Politolodzy o spotkaniu prezydenta z Dodą: Może ocieplić jego wizerunek

Doda i Lech Kaczyński z małżonką na Balu Dziennikarzy

Doda i Lech Kaczyński z małżonką na Balu Dziennikarzy (Fot. TRICOLORS / EASTNEWS)

- Spotkanie Lecha Kaczyńskiego z Dodą na Balu Dziennikarzy raczej nie zaszkodzi wizerunkowi głowy państwa. Może go nawet ocieplić - mówi politolog, dr Bartłomiej Biskup. Bardziej powściągliwy w ocenach tego medialnego wydarzenia jest Radosław Markowski.
Doda i Lech Kaczyński na Balu Dziennikarzy>>>

- To nie zaszkodzi prezydentowi, a nawet może mu pomóc w ociepleniu wizerunku - tak przypadkowe spotkanie Lecha Kaczyńskiego z Dodą na Balu Dziennikarzy komentuje politolog, dr Bartłomiej Biskup.



Z kolei prof. Radosław Markowski mówi wprost - Na dwoje babka wróżyła. - Wszystko zależy od tego, kto widział spotkanie Lecha Kaczyńskiego z Dodą. Czy młodzi ludzi, fani piosenkarki, czy też zwolennicy radia Maryja - wyjaśnia prof. Markowski.



A jest co ocieplać. Ostatnie sondaże prezydenckie są bezlitosne dla obecnego prezydenta. Według sondażu GfK Polonia, przeprowadzonego na zlecenie "Rzeczpospolitej", Donald Tusk pokonałby w II turze obecnego prezydenta stosunkiem 53 do 27 procent.

Podobne wnioski płynęły z sondażu opublikowanego przez "Gazetę Wyborczą". Urzędującego prezydenta pobiliby w II turze nawet tacy kandydaci, jak Andrzej Olechowski czy Jerzy Szmajdziński.

"Kłótnia o konstytucję"

Politolodzy dość zgodnie oceniają różnicę zdań, do której doszło między prezydentem a jego bratem Jarosławem przy okazji prezentacji projektu konstytucji według PiS.

- Tu chodzi o odróżnienie się prezydenta od PiS, jego macierzystej partii - ocenia dr Bartłomiej Biskup. Politolog wyjaśnia, że to próba wykreowania w kampanii wyborczej wizerunku prezydenta wszystkich Polaków. - To jedyny sposób, by Lech Kaczyński mógł myśleć o reelekcji - dodał.

Prof. Radosław Markowski podkreśla, że choć pomysł PiS jest niedorzeczny z punktu widzenia konstytucji, jednak osobiście nie wierzy, by bracia nie skonsultowali się ws. konstytucji.

W piątek PiS przedstawił projekt ustawy zasadniczej, który rozszerza kompetencje prezydenta. Prezydent - według projektu - nie jest już częścią władzy wykonawczej, jest - jak mówił Jarosław Kaczyński - "ponad wszystkimi władzami i dysponuje różnego rodzaju instrumentami, które zapewniają mu rolę strażnika praworządności, niepodległości państwa, strategii". Głowa państwa otrzymałaby nowe kompetencje m.in. prawo odmowy powołania premiera lub innego członka rządu, jeżeli zaistnieje uzasadnione podejrzenie, że nie będzie on przestrzegał prawa.

Wczoraj prezydencki minister Paweł Wypych powiedział, że prezydent stoi na stanowisku, iż kompetencje głowy państwa powinny mieścić się w sferze władzy wykonawczej. Dodał, że niektóre zapisy "budzą wątpliwości" Lecha Kaczyńskiego.

Zobacz także
  • Poseł PiS Zbigniew Girzyński i Doda Poseł Girzyński o prezydencie: Mnie jeszcze Doda nie całowała
  • Doda Doda nie jest pod wrażeniem prezydenta, lubi Joannę Senyszyn
  • Radosław Sikorski "Najtrudniejsza decyzja w jego życiu". Sikorski o starcie Tuska w wyborach prezydenckich

DOSTĘP PREMIUM