Sondaż, nie blamaż. Tym razem oficjalne wyniki pokryły się z badaniami

Wielu komentatorów za jednego z największych przegranych tej kampanii uznało pracownie badań społecznych, które przygotowały wyniki sondaży. Obawiano się, że na finiszu walki o prezydencki fotel może dojść do powtórki sytuacji sprzed pierwszej tury, kiedy to sondaże całkowicie rozminęły się prawdziwym wynikiem wyborów. Tym razem jednak sondażowniom udało się zachować twarz. Ich wyniki pokryły się z tymi oficjalnymi, obliczonymi przez PKW. Sprawdziliśmy, skąd wzięła się ta różnica.
20 czerwca, tuż po zakończeniu pierwszej tury wyborów wielu wyborców przecierało oczy ze zdumienia. Oficjalne wyniki, podane przez Państwową Komisję Wyborczą różniły się radykalnie od tych jakie o 20.00, tuż po zamknięciu lokali wyborczych przedstawiły TVN24 i Polsat News.

Blamaże sondażowe pracowni Homo Homini i SMG/KRC>>

Te dwie stacje informacyjne swoje wyniki opierały o sondaże, jakie na ich zlecenie przeprowadziły pracownie badań społecznych. Za sondaż dla TVN24 odpowiedzialna była firma SMG/KRC. Polsat News opierał się na badaniach pracowni "Homo Homini".

W wyborczy wieczór widzowie TVN24 dowiedzieli się, że Bronisław Komorowski ma 12,5 proc. przewagi nad kontrkandydatem Jarosławem Kaczyńskim. Według Polsat News ta różnica była jeszcze większa, i wynosiła aż 13,4 proc.

Wyniki dla pierwszej tury:





Pracownia badań społecznychwynikiróżnica między kandydatami
Homo Homini dla Polsat NewsKomorowski 46,2 proc., Kaczyński 32,8 proc.,różnica 13,4 pkt. proc.
SMG/KRC dla TVN 24Komorowski 45,7 proc., Kaczyński 33,2 proc.,różnica 12,5 pkt. proc.
TNS OBOP dla TVPKomorowski 41,2 proc., Kaczyński 35,8 proc.,różnica 5,4 pkt. proc.
PKW (z 94 proc. lokali)Komorowski 41,22 proc., Kaczyński 36,74 proc.,różnica 4,48 pkt. proc.


Entuzjazm zwolenników kandydata PO ostudził jednak sondaż TVP, która swoje badania zleciła pracowni TNS OBOP. Tutaj różnica między kandydatami była o wiele mniejsza i wynosiła zaledwie 5,4 proc. To właśnie telewizja publiczna najlepiej trafiła ze swoimi wynikami. Jej sondaże różniły się nieznacznie od oficjalnych wyników podanych kilka godzin później przez Państwową Komisję Wyborczą.

Ankieter nie dzwoni dwa razy

- To skandal i kompromitacja pracowni badań społecznych - tak te zaskakujące rozbieżności w wynikach oceniali komentatorzy. Skąd się one wzięły? Sondaże TVN24 i Polsat News opierały się na ankiecie telefonicznej, a ta obarczona jest dużym ryzykiem uzyskania nieprecyzyjnych odpowiedzi.

- Wyniki ankiet telefonicznych ze swej natury są obarczone większym błędem. Po pierwsze, ankieterzy dzwonią tylko do tych, którzy mają telefony. Po drugie, ktoś telefon musi odebrać i musi chcieć rozmawiać. Ankietowani mogą też unikać udzielania prawdziwych odpowiedzi, bo jak uwierzyć, że ankieta jest anonimowa, skoro ktoś dzwoni pod mój numer telefonu, przez który można mnie bez problemu zidentyfikować? - tłumaczył dziennikowi "Metro" prof. Marki Szopski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Według niego respondenci nie mówią ankieterom prawdy, bo nie wierzą, że dane, które podają, faktycznie są bezpieczne.

Chodzi o pieniądze

- Podczas badań telefonicznych, za pomocą których zostało przeprowadzane badanie, aż 25 proc. respondentów odmówiło nam udzielenia odpowiedzi. To nas zaskoczyło, bo zwykle odmawia 6-10 proc. ankietowanych. Musieliśmy więc tych respondentów wyłączyć z grupy badanych, co mogło wpłynąć na wyniki sondażu. Teraz, gdy znamy wyniki wyborów, okazuje się, że spora część tej grupy mogła zagłosować na Jarosława Kaczyńskiego. Nie chcieli o tym mówić z wielu powodów, być może wstydzili się przyznać do swojego kandydata - mówił w dziennikowi "Metro" Marcin Duma, prezes Instytutu Badania Opinii "Homo Homini".

Dlaczego więc pracownie zaryzykowały swoją wiarygodność i oparły się o tak ryzykowną metodę? Poszło oczywiście o pieniądze. Okazuje się, że rozmowa przez telefon jest znacznie tańsza niż wysyłanie ankieterów pod lokale wyborcze. Na takiej bowiem metodzie znanej jako exit polls swoje wyniki oparła TNS OBOP i to dzięki niej telewizja publiczna podała wyniki najbardziej zbliżone do faktycznego rezultatu wyborczej batalii.

Każde wybory są inne

Mimo sukcesu swoich badań przedstawiciele OBOP zachowują wstrzemięźliwość w ocenach pracy konkurencyjnych firm. - Zajmuję się badaniami od wielu lat i wiele badań exit poll mam za sobą. Wydawało nam się, że jesteśmy całkiem blisko "złotego środka" - mówił w TOK FM Andrzej Olszewski, prezes TNS OBOP. - Okazuje się, że w każdych wyborach sytuacja prezentuje się inaczej. To nie jest rzecz, którą da się raz ustalić - co wybory mamy inne czynniki decydujące o nastawieniu naszych respondentów do badań - dodał.

Po sondażowym blamażu, jakim przy pierwszej turze zaliczyło większość pracowni badań społecznych wielu komentatorów obawiało się powtórki sytuacji sprzed dwóch tygodni. Tym razem jednak sondażowniom udało się zachować twarz. Ich wyniki w zasadzie pokryły się z tymi oficjalnymi, obliczonymi przez PKW.





Pracownia badań społecznychwyniki
SMG/ KRC dla TVNKomorowski - 51,09 proc., Kaczyński - 48,91 proc.
Homo Homini dla Polsat NewsKomorowski - 51,1 proc., Kaczyński - 48,9 proc.
TNS OBOP dla TVPBronisław Komorowski 53,1 proc., Jarosław Kaczyński - 46,9 proc.
Oficjalne wyniki PKWKomorowski - 53,01 proc., J.Kaczyński - 46,99 proc.
Wyniki TNS OBOP zaskakują niewiarygodna precyzją. Od oficjalnych rezultatów różnią się zaledwie ułamkami procentów.

Firma SMG KRC, której po pierwszej turze oberwało się najbardziej tym razem zdecydowała się zmienić metodę badania. Sondażownia, z którą współpracowała telewizja TVN zrezygnowała z sondaży telefonicznych na rzecz ankiety exit polls.

- Wyniki drugiej tury wyborów będą badane bardzo szeroko zakrojonym badaniem exit poll, które będzie wspomagane badaniem telefonicznym - mówił przed drugą turą Karol Smoląg, rzecznik TVN.

Smoląg tłumaczył, że nie ma technicznych możliwości, by zmienić teraz firmę sondażową, tym bardziej, że "firma ta miała bardzo dobre wyniki przy poprzednich dwóch wyborach".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (1)
Sondaż, nie blamaż. Tym razem oficjalne wyniki pokryły się z badaniami
Zaloguj się
  • erstaunen

    Oceniono 1 raz 1

    ile jeszcze razy zobaczę słowo 'blamaż' w waszych nagłówkach?
    redaktorska subskrypcja do słownika synonimów on-line wygasła, czy co?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX