Gilowska przed komisję. Prezydent: To wielka manipulacja

- Afera hazardowa polega na jawnych dowodach rozmów dwóch biznesmenów z Chlebowskim i Drzewieckim. Nic nie wiem o takich kontaktach pani Gilowskiej - mówi Lech Kaczyński. Zdaniem prezydenta wezwanie Zyty Gilowskiej przed komisją śledczą ds. wyjaśnienia afery hazardowej to ?wielka manipulacja?.
O tym, że Platforma Obywatelska chce, aby rozpoczynająca jutro prace hazardowa komisja śledcza na pierwszego świadka wezwała byłą minister finansów w rządzie PiS Zytę Gilowską napisał dzisiejszy "Dziennik Gazeta Prawna". - Skoro opozycja upiera się, by rozpocząć prace od zbadania najświeższych wątków hazardowych, to właśnie Gilowska jako pierwsza powinna zeznawać - wyjaśniają rozmówcy z PO w gazecie.

- O ile ja pamiętam to w tzw. aferze hazardowej były jawne dowody rozmów dwóch biznesmenów z byłym szefem największego klubu w Sejmie Zbigniewem Chlebowskim i byłym ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim. Nic nie wiem o takich kontaktach pani Gilowskiej - powiedział prezydent na konferencji prasowej w Nowym Sączu. Lech Kaczyński przyjechał do Nowego Sącza w ramach dwudniowej wizyty na Podhalu i Ziemi Sądeckiej.

Prezydent: Gilowska przed komisję "to wielka manipulacja"

Zdaniem prezydenta w sprawie ewentualnego powołania Zyty Gilowskiej na świadka przed komisję ds. wyjaśnienia afery hazardowej - jesteśmy tutaj, my jako społeczeństwo, przedmiotem wielkiej manipulacji. - Wykryto bardzo wielką aferę lobbystyczną i stara się szukać winnych tam, gdzie ich nie ma - ocenił prezydent.

- Pani premier Gilowska nie miała żadnych kontaktów z tymi gentelmenami (biznesmeni zamieszani w aferę hazardową ), o których mówiłem - dodał Lech Kaczyński.

PO: wyjaśnimy kwestię dopłat, ale od samego początku

Według dzisiejszego "DGP" PO zgadza się z PiS w zasadniczej kwestii, którą powinna zając się komisja hazardowa. Chodzi o wyjaśnienie sprawy dopłat do automatów. - To właśnie dzięki nim Skarb Państwa miał czerpać zyski rzędu 500 mln zł rocznie z branży hazardowej - przypomina gazeta. Z jednym zastrzeżeniem - by zacząć to robić od samego początku. - A na starcie było to, co z dopłatami do automatów działo się w Ministerstwie Finansów za czasów Gilowskiej. To wtedy wszystko się zaczęło. Pamiętajmy, że to ona powiedziała: "Gdy tylko ruszyłam ten temat, zwaliła się lobbingowa lawina" - przekonuje rozmówca "DGP". Jego zdaniem Gilowska powinna wyjaśnić komisji, co miała wówczas na myśli, kto lobbował i jaki miał w tym interes. Na tym nie koniec, bo zdaniem innego z polityków PO była minister finansów mogłaby pomóc w pracach komisji, wyjaśniając, kto był autorem pomysłu dopłat i po co zostały wymyślone.

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny