kontrowersje prawne" - dyskusje co do konstytucyjności, zgodności z prawem i prywatności obywatela.

Dębski wytyka PO hipokryzję

- To "poczekaj, chłopie" było sugestywne, natomiast wczorajsze głosowanie to był szczyt hipokryzji - powiedział Dębski, gdy udało mu się dojść do głosu. Polityk RP wytykał Platformie niekonsekwencję i argumentował, że 1 proc. odpisu podatkowego można było zmienić np. na 0,2 procent.

- Gdyby wam się udało przekonać Sejm do tych zmian, to byłoby 500 mln złotych - zauważył prowadzący program Łukasz Konarski. - Panie redaktorze! Kto by politykom swoje pieniądze dobrowolnie przeznaczył? - pytał Dębski, a obecni w studiu wybuchnęli śmiechem.

Do Dębskiego: Nie bierzcie subwencji

- Na pierwszy rzut oka, jak ktoś powie: "zlikwidujmy subwencje dla partii politycznych", to się może wszystkim spodobać, którzy słuchają, a nie są w polityce - mówił Dariusz Joński. Poseł SLD przypomniał, że obecnie wszystkie partie dostają z budżetu 88 mln zł, a w przypadku przyjęcia projektu ustawy Ruchu Palikota mogłyby dostawać nawet cztery razy więcej, a partie mogłyby być zakładane tylko po to, żeby dostać ten jeden procent.

- Tracimy pełną kontrolę nad finansami, które są przekazywane do partii politycznych. Dzisiaj partie traciłyby subwencje, gdyby wydawały pieniądze na cele, na które nie powinny ich wydawać. Po wejściu w życie tej ustawy Janusz Palikot mógłby np. kupić hotel na Bermudach. Kto by mu zabronił, skoro nie ma żadnej kontroli? - pytał.

- Ale tam nie było żadnej kontroli! Panie Joński, to pan nie wie, co pan mówi kompletnie! To są herezje! - wykrzyknął Dębski.

- Obłuda polega na tym, że parę miesięcy temu Ruch Palikota ogłaszał konkurs na nazwę, a potem Andrzej Rozenek się z tego wycofywał, bo stwierdził, że partia straciłaby 11 mln, gdyby straciła nazwę - przypomniał złośliwie Joński. - Nie można wprowadzić knota tylko dlatego, że to fajnie brzmi. Państwo się bawicie tą polityką, tylko ta ustawa mogłaby mieć ogromne skutki finansowe - dodał.

- Nie ma pan pojęcia, o czym pan mówi! - powtórzył dobitnie Dębski. - No to nie bierzcie państwo subwencji, jeśli mówicie, że ta ustawa jest zła! - odpowiedział Joński.

"Ruch Palikota chce, by tłuste koty na nich płaciły!"

W tym momencie głos zabrał Andrzej Romanek z Solidarnej Polski. - My jesteśmy formacją polityczną, która nie bierze dotacji, więc myślę, że mamy tu największe moralne prawo, żeby się w tej materii wypowiadać - stwierdził. - Bo nie możecie brać! - odpowiedzieli, wybuchając śmiechem, inni politycy. - Bo nie możemy, taka jest prawda - zgodził się Romanek. - A kto będzie reprezentował rolników, którzy nie płacą podatku chociażby dochodowego od osób fizycznych? To jest ogromna grupa społeczna. Preferencje polityczne też nie powinny być ujawniane, bo proszę sobie wyobrazić pracodawcę, który będzie wywierał presję na swoich pracowników - mówił.

- Ja wiem, o co chodzi Ruchowi Palikota. Ruch Palikota chce, żeby tłuste koty płaciły na tę partię, żeby był klientem tych tłustych kotów i żeby lobbował i forsował takie projekty, które są korzystne dla tych grup - mówił Romanek.

"Obecny model bezpieczniejszy"

- Demokracja jest demokracją osób głosujących, a nie płacących - wtrącił Janusz Piechociński z PSL. Ludowiec zgodził się z Jackiem Żakowskim, który wcześniej mówił w TOK FM, że przy tym mechanizmie pojawi się oligarchia polityki. - To, co mieliśmy przy okazji różnych afer, finansowania polityki, to, co mamy z różnymi kandydatami, którzy wbrew limitom partyjnym wydają więcej, niż prawo zezwala. To jest także uwikłanie polityki w szarą strefę współdziałania z biznesem - mówił o potencjalnych konsekwencjach.

Piechociński przyznał, że ludzie nie lubią finansować partii i wytykają politykom pieniądze, ale "obecny model jest bezpieczniejszy i czytelniejszy".

Błaszczak o projekcie "partii bogatych antyklerykałów"

Mariusz Błaszczak z PiS stwierdził, że Polska jest krajem, gdzie obywatele są bardzo inwigilowani przez służby. - Jeżeli teraz dodamy do tego, że urzędy skarbowe miałyby kontrolę nad tym, kto na jaką partię przeznacza pieniądze, to rząd miałby kolejny instrument do inwigilacji swoich obywateli - mówił. - Alternatywą jest korupcja, jaka miała miejsce w latach 90. - dodał.

- Mamy partię bogatych antyklerykałów, która pod siebie chciała taki projekt stworzyć, bo ci bogaci płaciliby właśnie na nich - mówił Błaszczak.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
"Czekaj, chłopie", "Herezje!", "Kto by politykom swoje pieniądze dał?" - dyskusja o subwencjach [RANNI POLITYCY]
Zaloguj się
  • albo-albo

    Oceniono 3 razy 3

    Żałosni jesteście panowie dyskutanci. Wszyscy, poza przedstawicielem projektu
    chcecie omamic słuchaczy bzdurnymi argumentami o oligarchii, o tłustych kotach
    i innych bzdurach. Głównym waszym celem to chęć osmieszenia projektodawcow zupelnie slusznego projektu.
    Płace podatek w USA i w Polsce. W USA mam w moim formulażu podatkowym wolną wolę dołożenia 3 dolarow na kampanię prezydencką bez wpływu na wielkość podatku.
    Czy podobny wybór odnosnie finansowania jednej z partii w Polsce stworzyby okolicznosci sprzyjające zakładaniu nowy partii dla wyciagniecia pieniedzy ?
    Tej nowej parii nie ma jeszcze na liscie, jeszcze nie ma jej w sejmie a pieniądze zadeklarowane przy podatku nie sa podatkiem tylko dobrowolna roczna skladką na wybraną partie. Panowie nie robcie wody z mózgu słuchaczom i widzom !
    Ośmieszacie siebie nie Palikota !

    Poniżej, dla przykładu,dosłowna tekst z rubryki deklaracji podatkowej w USA

    "Presidential Election Campaign.
    Check here if you or your spouse if filing jointly, want $3 to go to this fund ?
    Checking a box below will not change your tax or refund."

    W lużnym tłumaczeniu : zaznacz kratkę czy ty i twój małżonek/ka chcecie, jeśli wypełniacie wspólnie, przeznaczyć 3 dolary na kampanie prezydencką ?
    Zanaczenie kratki nie bedzie miało wpływu na wysokość podatku ani jego zwrotu.

  • paw73

    Oceniono 5 razy -3

    Popis "erudycji" posła PO Szejnfeld , wobec posła Dębskiego z Ruchu Palikota daje przykład jak Ruch jest traktowany przez wszystkich parlamentarzystów.
    Ruchu Palikota to wypisz wymaluj Samoobrona bis,i tu tam, też są i byli kryminaliści, cwaniaczki i przekręty.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX