Kempa, jakiej nie znamy: Mam romantyczną naturę

Beata Kempa w wywiadzie dla "Wprost" udowadnia, że nie jest tylko "twardą babką". Przekonuje, że czasami "aż za bardzo" ma romantyczną naturę, codziennie rano SMS-uje z mężem i przeżyła w swoim życiu wiele szaleństw. Zapewnia także, że gdyby mąż chciał, potrafiłaby natychmiast porzucić politykę.
Posłanka PiS - pozując w tygodniku "Wprost" na tle kwiatów i serduszek - pokazuje swoją drugą, mniej znaną naturę. - Nikt nie uwierzy: przekraczam próg i nie mam nic do powiedzenia - w ten sposób tłumaczy, kto rządzi w domu. Kempa zdradza, że mąż nie pozwala jej w weekendy korzystać z telefonu, choć zaraz szybko dodaje, że nie jest potulną żoną. - Jestem zaborcza. Wszystko musi być na wyłączność - wyjawia.

Posłanka nie przejmuje się także, że jest częstą bohaterką plotek w Sycowie, gdzie mieszka. - Jeśli mają powód do plotek, to dobrze, bo to zabija czas - żartuje.

Kempa tęskni za normalnym życiem

Okazuje się, że Beata Kempa tęskni za poukładanym życiem, kiedy nie była osobą publiczną. - Nie jest wykluczone, że sobie takie życie za jakiś czas zafunduję - zdradza. Kiedy? - Gdy uznam, że to, co robię jest nieskuteczne, albo stwierdzę, że się wypaliłam - wyjaśnia. Przyznaje, że zgodziłaby się także zrezygnować z polityki, "jeśli mąż by sobie zażyczył".

Na kawę Kempa gotowa byłaby pójść z Ryszardem Kaliszem, Bartoszem Arłukowiczem czy Jarosławem Gowinem, ponieważ są dobrze wychowani i "by się nie bali" spotkać z posłanką.

Kempa zdradza także, że razem z kolegami planuje wybrać się do Pędzącego Królika na koniec prac komisji hazardowej. - Nie wiem tylko, czy nas wpuszczą - dodaje posłanka.

Czytaj więcej w najnowszym numerze "Wprost"

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny