Dlaczego Kropiwnicki przegrał? Podróże, arogancja...

Liczne podróże, arogancja, zły stan dróg - to niektóre powody wymieniane przez zwolenników odwołania prezydenta Łodzi. W niedzielę łodzianie odwołali w referendum Jerzego Kropiwnickiego. Za odwołaniem było 127 874 łodzian, czyli aż 95 proc głosujących.
Kropiwnicki odwołany - czytaj więcej>>

Rok w podróży

Za co łodzianie tak surowo oceniają Jerzego Kropiwnickiego? Przede wszystkim za zbyt częste zagraniczne wyjazdy. Wyliczono, że podczas dwóch kadencji ponad rok prezydent spędził za granicą. Odbył ponad 170 podróży.

Kolejne wyprawy nie zaskakują już łodzian. Teraz do rangi informacji w "Expressie Ilustrowanym" urasta fakt, że przez dwa tygodnie Kropiwnicki nigdzie nie wyjeżdża.

Arogancja?

Kolejny zarzut to arogancja. Na pewno duży wpływ na taką ocenę miał słynny w Polsce incydent z czapką i strażnikiem miejskim. "Gdzie masz, ch..., czapkę?" - powiedział prezydent do strażnika. Czytaj więcej>>

Fatalny stan ulic

Wnioskodawcy referendum mówili też o fatalnym stanie łódzkich ulic. Remonty dróg trwają długo. Pamiętamy chociażby te z 2007 roku. Podczas spotkania z premierem Jarosławem Kaczyńskim łodzianka pytała, dlaczego ruszyły dopiero, gdy przyjechał premier, a gdy go nie ma, ulice stoją rozkopane. Prezydent Kropiwnicki tłumaczył się wówczas brakiem funduszy.

Prezydentowi Łodzi zarzucano też przegraną walkę o to, by Łódź była jednym z miast współorganizujących Euro 2012.

Wniosek Lewicy

Jak doszło do referendum? Pod koniec października Sojusz Lewicy Demokratycznej zebrał w tej sprawie ponad 90 tysięcy podpisów. W czasie zbierania podpisów przed działaczami SLD ustawiały się długie kolejki rozgoryczonych rządami Kropiwnickiego łodzian.

Kiedy komisarz wyborczy wyznaczył na 17 stycznia termin referendum, jego pomysł poparła Platforma Obywatelska. Dystansowało się Prawo i Sprawiedliwość.

Kropiwnicki, chociaż wspierany w wyborach przez PiS, oficjalnie jest prezydentem niewielkiego Łódzkiego Porozumienia Obywatelskiego, komitetu zrzeszającego prawicowych samorządowców.

Kropiwnicki jest jednym z najbardziej znanych łódzkich polityków. Był prezesem ZChN, posłem, ministrem pracy i polityki socjalnej, a potem kierownikiem Centralnego Urzędu Planowania. Kierował Rządowym Centrum Studiów Strategicznych. Przez ostatnie siedem lat rządził Łodzią. Przedtem pracował jako wykładowca na Uniwersytecie Łódzkim. Zbierając podpisy pod referendum lewica zarzucała mu zbyt częste wyjazdy zagraniczne, źle przeprowadzone remonty ulic, fatalny stan miejskiej komunikacji, lekceważenie radnych i zajmowanie się ogólnopolską polityką zamiast być gospodarzem miasta. Jako argument wymieniano też to, że prezydent znieważył strażnika miejskiego na służbie podczas incydentu z czapką.

Ufa mu 19,5 proc.

Z sondażu PBS DGA zrobionego w grudniu ubiegłego roku największym przegranym wśród okazał się właśnie prezydent Jerzy Kropiwnicki. Ufa mu tylko 19,5 proc. mieszkańców. To najgorszy wynik spośród 32 miast, w których przeprowadzono równolegle sondaż i oceniono urzędujących prezydentów.

Co teraz?

Jeśli Miejska Komisja Wyborcza potwierdzi oficjalnie, że łodzianie odwołali prezydenta, to następny ruch należy do wojewody. Musi on ogłosić wyniki referendum w dzienniku urzędowym. Wtedy Jerzy Kropiwnicki przestanie być prezydentem Łodzi.

Odejdzie z urzędu wraz ze swoimi zastępcami: Włodzimierzem Tomaszewskim, Marią Maciaszczyk, Haliną Rosiak i Mirosławem Wieczorkiem (zastępcy otrzymują odprawy, prezydent nie). Miastem administrować będzie komisarz wyznaczony przez premiera. Premier powinien mianować go "bez zbędnej zwłoki".

Nie wiadomo jeszcze, kogo wyznaczy premier. We wtorek lub w środę Donald Tusk pojedzie do Łodzi. Tam spotka się z ministrem Cezarym Grabarczykiem oraz szefem łódzkiej PO, by omówić możliwe kandydatury.

Rządy Kropiwnickiego w Łodzi - najpiękniejsze momenty na zdjęciach

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM