Nie można się domagać szacunku dla poprzedniego prezydenta kwestionując obecnego

Nie chciałbym, żeby "dzisiejszy" Jarosław Kaczyński został jeszcze kiedyś premierem Polski - mówił w Radiu ZET Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego i członek ugrupowania Polska Jest Najważniejsza. Poseł w rozmowie z Moniką Olejnik stwierdził też, że "comiesięczne marsze z pochodniami nie służą pamięci Lecha Kaczyńskiego".


Ołdakowski przypomniał swoje wcześniejsze słowa o tym, że zmarły prezydent Lech Kaczyński nie byłby zadowolony z tego, co obecnie dzieje się w PiS.

"Lech Kaczyński nie pozwoliłby nam zrobić krzywdy"

- Oczywiście, gdyby żył Lech Kaczyński to nie pozwoliłby nam krytykować PiS-u w mediach, on by to inaczej załatwił, ale z drugiej strony nie pozwoliłby nam zrobić krzywdy. Lech Kaczyński uwielbiał dyskusje. Takim go znaliśmy. To był człowiek otwarty na rozmowę. (...) Jego nie interesowały spotkania z pochlebcami. (...) On nie zmieniał pod naszym wpływem decyzji, ale słuchał jak na nie reagujemy, rozmawiał. To nie był zwolennik popierania, on nie chciał od nas, żebyśmy powtarzali to, co on powiedział - mówił Ołdakowski.

Poseł dodał też, że często wspomina w rodzinie Lecha Kaczyńskiego i to, że były prezydent wspierał go w najtrudniejszych momentach. - Wspominamy go zawsze 10., my - przyjaciele, rodzina, i wiemy jedno: że nie służą jego pamięci marsze z pochodniami. Chcemy, żeby on był wspólnym bohaterem, a nie grupki ludzi, która czci go w tak dziwny sposób - powiedział poseł.

"Bolało mnie, gdy ludzie odsyłali ordery Lechowi Kaczyńskiemu"

Poseł jednocześnie z dystansem odniósł się do obecnego zachowania prezesa PiS w stosunku do prezydenta Bronisława Komorowskiego: - Będę się zachowywał do wszystkich następnych prezydentów tak, jak chciałbym, jak marzyłem, żeby ludzie zachowywali się do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Bolało mnie, że osoby, które również szanowałem odsyłały mu ordery, bolało mnie, że czasami krytykowano go zbyt ostro, ja go znałem blisko, więc wiedziałem, że jest inny. (...) I wydaje mi się, że to jest jedyna możliwa droga - nie można się domagać szacunku dla poprzedniego prezydenta kwestionując również tego - dodał.

"Upomniałem się u prezesa Prawa i Sprawiedliwości o sprawiedliwość..."

Ołdakowski mówił, że opuścił klub PiS z jednego powodu - dlatego, że prezydium partii zdecydowało o wyrzuceniu Elżbiety Jakubiak. - Tego dnia, kiedy została zawieszona, to było we wrześniu, pojechałem do prezesa Prawa i Sprawiedliwości upomnieć się o sprawiedliwość, tą sprawiedliwość z nazwy partii. (...) Wiem, że nie było to sprawiedliwe. To była długa i dobra rozmowa, ale powiedziałem tam jedno: że w polityce sa ważne nie tylko idee i program, ale także lojalność i współpraca osób, które tą politykę uprawiają - mówił Jan Ołdakowski w Radiu ZET.

Poseł mówił, że chciał się "rozstać kulturalnie" z PiS i wysłał list, ale nie ponosi odpowiedzialności za to, że Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS, zdecydował się ujawnić treść tego listu, zanim dotarł on do adresata. Ołdakowski powiedział też, że po wyrzuceniu Jakubiak grupa muzealników miała tylko jedną możliwość. - To PiS zdecydował się je wyrzucić, one same nie odeszły - mówił o wyrzuconych z klubu posłankach.

- O co chodzi z Elżbietą Jakubiak? - dopytywała Monika Olejnik. - Nie wiem. Po pierwsze to jest niesprawiedliwe, po drugie to jest niemoralne. I dlatego się zdecydowałem odejść - odpowiadał Ołdakowski.

"Nie chciałbym, żeby dzisiejszy Jarosław Kaczyński został premierem"

Ołdakowski mówił też o ostatniej kampanii prezydenckiej i "przemianie" Jarosława Kaczyńskiego. - Trudno powiedzieć, że Jarosław Kaczyński oszukał, to zbyt mocne stwierdzenie. Mieliśmy takie wrażenie, że chciał się zmienić. Gdy zobaczył tłum na Krakowskim Przedmieściu 10 kwietnia to ogromnie się wzruszył - wspominał.

- Czy chciałby pan, żeby Jarosław Kaczyński został jeszcze kiedyś premierem Polski? - pytała Olejnik. - Ten rodzaj sporu, który dziś jest prowadzony wyklucz w ogóle taką możliwość. PiS nie ma możliwości koalicyjnych, nawet z nami, którzy włożyliśmy tyle energii w to, żeby elegancko rozstać się z tym klubem - mówił Ołdakowski.

- Ale czy pan by chciał, żeby Kaczyński został premierem? - dociskała Olejnik. - Ten dzisiejszy? Nie - zakończył Ołdakowski.

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Komentarze (3)
Nie można się domagać szacunku dla poprzedniego prezydenta kwestionując obecnego
Zaloguj się
  • marynica

    Oceniono 3 razy 3

    Ołdakowski robi więcej dobrego dla pamięci o Lechu Kaczyńskim niż jego brat bliźniak. Nie jestem i nie byłam wielbicielką nieżyjącego prezydenta, ale wzrusza mnie sposób w jaki opowiada o nim Ołdakowski. Rację miała Henryka Krzywonos mówiąc, że to Jarosław Kaczyński najbardziej szkodzi pamięci Lecha.

  • okeywoj

    Oceniono 3 razy 3

    Dobrze mówi tak myśli, to widać z twarzy.Nie każdego stać na prawdę chociaż ta prawda to indywidualny pogląd.A dlaczego rozstał się z EJ może to kiedyś się wyjaśni .Czy jest skala lojalności w psychologii??

  • szeregowy_agent

    Oceniono 4 razy -4

    Za mało tej wazeliny, oj za mało. Raczej nie wystarczy na pozostanie na dyrektorskim stołku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX