Politycy na blogach o katastrofie. "Nie mogłem ukryć łez"

Politycy na swoich blogach podzielili się smutkiem z powodu katastrofy samolotu prezydenta. - Nie mogłem ukryć łez. Zginęły osoby, które znałem, szanowałem, przez lata mijałem na sejmowych korytarzach - pisał eurodeputowany SLD Wojciech Olejniczak.
- Jeszcze pół godziny temu napisałem, że nie mogę nic napisać. Chwilę po napisaniu tego zacząłem, prosto z serca, na gorąco - tak swój wpis na blogu zaczął Janusz Piechociński poseł PSL. Następnie podzielił się z internautami swoimi refleksjami w związku z katastrofą w Smoleńsku: - Są podróże z których można nie wrócić. Są dni w których nie można już się z kimś pojednać, przeprosić, czegoś wyjaśnić, dokończyć rozpoczętą rozmowę. Nie znamy dnia ani godziny dlatego tak bardzo w wymiarze ludzkim boli los blisko stu polskich serc, które przestały bić w tę sobotę.

Trzy pytania

Joanna Senyszyn europosłanka SLD na swoim blogu opisała, szok, jaki przeżyła, gdy dowiedziała się o katastrofie samolotu prezydenta. - W sobotę, 10 kwietnia 2010 roku nikt nie spodziewał się tragedii. Przeżyliśmy szok i niedowierzanie, bo przecież takie rzeczy się nie zdarzają. Potem była nadzieja i wreszcie straszna prawda, z którą nie można się pogodzić - pisze.

Następnie dodała, że trzeba odpowiedzieć na trzy zasadnicze pytania odnośnie tragedii: dlaczego pilot lądował, zamiast - zgodnie z sugestiami - odlecieć na inne lotnisko, dlaczego wszyscy lecieli jednym samolotem i dlaczego nie było awaryjnego planu lotu.



W specyficzny sposób żałobę na blogu zamanifestował Janusz Palikot z PO, który bardzo często atakował prezydenta. Od czasu tragedii na jego blogu zamieszczane są pojedyncze zdania. W niedzielę napisał: "Cisza i oczekiwanie...tylko te dwa słowa", a dziś "Wciąż brak słów".

Współczesny "Mały Rycerz"

Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, w bardzo osobistym wpisie stwierdził, że chciałby, żeby wszyscy następni prezydenci byli, jak Lech Kaczyński. Jego samego porównał do Michała Wołodyjowskiego z "Trylogii" Henryka Sienkiewicza. - Lech Kaczyński był współczesnym polskim "Małym Rycerzem", niczym imć Michał Wołodyjowski, tyle że w zmiennych czasach i warunkach. Ty, śpisz Panie Lechu, teraz, gdy Ojczyzna w potrzebie? - pisał.

Jak zdradził wcześniej eurodeputowany Adam Bielan, Lech Kaczyński chciał, żeby tematem muzycznym jego drugiej kampanii prezydenckiej była "Ballada o Małym Rycerzu".

"Jakie życie, taka śmierć"

Bardzo wiele ciepłych i patetycznych słów o prezydencie znalazło się we wpisie na blogu posła PiS Zbigniewa Girzyńskiego. - Dziś zginął Prezydent RP Lech Kaczyński, który całe życie poświęcił walce o prawdę i pamięć. Zginął wielki, polski patriota. Był najbardziej niedocenianym politykiem w naszej historii. Pan Bóg zabrał go do siebie w takim miejscu i w tak sposób aby wartości, o które walczył i za które zginął wreszcie do nas dotarły. Jakie życie taka śmierć! - napisał w dniu katastrofy.

Dzień później pisał o tym, że dopiero teraz Polacy mogli zobaczyć Lecha Kaczyńskiego, jakim był naprawdę. - Bóg zabrał Go, aby ci, którzy nie rozumieli i niszczyli Go, przestali to czynić. Tu szydzono z wszystkiego co było dla Niego ważne i święte. Drwiono z patriotyzmu, miłości do Matki, żony i brata. Nie szanowano Go nie tylko z tytułu urzędu jaki sprawował, ale nawet z faktu tego, że był człowiekiem. Bóg to wszystko obrócił w niwecz. Dał mu taką śmierć, tak przepełnioną symboliką, która sprawia, że dzieło Jego życia zwieńczył męczeństwem na Ołtarzu Ojczyzny. Zwieńczył Jego skronie koroną męczeństwa, abyśmy zrozumieli sens Jego życia! - pisał

Prawdziwy obraz prezydenta



Marek Migalski opisał z kolei dwie myśli, od których "nie może uwolnić się po tragedii". - Pierwsza to prześladujący mnie obraz, przywitania się tych, którzy zginęli w 1940 roku w Katyniu ze swoimi dziećmi i wnukami. Jakby czekali tam na nich przez te 70 lat i dopiero teraz mogli wziąć w ramiona swoich najbliższych - napisał.

Druga myśl dotyczy zmiany wizerunku Lecha Kaczyńskiego, która zdaniem Migalskiego, zaszła po jego śmierci. - Trzeba było śmierci Lecha Kaczyńskiego, by wszyscy dostrzegli Go takim, jakim był naprawdę: ciepłym człowiekiem, trochę nieśmiałym, wspaniałym ojcem i mężem, oddanym Polce. Dopiero śmierć zdarła wszystkim bielmo z oczu i naród zobaczył Go w obrazie prawdziwym, a nie w karykaturze - dodał.

"Nie mogłem ukryć łez"

Ludwik Dorn na swoim blogu poinformował, że "w związku z tragiczną śmiercią Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego odwołuje wszystkie najbliższe spotkania w ramach mojej kampanii wyborczej". Następnie w bardzo oszczędnej formie złożył kondolencje rodzinom ofiar katastrofy. - Bliskim wszystkich ofiar katastrofy pod Smoleńskiem składam wyrazy głębokiego współczucia. Ludwik Dorn - napisał.



Krótki, ale bardziej osobisty wpis zamieścił europoseł SLD Wojciech Olejniczak. On z kolei skupił się na wspomnieniach o swoich zmarłych kolegach z klubu Lewicy i prezesie PKOL. - O tragedii pod Smoleńskiem dowiedziałem się publicznie, na oczach telewidzów. Nie mogłem ukryć łez. Zginęły osoby, które znałem, szanowałem, przez lata mijałem na sejmowych korytarzach. Szczególny cios stanowi dla mnie odejście tych, którzy byli mi najbliżsi: Jerzego Szmajdzińskiego, Jolanty Szymanek-Deresz, Izabeli Jarugi-Nowackiej i Piotra Nurowskiego. Byli moimi mentorami, przyjaciółmi, współpracownikami, partnerami rozmów - napisał

Czarne wstążki na Facebooku

Na Facebooku bardzo wielu polityków zmieniło zdjęcie profilowe na wizerunek czarnej, żałobnej wstążki. Zamieścili również wpisy związane z katastrofą.

Na profilach zmarłych polityków, np. Arkadiusza Rybickiego czy Jolanty Szymanek-Deresz pojawiły się liczne wpisy od internautów z kondolencjami.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM