Prawicowi dziennikarze ostro o Kaczyńskim. "Tego Polacy nie zaakceptują"

Porozumienie PiS i SLD ws. wyrzucenia Anity Gargas z Telewizji Polskiej ostro krytykują najzagorzalsi obrońcy Prawa i Sprawiedliwości. Przed krytyką Rafała A. Ziemkiewicza i Tomasza Sakiewicza nie uchronił się nawet prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Odwołanie Gargas z funkcji szefowej publicystyki "Jedynki" to danina, jaką PiS zapłaciło SLD za emisję głośnego filmu o Jaruzelskim. Dla prawicowych publicystów - danina zbyt wielka.

- Za emisję filmu (...), w którym nikt nie dopatrzył się ani słowa nieprawdy, wyrzucono szefową publicystyki Jedynki. Powtórkę filmu zablokowano. (...) Za to do "Dwójki" triumfalnie wraca kreatura, która wierną propagandową służbą na rzecz SLD zasłużyła sobie niegdyś na tytuł "dziennikarskiej hieny", a TVP Info szeroko otwiera się na publicystów lewicy - pisze w internetowym komentarzu dla "Rzeczpospolitej" Ziemkiewicz. On sam prowadzi "Antysalon" w TVP Info.

W podobnym tonie jest tekst Sakiewicza: - Z niesmakiem godziłem się na medialną koalicję PiS-u z SLD. Rozumiałem, że to jedyny sposób, by osoby o innych niż obowiązujące poglądach miały możliwość prezentowania swoich racji (...). Do głowy mi nie przyszło, że koalicja została tak zdefiniowana, iż atak na Jaruzelskiego to atak na koalicjanta.(...) PiS albo musi się wycofać z tej koalicji, albo zażądać jej całkowitej zmiany - pisze Sakiewicz, który ze swoim programem "Pod prasą" występuje w sobotę w TVP1.

Diagnoza Ziemkiewicza

Komentator "Rzeczpospolitej" podaje dwa wyjaśnienia obecnej walki w TVP: "albo po raz kolejny Jarosław Kaczyński postanowił się oprzeć na ludziach bezideowych i interesownych, którzy - tak jak ich poprzednicy - szybko przekalkulowali, że nie warto trzymać z Kaczorem, który nigdy rządzić nie będzie, podczas gdy lewica po następnych wyborach zapewne wejdzie do koalicji rządowej, albo wyprzedaż konserwatywnych dziennikarzy i filmowców w TVP odbywa się z aprobatą prezesa PiS, bo nieważna jest już dla niego prawda o najnowszej historii, rozliczenia z PRL i przygwożdżenie patologii III RP, liczy się tylko reelekcja brata, którą, zapewnić może tylko wyrwanie spod wpływu władzy dziennika telewizyjnego".

"Wielu czytelników się oburzało, gdy pisałem o Jarosławie Kaczyńskim "człowiek, który ukradł Polsce prawicę". Czekam na przeprosiny" - napisał Ziemkiewicz.

Diagnoza Sakiewicza

Z kolei naczelny "Gazety Polskiej" (na portalu niezalezna.pl) nie zgadza się z zasadą "cel uświęca środki", którą - jego zdaniem - posługuje się prezes PiS.

"Cenię Jarosława Kaczyńskiego (...). Uważam, że PiS, mimo wielu mankamentów, popchnął Polskę w rozwoju (...). Rozumiem, że dla każdego polityka chęć powrotu do władzy jest jak oddech dla płetwonurka. Jednak nie każde środki można podjąć dla osiągnięcia celu. Nie zawsze zdobyta władza jest warta tego, co się dla niej poświęciło. Tego, co się właśnie dzieje, Polacy nie zaakceptują - przestrzega Sakiewicz.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny