Wybory 2010. Olechowski zrezygnuje? Zamiast kilkunastu procent, ma trzy

PRZEGLĄD PRASY: Andrzej Olechowski bardzo poważnie zastanawia się nad rezygnacją z wyścigu do fotela prezydenckiego - ustaliła ?Polska?. Dziennik powołuje się na dwa źródła w sztabie wyborczym kandydata Stronnictwa Demokratycznego.
Pierwszym powodem do rezygnacji z udziału w wyborach prezydenckich jest marginalne poparcie w sondażach. Zamiast przewidywanych kilkunastu proc. na kandydata SD chce zagłosować zaledwie 3 proc.

Według informatorów ze sztabu Olechowskiego, do których dotarła "Polska", kandydat może się wycofać, bo środowisko byłej Unii Demokratycznej, a zwłaszcza Tadeusz Mazowiecki, namawia go usilnie do wsparcia Bronisława Komorowskiego. I to jest ten drugi powód.

W tym wyścigu nie bez znaczenia jest też fakt, że Olechowski nie ma co liczyć na duże wsparcie finansowe ze strony Stronnictwa Demokratycznego.

- Piskorski może wydać 6 mln, ale jak w zamian przyniesie trzyprocentowy wynik, to go zabije - mówi jedno ze źródeł "Polski".

A co oficjalnie mówi sztab wyborczy Andrzeja Olechowskiego? Według mojej wiedzy nie ma takiej decyzji, ale wszystko jest możliwe - mówi Maciej Białecki ze sztabu kandydata. Białecki dodaje też, że sztab przewidział scenariusz, w którym Platforma Obywatelska będzie wywierać na nich presję i straszyć ich widmem powrotu IV RP i Jarosława Kaczyńskiego do władzy.

- To bzdura kompletna - ucina dyskusję Paweł Piskorski, szef Stronnictwa Demokratycznego. Piskorski wyjaśnia, że SD przyjęło uchwałę o wydaniu 6 mln złotych na kampanię Olechowskiego, ale ile dokładnie pieniędzy wyłoży, tego nie ustalono.

- Nie wypada robić drogiej kampanii, bo, po pierwsze, będzie bardzo krótka, a po drugie - jest powódź i nie można obnosić się z bogactwem, kiedy ludzie tracą domy - przekonuje szef SD.

Więcej w dzisiejszym dzienniku "Polska".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM