"Wyrażenie poglądów" czy już "mowa nienawiści"? Dr Bilewicz: Ta granica została przekroczona przez prof. Pawłowicz

dr Michał Bilewicz

dr Michał Bilewicz (Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta)

- Słowa, które padają ze strony przeciwników związków partnerskich, wykraczają poza przedstawienie samego stanowiska - są typowym językiem dehumanizacji, dyskryminującym osoby LGBT - mówi w rozmowie z TOK FM dr Michał Bilewicz z Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW.
A chodzi o tekst Tomasza Terlikowskiego, opublikowany w "Rzeczpospolitej". Redaktor naczelny serwisu Fronda.pl ubolewa w nim, że "medialnym postępowcom chodzi o to, by z debaty - jako antysemickich, homo- i transfobicznych - wykluczyć wszystkich broniących status quo". Terlikowski podpiera się przy tym przykładami ostatnich wypowiedzi Krystyny Pawłowicz, posłanki PiS, która na spotkaniu z sympatykami mówiła o Annie Grodzkiej w kontekście płci, że ma "twarz boksera", a podczas debaty na temat związków partnerskich stwierdziła, że związki homoseksualne są przedmiotowym traktowaniem drugiego człowieka.

Piotr Markiewicz, TOK FM.pl: "Użyteczność", "jałowość", "przedmiotowe traktowanie człowieka" - to merytoryczne argumenty w dyskusji o związkach partnerskich?

Dr Michał Bilewicz, Centrum Badań nad Uprzedzeniami, Uniwersytet Warszawski: - Wypowiedzi, o których pisał Tomasz Terlikowski, a o których dyskutuje się w Polsce w ostatnich dniach, wykraczają poza dyskusję na temat związków partnerskich.

Dlaczego?

- Ponieważ słowa, które padają ze strony przeciwników tych rozwiązań, wykraczają poza przedstawienie samego stanowiska - są typowym językiem dehumanizacji, dyskryminującym osoby LGBT.

Jeżeli Terlikowski pisze, że krytykując takie wypowiedzi jak Krystyny Pawłowicz, zabrania mu się wyrażania jego postaw politycznych czy przekonań religijnych, to nie jest to prawdą. Oni nie mówią: "uważam, że związki jednopłciowe są grzechem" czy "moja wiara nie pozwala mi się zgodzić na legalizację" - takie wypowiedzi padały wcześniej i nikt nie mówił, że są one mową nienawiści. Tym razem jednak granica mowy nienawiści została przekroczona, gdy zaczęto związki jednopłciowe traktować jako uprzedmiotawiające innego człowieka.

To jest obraźliwe wobec osób, które żyją w takich związkach i wręcz niezgodne z nauczaniem Kościoła, który w swoich dokumentach nakazuje szacunek dla osób LGBT oraz potępia dyskryminację, niezależnie od niezgody na pewne konkretne rozwiązania polityczne.

To padło w Sejmie. A poza?

- Granica mowy nienawiści została jeszcze bardziej przekroczona w Mińsku Mazowieckim, gdzie posłanka Pawłowicz konkretnej osobie - Annie Grodzkiej - wypominała cechy wyglądu, "bokserską twarz". To są właśnie wypowiedzi, które mają dyskredytować osobę ze względu na jej transseksualność. I to jest niedopuszczalne.

Myślę, że nikt by się nie obraził, gdyby posłanka PiS-u zarzucała Grodzkiej komunistyczną przeszłość, choćby przez jej wcześniejszą działalność w Socjalistycznym Związku Studentów Polskich, bo to mieści się w działalności politycznej i to jest coś, co podlega wyborowi człowieka - człowiek może decydować o swoich poglądach politycznych. Natomiast kwestia płci, szczególnie płci psychologicznej, nie jest kwestią wyboru. W tym wypadku to mowa nienawiści. Zgadzam się też z listem naukowców - to jest niedopuszczalne w ustach pracownika akademickiego, człowieka nauki.

Problemem są poglądy czy ich wyrażanie?

- Od dawna dyskusja o związkach partnerskich była prowadzona w sposób niecywilizowany. Rzadko można było usłyszeć dyskusję przy użyciu argumentów czy ekspresji własnych przekonań religijnych lub politycznych. Gdybym usłyszał z ust Tomasza Terlikowskiego: "nie zgadzam się na to, bo uważam, że to jest grzechem z punktu widzenia moich przekonań religijnych", to byłoby łatwiejsze do przyjęcia przez nas, osób niepodzielających jego przekonań. Natomiast w tej dyskusji strona przeciwników związków partnerskich wypowiada swoje poglądy używając pseudonaukowych tez. Na przykład twierdząc, że nie ma czegoś takiego jak orientacja LGBT, tylko że jest to zaburzenie, które można leczyć. To jest nieprawda i naukowo zostało to udowodnione.

W debacie przeciwnicy nie wyrażają swoich poglądów jako przekonań religijnych, lecz idą w stronę uzasadniania tego na gruncie pseudonaukowym lub posuwają się do obelg. Gdyby te wypowiedzi nie pojawiły się z tamtej strony, moglibyśmy dyskutować o prawdziwej naturze problemu: dlaczego w konserwatywnych społeczeństwach na Zachodzie zaczyna się dopuszczać takie rozwiązania, a w Polsce nie? Czy w Polsce prezydent mógłby - podobnie jak niedawno Barak Obama w swojej mowie inauguracyjnej - odwołać się do walki osób homoseksualnych i transseksualnych jako do istotnej części naszego demokratycznego i patriotycznego dziedzictwa? O tym można dyskutować, ale póki co ta dyskusja w Polsce jest zamknięta wypowiedziami obrażającymi część polskich obywateli.

... i polityków.

- Z badań psychologicznych wiadomo, że używanie takiego obraźliwego języka bezpośrednio powoduje dyskryminację. Istnieje niebezpieczeństwo, że wypowiedzi posłanki Pawłowicz sprawią, iż wielu Polaków przestanie dostrzegać w Annie Grodzkiej wiarygodną postać na scenie politycznej. Zaczynamy koncentrować się na sprawach jej tożsamości płciowej, która nie jest najważniejszą rzeczą w polityce, np. przy omawianiu budżetu. W ten sposób mowa nienawiści utrudnia funkcjonowanie zawodowe osób LGBT.

Wypowiedzi dyskredytujące osoby homoseksualne czy transseksualne mają też poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego części obywateli naszego kraju. Już dawno stwierdzono, że częstsze problemy psychiczne u osób nieheteroseksualnych, takie jak zaburzenia lękowe czy uzależnienie od alkoholu, w dużej mierze wynikają z tzw. stresu mniejszości, czyli z bycia notorycznie narażonym na ośmieszające i dyskredytujące uwagi ze strony otoczenia. Politycy, którzy posługują się takim językiem, jak posłanka Pawłowicz, tworzą normę homofobicznej dyskryminacji, która potem prowadzić może nawet do uzależnień czy samobójstw osób nieheteroseksualnych.

Skąd to się bierze?

- Transfobia jest poważnym problemem i badania naukowe wskazują na silny związek tego rodzaju uprzedzeń z poglądami autorytarnymi, religijnym fundamentalizmem i seksizmem. Co ciekawe, o ile transfobia u mężczyzn jest bardzo silnie powiązana z homofobią - niechęć mężczyzn do osób transseksualnych można w pełni wyjaśnić ich nienawiścią żywioną do gejów - tak u kobiet sprawa jest bardziej skomplikowana. Niektóre kobiety stają się transfobiczne z powodu swojej homofobii, jednak jest też znaczna liczba kobiet po prostu kultywujących bardzo tradycyjne role płciowe. One gotowe byłyby zaakceptować w swoim otoczeniu geja czy lesbijkę, lecz w tym samym czasie będą dyskryminować osoby transseksualne.

Redaktor Terlikowski jednak ubolewa, że jest "kneblowany"

Tomasz Terlikowski twierdzi, że lewica i liberałowie naznaczają niemiłe im poglądy jako faszystowskie. Niestety, faktem jest, że dziś ludzie niechętnie przyznają się otwarcie do rasizmu, antysemityzmu czy homofobii - a nadal w codziennym życiu dyskryminują Azjatów, Żydów czy gejów. Psychologia nazywa to "nowoczesnymi uprzedzeniami", czyli takimi, które wydają się niewinnymi konserwatywnymi przekonaniami politycznymi bądź religijnymi, a de facto prowadzą one bezpośrednio do dyskryminacji: osoby wyrażające takie postawy znacznie częściej w praktyce dyskryminują mniejszości. Do tej kategorii zaliczałbym wszelkie stwierdzenia o tym, że geje są osobami w "jałowych związkach", z których społeczeństwo nie ma pożytku. To język zdecydowanie dehumanizujący, bo odbierający innym prawa do przeżywania wyższych uczuć - miłości, zaufania, bliskości. Taki komunikat tworzy wrażenie, że geje są w mniejszym stopniu ludźmi aniżeli osoby heteroseksualne. A to wszystko jest ukryte pod pozorem niewinnych przekonań konserwatywnych.

Zobacz także
  • Krystyna Pawłowicz i Anna Grodzka "Ordynarne popisy Pawłowicz" przyczynią się do zwycięstwa Grodzkiej? Konserwatyści będą się wstydzić głosować jak ona
  • Jacek Żakowski Żakowski o "dziwnej moralności Terlikowskiego": Nie miłować bliźniego swego, tylko kopać go ile wlezie
  • Posłanka Krystyna Pawłowicz podczas debaty o związkach partnerskich w Sejmie PiS żałuje wystąpień Pawłowicz? "Poniosły ją emocje"
Komentarze (149)
"Wyrażenie poglądów" czy już "mowa nienawiści"? Dr Bilewicz: Ta granica została przekroczona przez prof. Pawłowicz
Zaloguj się
  • szats69

    Oceniono 182 razy 136

    100% racji panie doktorze, tylko ludzie o takiej mentalności i tak nie przyjmą tego do wiadomości.

  • jpjareck

    Oceniono 124 razy 100

    art. 212 kk
    § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję,(...) o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.
    § 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

  • andrzej1.61

    Oceniono 93 razy 69

    Jaka mowa nienawiści, to tylko przejaw miłości bliźniego według kanonów wiary katolickiej.

  • tokfmlojalista

    Oceniono 57 razy 53

    Mamy Konstytucje, mamy Kodeks Karny, dlaczego tak wiele niegodziwości uchodzi, nie tylko w ciemnych zakamarkach rzeczywistości, ale i w świetle jupiterów i na pierwszych stronach gazet? Quo vadis Polsko?

  • ciemnyludd

    Oceniono 53 razy 39

    Dla jednych MOWA NIENAWIŚCI a dla drugich MOWA MIŁOŚCI do kościoła naszego przenajświętszego, który przecież o tych PEDAŁACH I TRANSFORMATORACH tez nic innego nie mówi....

  • bogoria11

    Oceniono 55 razy 29

    Nie do końca bym się zgodził. Dla jasności, jestem zwolennikiem zalegalizowania związków partnerskich, ale rozumiem część argumentów strony przeciwnej, za zachowania aktywistów tych związków wcale nie przyczyniają się do polepszenia jakości dyskusji. Odrzucamy chamów, prostaków czy gburów typu panna Pawłowicz. Stwierdzenie, że ktoś nie akceptuje tych związków ze względów religijnych, trafia na odpowiedź, że to ciemnogród, brak tolerancji, homofobia itp. Twierdzenie, że spora część społeczeństwa ma tradycyjne, konserwatywne poglądy na rolę rodziny - znajduje odpowiedź, że są zacofani, bo tam na Zachodzie, to oni już dawno itd. Dlaczego jednak ów Zachód ma być takim wzorcem, nie wiadomo? Następuje obustronna stygmatyzacja, i żądanie opowiedzenia się po jakiejś stronie. Z jednej strony świat zboczeńców, dewiantów, rozpustników - z drugiej ciemnota, homofobia, brak tolerancji, zacofanie. Mur wrogości i niezrozumienia. Dla mnie sprawą żenującą jest zarówno chamstwo i prostactwo przeciwników, jak i brak zrozumienia przez zwolenników oporów i wątpliwości innych. Do tego jakiś infantylny ekshibicjonizm wielu osób, które nagle zaczęły obnosić się, ze swoją seksualnością. Przepraszam, mnie nie interesuje, czy pan X lubi panów , a pani Y to woli jednak z paniami. Interesuje mnie kto jakim jest człowiekiem, a nie z kim śpi. Trochę taktu też by się przydało.

  • wiesiekweglicki

    Oceniono 21 razy 17

    Jesli jest tyle na tak dla tego artykułu, to dlaczego jest tylu na "nie" w wyborach parlamentarnych?

  • hiacynt33

    Oceniono 10 razy 8

    "Myślę, że nikt by się nie obraził, gdyby posłanka PiS-u zarzucała Grodzkiej komunistyczną przeszłość, choćby przez jej wcześniejszą działalność w Socjalistycznym Związku Studentów Polskich", Panie doktorze, w latach 70. byłem członkiem SZSP i mało pamiętam indoktrynacje polityczną, bardziej kontynuowanie działalności ZSP - świetne imprezy kulturalne i turystyczne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM