Giertych: J.Kaczyński nic nie ma na Sikorskiego, boi się o brata

Konflikt z Antonim Macierewiczem i słowa o konkubinatach jednopłciowych na Radzie Ministrów to zdaniem Romana Giertycha powody odwołania Radosława Sikorskiego z rządu PiS. Były wicepremier w rządzie Kaczyńskiego dodaje, że nie wierzy w haki na Sikorskiego z okresu jego ministrowania. - Sądzę raczej, że Sikorski jest bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem dla Lecha Kaczyńskiego - wyjaśnia.
Były wicepremier i minister edukacji w rządzie PiS zdradza w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że wszyscy politycy PO mieli w tym czasie założone teczki.

- Zbierano w nich różne rzeczy. Także na polityków ówczesnej koalicji. W owym czasie, czyli w okresie rządów PiS, była to dość standardowa procedura. Pamiętam, że wiele razy rozmawialiśmy o tym z premierem Kaczyńskim, podpytywałem jakie ma materiały pozbierane. Na wszystkich zbierał, na Donalda Tuska, na Sławomira Nowaka, na Grzegorza Schetynę, na Komorowskiego - wylicza Giertych.

Giertych o konflikcie Sikorskiego z Macierewiczem

Były wicepremier przyznaje, że jeśli chodzi o Radosława Sikorskiego, to był on traktowany szczególnie - bo on był w innej kategorii osób. Był ministrem w rządzie PiS - mówi.

Giertych jest przekonany, że powodem odwołania Sikorskiego był konflikt z Antonim Macierewiczem. - To co mówi dzisiaj Kaczyński, że dymisja Sikorskiego była wynikiem jakiś zdarzeń w okresie jego ministrowania, jest bzdurą. Dymisja była efektem tego, że Sikorski nie akceptował działań Macierewicza w komisji weryfikacyjnej WSI. I stale dążył do jego odwołania - przekonuje Giertych.

Jego zdaniem konflikt tych dwóch polityków osiągnął swoje apogeum w po słowach Macierewicza w telewizji Trwam. Powiedział wtedy - Część z tych osób to są byli członkowie PZPR, czyli partii komunistycznej, tego sowieckiego namiestnictwa. Większość spośród nich w przeszłości była agentami sowieckich służb specjalnych. Nie wszyscy, ale kilku.

- Kaczyński w tym konflikcie postawił na Macierewicza i dlatego zdymisjonował Sikorskiego - przekonuje Giertych.

Konkubinaty jednopłciowe powodem dymisji Sikorskiego?

Jednak tym, co naprawdę przelało czarę goryczy było pewne zdarzenie z Rady Ministrów, wspomina w "Rz" były wicepremier. Rząd omawiał bardzo skomplikowany projekt ustawy o oświadczeniach majątkowych.

Giertych przyznaje, że wtrącił się do dyskusji i przypomniał, że oświadczenia majątkowe nie obejmują konkubentów. Premier Kaczyński po chwili zareagował i uznał, że konkubinat należy wpisać do ustawy. I wtedy odezwał się Sikorski: - A może wpisali byśmy do tej ustawy także konkubinaty jednopłciowe, przecież jesteśmy rządem europejskim.

- W tym momencie Jarosław Kaczyński poczuł się osobiście dotknięty. Stał się purpurowy. I odezwał się bardzo ostro do Sikorskiego. I to była chyba ostatnia Rada Ministrów, na której był Sikorski - opowiada w wywiadzie Roman Giertych.

Giertych przekonuje, że nie wierzy w istnienie haków na Sikorskiego. - Sądzę raczej, że Sikorski jest bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem dla Lecha Kaczyńskiego. I Jarosław Kaczyński próbuje wyeliminować groźnego konkurenta brata mówiąc, że są na Sikorskiego jakieś realne haki. Godzi się nawet na to, by ponieść tego konsekwencje, prawne, sądowe - mówi "Rz" były wicepremier.

Czytaj więcej Giertych: były teczki na polityków Platformy

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM