Tusk tupnął nogą w PO. John Godson czuje się "trochę przyparty do muru"

- Trochę czułem się przyparty do muru - tak słowa premiera wzywające do jedności w partii skomentował w TVN24 poseł John Godson. Czy tzw. frakcja konserwatywna może opuścić klub Platformy? - Zobaczymy, nic nie wykluczam. Ale mam nadzieję, że nie - dodał. Dla Jacka Żalka słowa premiera były raczej zaznaczeniem roli przywódczej premiera niż grożenie palcem.
Wczoraj spotkał się klub parlamentarny Platformy Obywatelskiej, ale zamiast spodziewanej rozmowy o projektach ustawy o związkach partnerskich "dyskusja poszła w kierunku jedności Platformy" - jak określił to poseł Artur Dunin. - Z nami lub obok nas. Albo konserwatyści pogodzą się z ustaleniami większości partii, albo tę partię przymusowo opuszczą - takie ultimatum - jak informuje TOK FM - miał postawić premier. Tusk miał też powiedzieć konserwatystom wprost: - Związki to nie sprawa waszych sumień, ale przywództwa w partii.

Godson: "Opuścić PO? Niczego nie wykluczam"

Wypowiedzi premiera najbardziej nie podobały się Johnowi Godsonowi. - Trochę czułem się przyparty do muru - powiedział w TVN24. - Było do rzeczy, było szczerze, czasami może emocjonalnie, ale prawdziwie - relacjonował spotkanie. Czy tzw. frakcja konserwatywna może po słowach premiera opuścić partię? - Zobaczymy, nic nie wykluczam. Mam nadzieję, że nie - powiedział Godson, ale zaraz dodał, że "dla niego i dla jego kolegów temat związków partnerskich to jest sprawa zasadnicza".

Przyznał jednak, że "nadal widzi wolę ze strony premiera, by dojść do konsensusu ws. projektu ustawy o związkach partnerskich". Tusk miał podczas spotkania grozić Jarosławowi Gowinowi, że ten może podzielić los Jana Rokity. - Nie pamiętam, żeby coś takiego było. Premier tylko dawał przykład, jak było kiedyś i jaki los spotkał Jana Rokitę. Ale on opuścił nasze szeregi, bo jego żona kandydowała z listy PiS - mówił Godson.

Żalek: "Grożenie palcem? Raczej nie"

Poseł Jacek Żalek, autor konserwatywnego projektu ustawy o związkach partnerskich, zgodnie z relacją informatora TOK FM, nie zabierał głosu podczas spotkania klubu PO. Dla niego słowa premiera to była "deklaracja, że chciałby on, aby jego rola lidera partii, który nadaje ton, nie była kontestowana". - Było to raczej zaznaczenie roli przywódczej niż grożenie - powiedział w rozmowie z portalem Gazeta.pl. - Premier powiedział to, co wszyscy chcieli usłyszeć. Z jego ust padła rozsądna propozycja. Jest zgoda na odmienność, ale nie ma zgody na tworzenie równoległych do PO i klubu instytucji - dodał.

Żalek podkreśla, że premier opowiada się za formułą partnerskich stosunków w Platformie, a nie instytucjonalizowania poszczególnych środowisk w partii. - Chciałby, aby tą jedyną instytucją była Platforma Obywatelska i by nie wprowadzać do klubu kolejnych podklubów - powiedział nam poseł.

Dunin: "Wczoraj oczyściliśmy atmosferę"

Artur Dunin, autor liberalnego projektu PO ws. związków partnerskich, potwierdził, że wczoraj doszło do "męskiej, ale dobrej dyskusji", choć żałuje, że koleżanki i koledzy z tzw. grupy konserwatywnej nie przedstawili swojego projektu. Poseł potwierdził w TVN24, że dyskusja poszła w kierunku jedności Platformy. - Wczoraj oczyściliśmy atmosferę, mam nadzieję, że uda się utrzymać jedność PO, w kształcie takim, że potrafimy rozmawiać i ze skrzydłem konserwatywnym i liberalnym - dodał.

Według relacji TOK FM Donald Tusk miał się wczoraj wyjątkowo zdenerwować po słowach Jarosława Gowina. Minister sprawiedliwości miał dać do zrozumienia, że odpowiedzialny za możliwy rozłam jest właśnie premier, przez postawienie problemu związków. - Totalnie nie podzielam opinii ministra Gowina. Jeżeli mówimy o sprawach światopoglądowych, to nie było celem Tuska, by dzielić partię. Pan premier poczuł się urażony, bo ważne jest to, że nie tylko czuwa on nad Platformą, ale jest premierem tego kraju - ocenił Dunin.

Graś: "Miejsce i dla Gowina, i dla Arłukowicza"

Z kolei rzecznik rządu Paweł Graś powiedział dziś w TOK FM, że na spotkaniu padł wyraźny sygnał, że w PO jest miejsce dla różnych poglądów. - Siłą Platformy jest to, że jest w niej miejsce i dla Gowina, i dla Arłukowicza, a jak któraś z tych stron próbuje zdecydowanej większości Platformy narzucić swoją wolę, narzucić swój punkt widzenia i zmusić pozostałych do akceptacji de facto poglądu mniejszości, to dla żadnej partii nie jest to dobre i prędzej czy później tego typu sytuacje muszą zostać naprawione - powiedział Graś.

Podkreślił jednocześnie, że nikt nikogo nie będzie z Platformy wyrzucał, nikt nikogo nie będzie wypychał. - Po wczorajszym spotkaniu i po wszystkich argumentach, które pan premier przedstawił, myślę, że mało osób znajdzie się w Platformie, którzy tego jego poglądu nie popierają i nie akceptują - zaznaczył Graś.

-Zresztą było to widać bardzo wyraźnie w dyskusji, bo praktycznie oprócz Jarosława Gowina i odosobnionego głosu Johna Godsona znaczna większość dyskutantów, również ze strony konserwatywnej, absolutnie z poglądem i z tą polityczną wizją ewentualnych konsekwencji politycznych takich zachowań, jakie miały w Platformie miejsce, z tą wizją pana premiera się zgadzała bardzo jednoznacznie" - dodał.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (10)
Tusk tupnął nogą w PO. John Godson czuje się "trochę przyparty do muru"
Zaloguj się
  • niktwazny126

    Oceniono 19 razy 15

    Biedny Gobson. Nietolerancyjna partia go przypiera... A to jakiś obowiązek jest bycia w partii? I w sejmie? A co pan poseł ma do powiedzenia w temacie afer seksualnych w kościele, ktory jest dla niego wyrocznią?

  • buk.horror.dulszczyzna

    Oceniono 15 razy 11

    Pan Godson powiedział,że homosexualista od odstępstwo od normy!!
    Jakiej normy? pytam
    W Polsce homosiów jest więcej niz Afropolaków.
    To raczej Pan Godson obiega od normy.
    -tak pojetej

  • aniechich03

    Oceniono 13 razy 11

    Beton przyparty do muru ?
    To wygląda jak budowa fortecy
    :)

  • starej_daty_czlowiek

    Oceniono 10 razy 8

    Niech spada.

  • ciemnyludd

    Oceniono 10 razy 6

    "PRZYPARTY DO KONFESJONAŁU"....

  • lojalista

    Oceniono 4 razy 4

    Prawo do zawierania związków partnerski to nie jest sprawa sumienia jakiegoś posła ani jego przekonań religijnych. W państwie świeckim podstawą ustanawiania prawa jest Konstytucja, a nie Biblia. Nie można komuś organizować życia na podstawie własnych wierzeń w to co jest dobre, a co złe.

  • totapis213

    Oceniono 3 razy 1

    Czarnemu marzy się powrót do czasów,gdy kościelni twierdzili że murzyn to gorszy gatunek małpy.

  • ot48

    Oceniono 4 razy -4

    Same homo w tym wątku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX